Słoneczne popołudnie nad włoskim jeziorem Como nie zwiastowało tragedii. Spokój wypoczywających plażowiczów przerwały jednak gwałtowne krzyki. Niewielu od razu zorientowało się, że w wodzie trwa walka o życie dwóch osób.
Dramatyczne chwile nad jeziorem Como. "Krzyki"
Początkowo odgłosy nie wzbudziły większego niepokoju, jednak szybko okazało się, że to walka o ludzkie życie. Jak wspomina Alicja Klag, o ocaleniu decydowały ułamki sekund.
- Na początku słyszałam krzyki ale dopiero po chwili zrozumiałam, że to było wołanie o pomoc. Sytuacja miała miejsce nie daleko nas, więc z trójką znajomych podpłynęliśmy do miejsca zdarzenia. Jak dopłynęliśmy trójka osób z okularkami do wody już szukała mężczyzny, który zatonął. Ja niestety byłam bezsilna, bo bez okularków nie było szans cokolwiek zobaczyć pod wodą, wiec w trakcie rozmawiałam ze znajomymi poszkodowanego, próbowałam zdobyć kolejną parę okularków od obserwatorów i modliłam się. Nadarzyła się okazja pożyczyć okulary od jednego z panów, który był zaangażowany w poszukiwania, zeszłam pod wodę, wpłynęłam w glony i przy pierwszym zanurzeniu zobaczyłam mężczyznę
- relacjonuje Alicja Klag z rozmowie z "Super Expressem".
Kobieta przyznaje, że czuła ogromny niepokój, ponieważ mężczyzna przebywał pod wodą już przez dłuższy czas. Po wydobyciu go na powierzchnię natychmiast poinformowała pozostałych o jego znalezieniu.
- W momencie gdy tylko wyciągnęłam na powierzchnię krzyknęłam, że go znalazłam i chwilę płynęłam z nim sama. W momencie gdy znalazłam się trochę bliżej płycizny inni pomogli mi przetransportować go w odpowiednie miejsce do reanimacji
– uzupełnia nasza rozmówczyni.
Alicja skromnie o akcji ratunkowej. "Nie jestem bohaterką"
Choć jej bohaterski wyczyn opisywany jest zarówno w polskiej, jak i włoskiej prasie, turystka z Dolnego Śląska pozostaje bardzo skromna. Przyznaje, że nie traktuje siebie jako bohaterki i absolutnie nie szukała poklasku.
- Absolutnie nie czuję się jak bohaterka, zrobiłam to co uważałam za słuszne i na pewno nie zrobiłam tego dla rozgłosu. Nadal uważam, że byłam takim narzędziem w ręku Boga. Uczucie które mi towarzyszyło podczas gdy zeszłam pod wodę, czułam się jakbym wiedziała gdzie płynę. Dla mnie jest to piękne świadectwo wiary i obecności Boga
- podkreśliła Alicja Klag dla "Super Expressu".
Burmistrz Abbadia Lariana wdzięczny Polce
Wzorowa postawa mieszkanki Bojanic spotkała się z uznaniem miejscowych władz. Burmistrz włoskiego miasteczka Abbadia Lariana, Roberto Sergio Azzoni, osobiście podziękował Alicji Klag za jej błyskawiczną reakcję.
- Poważne zdarzenie, do którego doszło w środowe popołudnie - gdy dwóch mężczyzn znalazło się w niebezpieczeństwie w wodach jeziora w pobliżu miejscowości Abbadia - przyniosło również historię wartą opowiedzenia. To historia Alicji Klag, młodej polskiej turystki wypoczywającej w tej okolicy, która ani przez chwilę nie wahała się wskoczyć do wody, by ratować tonących mężczyzn. Zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe, Alicji udało się wyciągnąć obu mężczyzn na brzeg; niestety, jeden z nich przebywa w szpitalu w stanie krytycznym. Dziś rano burmistrz Roberto Azzoni spotkał się z Alicją w ratuszu, aby wręczyć jej list gratulacyjny w dowód uznania za odwagę i błyskawiczną reakcję, dzięki którym uratowała dwa życia
- czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie Urzędu Gminy Abbadia Lariana.
Alicja prosi o rozwagę nad wodą
Wielu zastanawia się nad bezpośrednimi przyczynami tego dramatycznego zdarzenia. Alicja odmawia snucia domysłów, zaznaczając przy tym, jak ogromne znaczenie ma zachowanie ostrożności podczas wypoczynku nad wodą, szczególnie w miejscach, których nie znamy.
- Nie jestem ekspertką i sama nad wodą staram się być bezpieczna. Plaża była kamienista, a kamienie śliskie i niebezpieczne. Nie wiem w jaki sposób spadli z materaca i na jakiej odległości byli więc nie chce się na ten temat wypowiadać żeby uniknąć ewentualnych nieprawidłowości
- podsumowała w wywiadzie Alicja Klag.