Koniec samowoli w górach. KPN stawia siatki
Apele, tablice informacyjne i prośby o rozsądek nie przyniosły skutku. Karkonoski Park Narodowy podjął trudną, ale w ocenie przyrodników konieczną decyzję. Wzdłuż popularnych szlaków, m.in. w rejonie Domu Śląskiego i Strzechy Akademickiej, montowane są specjalne siatki. To rozwiązanie, którego nie da się przeoczyć, ma jeden cel: fizycznie uniemożliwić turystom schodzenie z wytyczonych ścieżek i niszczenie bezcennej roślinności. Choć widok siatek w górskim krajobrazie może budzić kontrowersje, dla przyrody jest to ostatnia deska ratunku.
Dlaczego siatki w Karkonoszach są konieczne? Przyroda ma mało czasu
Aby zrozumieć tę decyzję, trzeba poznać specyfikę karkonoskiej przyrody. Murawy wysokogórskie, które turyści tak chętnie wybierają na miejsce odpoczynku, to ekosystem niezwykle delikatny. Rośliny, które tam występują, to prawdziwi wojownicy, przystosowani do ekstremalnych warunków. Władze parku już kilka tygodni temu alarmowały, że dla nich czas jest na wagę złota.
- Karkonoskie murawy mają bardzo mało czasu na życie: w najwyższych partiach gór sezon wegetacyjny trwa zaledwie około 70 dni. W tym krótkim okresie rośliny muszą wypuścić liście, zakwitnąć, wydać nasiona i zgromadzić siły na kolejną zimę. Nie mają kiedy regenerować się po wydeptywaniu czy leżeniu na nich po schodzeniu ze szlaków. Dlatego prosimy: trzymajcie się wyznaczonych tras i nie przekraczajcie wygrodzeń. Dla murawy to nie drobiazg - to kwestia przetrwania
- informuje Karkonoski Park Narodowy.
Każde zejście ze szlaku to dla gatunków takich jak dzwonek karkonoski, pierwiosnek maleńki czy sasanka alpejska ogromne zagrożenie. Zniszczona roślinność w surowym klimacie górskim regeneruje się latami, a czasem nie odradza się już nigdy.
Polecany artykuł:
Turyści podzieleni. Od mandatów po obawę o zwierzęta
Decyzja KPN wywołała w sieci prawdziwą burzę. Pod postem informującym o montażu siatek pojawiły się setki komentarzy, które pokazują, jak skrajne emocje budzi ten temat. Część internautów w pełni popiera działania parku, a nawet uważa je za zbyt łagodne.
"Zamiast siatek mandaty po 5000 zł Szybko się rozniesie i nikt nawet stopy poza szlak nie postawi"
Inni wskazują kolejne miejsca, które ich zdaniem wymagają podobnej interwencji.
"Proponuję osiatkować szlak przy Łabskim Szczycie, bo w sezonie zmienia się w "Piknikowy Szczyt""
Wielu komentujących wyraża rozczarowanie postawą turystów, przez których konieczne stały się tak radykalne środki.
"Szkoda, że trzeba tak robić, bo ludzie nie wiedzą jak się zachowywać. Przykre to bardzo. I nie służy nikomu. Ani miłośnikom gór, ani tym, którzy zamiast się uczyć, mają po prostu "szlaban" postawiony"
"Już do ludzi na prawdę mało co dociera. Wszędzie trzeba ograniczać, stawiać ploty, montować siatki, itp., jakby nie mogło wystarczyć napisanie, że nie wolno i basta. Co za ludzie. Tak ciężko uszanować?"
Pojawiły się również głosy troski o dzikie zwierzęta, dla których siatki mogą stanowić pułapkę.
"Mam tylko nadzieję, że przez te siatki nie ucierpią zwierzęta"
Nie zabrakło też stanowczych głosów sprzeciwu wobec grodzenia górskich przestrzeni.
"Nie, nie zgadzam się aby ustawiać gdziekolwiek SIATKI !!! Co to ma być? Może warto poszukać mądrych rozwiązań, pomyśleć, zastanowić się, a nie zaraz grodzić, stwarzać ograniczenia przestrzeni. Widzę , że wszystkich do jednego „wora”. Nie, nie I jeszcze raz Nie."
Oficjalne stanowisko KPN. To nie jest radosne rozwiązanie
Pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego podkreślają, że montaż siatek nie jest dla nich powodem do radości. To ostateczność, podyktowana troską o zachowanie unikalnego dziedzictwa przyrodniczego dla przyszłych pokoleń. W oficjalnym komunikacie tłumaczą, dlaczego musieli sięgnąć po to rozwiązanie.
- Montujemy siatki, by wędrowcy nie wydeptywali i nie wylegiwali karkonoskich muraw wysokogórskich. Nie jest to rozwiązanie, które nas cieszy, ale obecnie jest najskuteczniejsze. Murawy wysokogórskie to jedne z najcenniejszych i najrzadszych siedlisk w Polsce. Rosną tu gatunki przystosowane do surowych warunków - silnego wiatru, niskich temperatur i bardzo krótkiego okresu wegetacyjnego, m.in. dzwonek karkonoski, pierwiosnek maleńki, czy sasanka alpejska. Wiele z tych roślin rośnie bardzo wolno, a skutki schodzenia ze szlaków mogą być widoczne przez wiele lat, ponieważ górska, zniszczona roślinność regeneruje się niezwykle powoli
- tłumaczą władze parku.
Polecany artykuł: