Dramatyczne sceny w Rossmannie we Wrocławiu
Brutalne sceny rozegrały się 1 października w placówce przy ulicy Tęczowej w stolicy Dolnego Śląska, ale dopiero teraz służby poinformowały o szczegółach. Wszystko zapoczątkowała kradzież perfum, wycenionych przez sklep na blisko 300 złotych. W momencie, gdy ochroniarz chciał ująć złodzieja, sprawca zareagował agresją. Aby za wszelką cenę zachować przy sobie łup, napastnik wyciągnął nóż i dźgnął pracownika w okolice brzucha. Odniesione rany okazały się na tyle głębokie, że stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla życia poszkodowanego.
Interwencja policji. Zatrzymanie sprawcy we Wrocławiu
Policjanci z wrocławskiego Starego Miasta przystąpili do poszukiwań od razu po przyjęciu zgłoszenia o ataku.
- Kryminalni z wrocławskiej starówki w ciągu godziny ustalili i zatrzymali sprawcę ataku nożem na ochroniarza. Policjanci, którzy zajęli się sprawą, bardzo szybko ustalili podejrzanego i dokonali jego zatrzymania w sposób siłowy wchodząc do mieszkania, w którym mężczyzna się ukrył
- poinformowała podkomisarz Aleksandra Freus, reprezentująca Komendę Miejską Policji we Wrocławiu.
Szybko okazało się, że za napaścią stoi 47-letni wrocławianin. Zgromadzone przez śledczych dowody dały podstawy do sformułowania poważnych oskarżeń wobec zatrzymanego.
Zatrzymany 47-latek w areszcie. Sprawca ataku we Wrocławiu zasłania się niepamięcią
Dodatkowe informacje przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, Jakub Dłubacz. Wyjaśnił, że 47-letni Sebastian S. odpowie za kradzież z użyciem przemocy oraz doprowadzenie do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że Sebastian S. dokonał kradzieży jednej butelki perfum w drogerii przy ulicy Tęczowej we Wrocławiu, a następnie działając w celu utrzymania się w posiadaniu zabranego produktu o wartości 299,99 zł, użył wobec ochroniarza sklepu przemocy w postaci ugodzenia go nożem w brzuch, powodując obrażenia stanowiące ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu
- podsumowuje Jakub Dłubacz.
Podczas przesłuchania doszło jednak do zaskakującej sytuacji, ponieważ podejrzany zaprzeczył swojej winie.
- Przesłuchany w charakterze podejrzanego Sebastian S. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego jemu czynu wyjaśniając, że nie pamięta przebiegu zdarzenia
- wyjaśnia przedstawiciel wrocławskiej prokuratury.
Mimo prób uniknięcia odpowiedzialności, sąd przychylił się do wniosku śledczych i orzekł o izolacji 47-latka. 3 października podejrzany trafił do tymczasowego aresztu na 3 miesiące. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi mu wieloletni pobyt za kratkami - nawet do 20 lat pozbawienia wolności.