Proboszcz odwołany po 28 latach. W tle poważne zarzuty
Na początku grudnia 2025 roku biskup świdnicki Marek Mendyk podjął decyzję o odwołaniu 75-letniego ks. Edwarda Dzika z funkcji proboszcza parafii w Pieszycach, którą pełnił przez 28 lat. Decyzja była szokiem dla wiernych, którzy spodziewali się, że duchowny pozostanie na stanowisku co najmniej do 2026 roku. Tydzień później biskup wyjaśnił w liście do parafian, że powodem jest zgłoszenie, które wpłynęło do delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", oskarżenia przeciwko proboszczowi złożył m.in. jeden z księży, który pełnił z nim posługę, a także były ministrant i dwie inne osoby.
Parafianie i kibice murem za proboszczem. "Wszystko to kłamstwa"
Decyzja kurii spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem części lokalnej społeczności. Wielu parafian nie wierzy w winę księdza i uważa, że padł ofiarą oszczerstw.
- Uważamy, że proboszcz jest niewinny, wszystko to kłamstwa - powiedzieli dziennikarce "Gazety Wyborczej". - Organista zbiera teraz od nas świadectwa, które mamy przesłać do kurii, by pokazać, jak wiele dobrego zrobił dla parafii - dodawali. Wsparcie dla księdza przybrało też bardziej zorganizowaną formę. Podczas pasterki grupa miejscowych kibiców zorganizowała manifestację przed kościołem, głośno dając wyraz swojemu poparciu.
- Murem za Dzikiem, kurde, murem za Dzikiem! - skandowali.
Według "Wyborczej" niektórzy parafianie posunęli się nawet do tego, że odmówili przyjęcia po kolędzie księdza, który miał złożyć zawiadomienie na proboszcza.
Ksiądz Dzik zabiera głos. "Są bezpodstawne i nieprawdziwe"
Sam oskarżony od początku nie przyznaje się do winy. Według "Gazety Wyborczej" już podczas mszy, na której odczytano list biskupa, zabrał głos i odniósł się do zarzutów stawianych mu przez innego duchownego.
- Tak cieszyłem się (...), a on nie wiem, z jakich powodów, tak nakłamał, że już trudno w to uwierzyć, że to wszystko jest prawdą. Przyrzekam wam, tak jak przyrzekałem księdzu biskupowi, że niczego nie uczyniłem przeciwko szóstemu przykazaniu - mówił, dodając: - Mam nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw, kłamstwo zostanie ujawnione, a ja zostanę oczyszczony.
W połowie grudnia ks. Dzik opublikował także poruszający wpis na Facebooku, w którym zwrócił się bezpośrednio do wiernych.
- Czuję ciężar zarzutów, które zostały mi postawione, a o których dotąd nie zostałem jasno poinformowany. Dlatego pragnę Wam -przed Bogiem, Kościołem i całą naszą wspólnotą - uroczyście powiedzieć, że są one bezpodstawne i nieprawdziwe. (...) Nie mogę milczeć wobec niesprawiedliwości, która dotyka nie tylko mnie, ale również naszą wspólnotę
- czytamy w poście.
Sprawę bada prokuratura i Watykan
Sprawa jest wielowątkowa i niezwykle poważna. Dokumentacja trafiła już do Watykanu. Jak poinformował "Wyborczą" rzecznik kurii, ks. Przemysław Pojasek, "osoby zgłaszające krzywdę otrzymały pomoc". Sprawę zgłoszono również do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy ze względu na podejrzenie dotyczące osoby poniżej 15. roku życia. Nieoficjalnie mówi się jednak, że postępowanie może zostać umorzone z powodu przedawnienia.
Na jaw wyszła również inna skarga na duchownego. W marcu 2024 roku do kurii zgłosili się rodzice uczennicy, którzy zarzucili księdzu, że poszarpał ich córkę podczas szkolnego apelu. Rzecznik kurii potwierdził, że duchowny został wezwany na rozmowę dyscyplinującą i zobowiązany do przeprosin. Ks. Edward Dzik ma pozostać na terenie parafii do czasu wyjaśnienia sprawy.