Pies był głodzony i przypalany papierosami. Interwencja zakończyła jego cierpienie

Gehenna psa z Kłodzka trwała wiele tygodni. Według śledczych właściciel bił, kopał, głodził i przypalał zwierzę niedopałkami. Ostatecznie, dzięki reakcji policji, pies trafił do bezpiecznego miejsca, a 38-letni oprawca musi liczyć się z poważnymi zarzutami.

Dramat psa z Kłodzka. Przez wiele tygodni był torturowany

Koszmar psa trwał od maja tego roku. Jak ustalili funkcjonariusze, 38-letni mieszkaniec Kłodzka w wyjątkowo brutalny sposób znęcał się nad swoim kundelkiem. O makabrycznym zachowaniu mężczyzny ostatecznie dowiedzieli się miejscowi mundurowi.

- Z ich ustaleń wynika, że od maja do 24 lipca br. mężczyzna znęcał się nad psem rasy mieszanej poprzez głodzenie, szarpanie za smycz, kopanie, bicie po całym ciele, rzucanie różnymi przedmiotami w zwierzę oraz pozostawianie go na zewnątrz bez zapewnienia dostępu do pożywienia, wody i odpowiedniego schronienia. Ponadto ustalono, że właściciel przypalał go też papierosami

- przekazała mediom asp. szt. Monika Kaleta z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Zgłoszenie o bestialskim zachowaniu wobec zwierzęcia szybko trafiło do policjantów z Kłodzka. Funkcjonariusze ruszyli na miejsce, by zakończyć długotrwałe cierpienie bezbronnego czworonoga. Zgromadzono mocne dowody, co pozwoliło na aresztowanie 38-latka. Pies natychmiast został zabrany od właściciela i przekazany do schroniska, gdzie otrzymał specjalistyczną pomoc weterynaryjną.

Jaka kara czeka 38-latka za znęcanie się nad psem?

Zebrane dowody dały podstawę do postawienia mieszkańcowi Kłodzka zarzutów dotyczących znęcania się nad zwierzęciem. Ostateczny werdykt w tej sprawie wyda sąd. Mężczyzna musi spodziewać się dotkliwych sankcji karnych za swoje czyny.

- Za przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem sprawcy grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, natomiast jeżeli czyn został popełniony ze szczególnych okrucieństwem - nawet do 5 lat pozbawienia wolności, a sad może również orzec nawiązkę na cel związany z ochroną zwierząt oraz zakaz posiadania zwierząt

- dodała w swoim oświadczeniu asp. szt. Monika Kaleta.

Mundurowi nieustannie przypominają, że wszelkie formy przemocy wobec zwierząt są surowo karane. Brak reakcji ze strony otoczenia nierzadko doprowadza do śmierci niewinnych czworonogów. Policjanci zapewniają, że każdy taki sygnał jest natychmiast sprawdzany.