Postanowienie wydane przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w sprawie opiekunów oskarżonych o krzywdzenie swojego dziecka wywołało emocje. Według doniesień Radia Wrocław, małoletnia pacjentka zmarła po długiej walce o życie, natomiast śledczy nie mają wątpliwości, że wcześniej doświadczała przemocy oraz absolutnego braku opieki. Wiadomo jednak, że para opuściła areszt.
Dwuletnia dziewczynka przewieziona do szpitala w stanie krytycznym
Radio Wrocław oraz „Gazeta Wrocławska” podają, że niespełna dwuletnia pacjentka trafiła pod opiekę specjalistów w styczniu. Lekarze szybko dostrzegli rozległe rany i ślady długotrwałego zaniedbania, dlatego natychmiast zaalarmowano właściwe służby. Dochodzenie wykazało, że organizm malutkiej ofiary był drastycznie osłabiony i pozbawiony płynów. Badania ujawniły obecność ropni, obumierających tkanek, zmian dermatologicznych, niedokrwistości i rozległej infekcji. Wszystko to doprowadziło do sepsy, przez którą dziecko zmarło.
Prokuratura oskarża rodziców zmarłej dwulatki o skrajne zaniedbanie
Prowadzący sprawę od początku zaznaczali, że stan zdrowia małej pacjentki to efekt długotrwałych zaniechań, a nie samej choroby. Rzecznik wrocławskiej Prokuratury Okręgowej, prok. Damian Pownuk, w rozmowie z rozgłośnią wymienił stosowanie agresji fizycznej i psychicznego dręczenia oraz obojętność na fundamentalne potrzeby pociechy.
- Uderzanie, krzyczenie na nią, skrajne jej zaniedbanie, niezapewnienie dostępu do odpowiedniej opieki medycznej i leczenia, brak zachowania elementarnej higieny u małoletni, zbagatelizowanie przewlekłego procesu chorobowego, brak zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, biologicznych i psychicznych
- wylicza prok. Damian Pownuk w wywiadzie dla Radia Wrocław. Śledczy odkryli, że podobne praktyki dotykały także starszej, pięcioletniej dziewczynki małżeństwa. Obecnie dziecko znajduje się pod profesjonalną opieką rodziny zastępczej.
Surowsze zarzuty po zgonie dwulatki
Dwulatka zmarła 12 kwietnia po prawie trzech miesiącach leczenia. Wówczas śledczy natychmiast zmodyfikowali prawną ocenę sytuacji. Małżonkowie zostali oskarżeni o wywołanie poważnego uszczerbku na zdrowiu doprowadzającego do zgonu. Taki czyn może skutkować nawet dożywotnim więzieniem. Mimo to wrocławski Sąd Apelacyjny postanowił nie kontynuować izolacji podejrzanych. Reprezentująca tę instytucję sędzia Agata Regulska zakomunikowała mediom, że zdaniem orzeczników zniknęło już realne niebezpieczeństwo ingerowania w śledztwo.
- Celem stosowania środków zapobiegawczych w postępowaniu - czy to przygotowawczym, czy sądowym - jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania. Sąd uchylił tymczasowe aresztowanie, uznając, że nie ma zagrożenia, aby podejrzani destabilizowali postępowanie przygotowawcze
- przekazała sędzia Agata Regulska „Gazecie Wrocławskiej”. Kiedy oskarżeni opuścili cele, ponownie zostali doprowadzeni do prokuratora. Zastosowano wobec nich środki wolnościowe gwarantujące sprawny przebieg śledztwa. Małżeństwu narzucono regularne wizyty policyjne, zakaz wyjazdów zagranicznych oraz bezwzględny brak możliwości porozumiewania się ze sobą i pięciolatką. Skonfiskowano też im paszporty. Śledczy zaznaczają, że dochodzenie pozostaje otwarte, a kolejne poszlaki są systematycznie analizowane.