Spis treści
Dwa miesiące w celi dla Borysa B.
Agnieszka Połyniak, pełniąca funkcję rzeczniczki Sądu Okręgowego w Świdnicy, poinformowała, że wymiar sprawiedliwości zgodził się z argumentacją prokuratury dotyczącą konieczności izolacji podejrzanego.
– Sąd zdecydował o areszcie wskazując na obawę matactwa i grożącą podejrzanemu wysoką karę – przekazała Połyniak.
Zatrzymany Borys B. odrzuca oskarżenia o celowe pozbawienie życia. Z jego wyjaśnień wynika, że użył broni w odpowiedzi na atak ze strony trzech agresywnych napastników.
Tragiczny finał spotkania z pijanymi mężczyznami
Do krwawych wydarzeń doszło w piątkowy wieczór. Z ustaleń śledczych wynika, że nietrzeźwe trio grasowało po osiedlu w Bystrzycy Kłodzkiej, zaczepiając przypadkowe osoby.
– Byli dość agresywni. Spotkali mężczyznę, który spacerował z psem i doszło między nimi do awantury, ale się rozstali – relacjonował prok. Mariusz Pindera.
Podejrzany odprowadził czworonoga do mieszkania, wziął legalnie posiadaną broń automatyczną i wrócił w to samo miejsce. Ponownie spotkał wspomnianą grupę.
Śledczy ustalili, że najpierw padł strzał ostrzegawczy, a kolejne kule trafiły 26-latka, zabijając go na miejscu. Towarzysze ofiary ratowali się ucieczką, a po wytrzeźwieniu zjawili się na komendzie w charakterze świadków.
Spakowany do drogi instruktor strzelectwa
Początkowe doniesienia sugerowały, że Borys B. dobrowolnie oddał się w ręce stróżów prawa. Prokuratura wyjaśnia jednak, że ostatecznie skontaktował się telefonicznie ze znajomym policjantem.
– Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy, spakowane rzeczy osobiste oraz paszport – przekazał prok. Pindera.
Zatrzymany to instruktor strzelectwa, który miał pełne prawo do posiadania użytej broni.
Środowisko broni Borysa B.
Nie brakuje osób stojących murem za aresztowanym mężczyzną. W wypowiedzi dla Radia ESKA jeden z przedstawicieli środowiska strzeleckiego nakreślił zupełnie inny obraz sytuacji.
– Sytuacja jest absolutnie klarowna. Trójka napastników wywodziła się ze środowiska przestępczego. Terroryzowali miejscowość. Chłopak został napadnięty, oddał strzał ostrzegawczy, potem działał w obronie koniecznej – mówi rozmówca.
Rozmówca Radia ESKA podkreśla niewinność podejrzanego i wskazuje na zagrożenie ze strony agresorów.
– On się bronił, on jest niewinny. Tamci go zaatakowali. Chodzą, a ci, co zaatakowali, są zagrożeniem dla nas wszystkich – dodaje.
Zdaniem tej osoby, postawienie zarzutu morderstwa mija się z celem i zasługuje na miano skandalu.
– Uważam, że powinien co najwyżej odpowiadać za nieumyślne spowodowanie śmierci. Zawsze oddanie strzału ostrzegawczego w powietrze studzi emocje. Każdy normalny człowiek, gdy widzi broń palną, trzeźwieje. Tych trzech panów zareagowało agresją – podkreśla rozmówca ESKI.
Choć podejrzany upiera się przy wersji o obronie koniecznej, prokuratura zwraca uwagę, że powrót na miejsce konfliktu ze śmiercionośnym narzędziem osłabia wiarygodność tej linii obrony.
Trwa badanie okoliczności strzelaniny w Bystrzycy
Organy ścigania nie ustają w pracy, przesłuchując kolejne osoby i weryfikując zapisy z kamer. Najważniejszym zadaniem śledczych jest ocena, czy oskarżony działał w ramach obrony koniecznej, czy też mamy do czynienia z wyrachowanym morderstwem.