Chaos w ZOO Łączna. Prokuratura apeluje do fundacji, a zoo błaga o pomoc w sieci

W sądzie w Wałbrzychu trwa posiedzenie aresztowe właściciela ZOO w Łącznej. Na terenie placówki trwa ogromne zamieszanie. Prokuratura informuje o niepokojących znaleziskach, z kolei obrońcy ogrodu oskarżają funkcjonariuszy o agresję i alarmują o biegających luzem zwierzętach. W sprawę powołano specjalny sztab kryzysowy.

Dramat w dolnośląskim zoo przybiera na sile. W czwartek, 15 października, przed wałbrzyskim sądem ruszyło posiedzenie dotyczące ewentualnego tymczasowego aresztowania właściciela obiektu. To zaledwie początek ogromnych problemów tego miejsca. Na terenie prywatnego zwierzyńca doszło do konfrontacji między demonstrującymi oraz interweniującymi służbami. W tle rozgrywa się dramat zwierząt.

Śledztwo i niepokojące odkrycie w ZOO Łączna

Świdnicka Prokuratura Okręgowa koordynująca działania na obszarze kompleksu przekazała w czwartek kolejne informacje w sprawie. W trakcie szczegółowego przeszukiwania terenu funkcjonariusze natrafili na niepokojące znalezisko.

- Na terenie ogrodu w toku oględzin znaleziono zakopane kości zwierząt, w szczególności kopytnych, których śmierć nie jest na razie wyjaśniona. Natomiast pozostałe w ogrodzie zwierzęta były utrzymywane w zimnie pomimo ich potrzeb gatunkowych, w szczególności w odniesieniu do gatunków pochodzących z obszarów o ciepłym klimacie. Przeprowadzone oględziny wykazały również, że na terenie zoo nie ma odpowiedniego zapasu karmy dla zwierząt

- takie informacje przekazał mediom prokurator Marcin Witkowski, pełniący funkcję zastępcy Prokuratora Okręgowego w Świdnicy.

Zarzuty znęcania się nad zwierzętami usłyszało pięć osób związanych z ogrodem.

Prokuratura prosi o wsparcie, fundacje paraliżuje hejt

Całą operację mocno utrudnia wycofywanie się stowarzyszeń broniących praw zwierząt, które początkowo miały wesprzeć proces transportu okazów do innych placówek. Powodem tej rezygnacji jest hejt w internecie. Śledczy alarmują, że bez fachowej pomocy fundacji sprawne ewakuowanie podopiecznych ogrodu do bezpiecznych azyli okaże się niewykonalne.

- Nowe okoliczności powodują, że pomimo tego, iż prokuratura wraz z organizacjami miała przygotowany scenariusz relokacji zwierząt aktualnie z uwagi na ogromną falę tzw. hejtu liczne fundacje i organizacje społeczne powstrzymują się od zadeklarowanych wcześniej działań obawiając się nieuzasadnionej krytyki czy aktów agresji w przestrzeni medialnej - przekazuje prokurator. 

Reagując na ten pat decyzyjny, świdnicka prokuratura zdecydowała się na opublikowanie oficjalnej prośby o wsparcie:

"Zwracamy się z apelem do organizacji prozwierzęcych o pomoc w przyjęciu opieki na zwierzętami przy pełnym wsparciu prokuratury i policji. Dla zainteresowanych udzieleniem pomocy kontakt pod numerem 570 479 540".

ZOO Łączna: Zamieszki, zatrzymania i skargi na policję

Akcja mundurowych w obrębie placówki wywołała ogromne oburzenie lokalnej społeczności. W środowy wieczór tłum liczący blisko stu demonstrantów zagrodził dojazd, sprzeciwiając się ewakuacji mieszkańców ogrodu. Na miejscu wybuchły bezpośrednie przepychanki z oddziałami prewencji. Zakończyło się to aresztowaniem czterech uczestników, którym zarzuca się fizyczny atak na interweniujących policjantów.

- Jedna z nich rzuciła jajkiem w policjantów, na mundurze to jajko się rozbiło. Dzisiaj zostaną z nimi przeprowadzone czynności procesowe. Usłyszą zarzuty

- przekazał w rozmowie z reporterami Radia Eska aspirant sztabowy Marcin Świeży z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu.

Z kolei personel obiektu oraz zgromadzeni wokół niego obrońcy otwarcie krytykują agresywne metody działania funkcjonariuszy, oskarżając ich o siłowe odpychanie tłumu za pomocą policyjnych tarcz. Zwolennicy ogrodu głośno kwestionują również to, w jakich warunkach prowadzony jest transport zwierząt.

- Policjanci wynosili z tego ogrodu biały worek obklejony czarną taśmą. Musiał być ciężki, ponieważ przyczyniło się do tego kilka osób aby go wynieść stamtąd. Prawdopodobnie, przypuszczamy, że to mogło być jakieś zwierzę, które padło im podczas odławiania. Może być nawet kangur, ponieważ kangury bardzo źle znoszą odławianie

- przekazali dziennikarzom Radia Eska roztrzęsieni pracownicy.

Ze statystyk wynika, że jak dotąd poza teren prywatnego zwierzyńca bezpiecznie przetransportowano niespełna trzydzieści zwierząt.

Rozpaczliwy apel ZOO Łączna na Facebooku. W tle los zwierząt

Na oficjalnym koncie placówki w sieci nieustannie publikowane są rozpaczliwe komunikaty. Zatrudnieni tam opiekunowie ostrzegają, że zwierzęta biegają luzem poza swoimi wybiegami, co stwarza dla nich ogromne zagrożenie.

"Ogrodzenie wybiegu milu chińskich powalone. Gdzie są zwierzęta?!? Czy zostały zabezpieczone?!? Czemu nikt nie reaguje?"

- taki wpis można było zauważyć w jednej z najnowszych aktualizacji na platformie społecznościowej ogrodu.

Następna udostępniona przez zespół informacja maluje jeszcze mroczniejszy i bardziej chaotyczny obraz sytuacji na miejscu:

"Kiedy to się skończy? Kiedy ktoś nad tym zapanuje?! Czy Wy to widzicie? Daniele, muflony i lamy znajdują się poza swoimi wybiegami. (...) Wiemy jedno. Zwierzęta są głodne, przestraszone i narażone na niebezpieczeństwo. Mogą zrobić sobie krzywdę, a sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji."

Wojewoda dolnośląska reaguje na kryzys w ZOO Łączna

Widząc eskalację konfliktu i wszechobecny zamęt, swoje działania rozpoczęła wojewoda dolnośląska Anna Żabska. Zarządziła uruchomienie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

- Jego rolą będzie przede wszystkim bezpieczeństwo i opieka nad zwierzętami w granicach ustaleń z prokuraturą i rzetelna informacja

- powiedział Radiu Eska rzecznik prasowy urzędu wojewódzkiego, Tomasz Jankowski.

Do nowo utworzonej komisji dołączą między innymi funkcjonariusze policji, straż pożarna, lekarze weterynarii oraz inspektorzy sanitarni. Obecnie jednak atmosfera wokół dolnośląskiego zoo jest skrajnie nerwowa, a przyszłość znajdujących się tam okazów wciąż staje pod ogromnym znakiem zapytania.

ROLKI