Awantura o pieniądze przed pogrzebem
W miejscowości Starczówek (województwo dolnośląskie) doszło do nieprzyjemnego incydentu, kiedy to miejscowy proboszcz nie chciał odprawić ceremonii pogrzebowej. Jak informuje "Gazeta Wrocławska", małżeństwo Helena i Janusz Kozłowscy przyszli do duchownego zaledwie godzinę przed zaplanowaną mszą, przekazując mu kopertę z pieniędzmi. Reakcja proboszcza miała być niezwykle gwałtowna.
- Wyrwał się z krzykiem: "Co wy sobie myślicie? Że dacie po 100 zł na organy i ławki, jak one kosztowały 1,2 mln zł. To ja mam za to mszę odprawić?". Mówiłem mu, że resztę (1200 zł - przyp. red.) dowiozę później, ale on stwierdził, że nie ma na to żadnej gwarancji. No to pojechałem po innego księdza
- relacjonował pan Janusz w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".
Atmosfera w świątyni stała się bardzo nerwowa. Z relacji jednej z kobiet, która rozmawiała z Radiem Wrocław, wynika, że sytuacja przypominała kadry z filmu. Najbliżsi zmarłej usilnie błagali kapłana o odprawienie mszy pogrzebowej.
- Jak na jakimś filmie. Pół rodziny poszło najpierw błagać księdza na zakrystię, aby udzielił tej posługi. Szwagier w pewnym momencie wyszedł z zakrystii, że ksiądz się kazał wynosić wszystkim z kościoła, więc wszyscy żeśmy ruszyli, połowa kościoła do zakrystii. Jak ksiądz to zobaczył, to już chyba się wystraszył i zaczął się ubierać
- opowiadała na antenie Radia Wrocław uczestniczka ceremonii.
Decyzja kurii wrocławskiej po skandalu z pogrzebem
Po interwencji mediów, sprawą zajęła się wrocławska kuria, która wyciągnęła konsekwencje wobec duchownego. Ksiądz Andrzej Paszyński złożył rezygnację ze swojego stanowiska w parafii w Starczówku.
- Ksiądz arcybiskup przyjął rezygnację ks. Andrzeja Paszyńskiego z urzędu proboszcza
- poinformował na łamach "Gazety Wrocławskiej" rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej, Maciej Rajfur.
Obecnie nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi księdza na stanowisku proboszcza tej dolnośląskiej parafii.
Informacja o rezygnacji duchownego spotkała się z reakcjami mieszkańców. Janusz Kozłowski nie ukrywał satysfakcji z takiego rozwoju wydarzeń.
- Myślę, że zasłużył sobie na to. Nawet nas nie przeprosił i pewnie tego nie zrobi. Myślę, że to ogromna ulga nie tylko dla nas, ale i dla mieszkańców, bo wszelkie problemy z proboszczem i nagany były chowane pod dywan
- powiedziała pani Helena w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".
Polecany artykuł: