Zostawił motocyklistę na asfalcie i odjechał. Ofiara jest sparaliżowana

2026-05-28 11:20

Zapadł ostateczny werdykt w sprawie potrącenia z 17 września 2025 roku na Dolnym Śląsku. Sprawca koszmarnego wypadku w Golance Dolnej trafi za kratki na ponad pięć lat. Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia, a jego kartoteka kryminalna ujawnia znacznie więcej poważnych przestępstw.

Motocyklista został z uszkodzonym kręgosłupem, sprawca uciekł. Jest wyrok

i

Autor: Policja Legnica/ Materiały prasowe

Wypadek na Dolnym Śląsku. Sławomir B. usłyszał wyrok w Sądzie Rejonowym w Legnicy

Jest decyzja w sprawie dramatycznych wydarzeń w Golance Dolnej. Sąd Rejonowy w Legnicy wymierzył 38-letniemu oskarżonemu karę pięciu i pół roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Mężczyzna przez cały czas trwania postępowania szedł w zaparte i twardo odrzucał oskarżenia. Skruchę oraz słowa przeprosin wypowiedział dopiero na samym finiszu sądowej batalii. Przedstawiciele prokuratury przyjęli to rozstrzygnięcie z pełną aprobatą.

„Prokurator ocenił wyrok jako słuszny” -poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz.

Wymiar kary obejmuje również niezwykle sankcje dodatkowe. Zgodnie z prawomocnym orzeczeniem 38-latek ma dożywotni zakaz kierowania jakimikolwiek pojazdami mechanicznymi. Sąd zobowiązał go ponadto do przelania 35 tysięcy złotych tytułem nawiązki dla poszkodowanego, a także do wpłaty 20 tysięcy złotych na konto Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.

Tragedia w Golance Dolnej. Sławomir B. w volkswagenie zajechał drogę

Dramat rozegrał się wczesnym rankiem, tuż przed godziną siódmą. Kierujący motocyklem przemieszczał się zgodnie z przepisami trasą prowadzącą z Legnicy do Prochowic. Z przeciwnego kierunku nadjeżdżał wówczas volkswagen touran, za którego kierownicą siedział Sławomir B. i wykonał niespodziewany manewr.

- Sławomir B. w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia, bez użycia sygnalizatora, zaczął wykonywać nagły manewr skrętu w prawo na jedną z posesji. Przez to wjechał na pas ruchu, którym w odległości ok. 20 m poruszał się pokrzywdzony motocyklista. Ww. nie ustąpił mu pierwszeństwa. Kierujący motocyklem próbował hamować i wykonać manewr ratunkowy poprzez »położenie« motocykla na asfalcie, jednak pomimo to siłą rozpędu uderzył w przednią część zagradzającego mu drogę samochodu

 - tłumaczyła w swoich wcześniejszych komunikatach prokuratura.

Skutki tego zderzenia okazały się dla kierowcy motocykla katastrofalne. Poszkodowany doznał tak potężnych urazów kręgosłupa, że bezpowrotnie utracił zdolność do wykonywania pracy oraz samodzielnego funkcjonowania na co dzień.

Ucieczka z miejsca wypadku. Sprawca zignorował ciężko rannego motocyklistę

Bezpośrednio po zdarzeniu kierowca volkswagena zachował się w sposób niezwykle bulwersujący. Zamiast natychmiast ruszyć na ratunek i wezwać służby, mężczyzna wyszedł na chwilę z samochodu, a jego działania zupełnie nie wskazywały na chęć niesienia jakiejkolwiek pomocy.

- Po zatrzymaniu się oskarżony opuścił pojazd, a po zorientowaniu się co do skutków zdarzenia wsiadł do niego i pospiesznie odjechał w kierunku Prochowic, nie udzielając pomocy i nie pozostając na miejscu do czasu przyjazdu służb ratowniczych. Sprawcę próbowali zatrzymać świadkowie zdarzenia, jednak wyminął ich, a w stosunku do jednej z osób cofnął na tyle gwałtownie, że nieomal potrącił ww. Świadek odnotował, iż sprawca zachowywał się dziwnie, gestykulował, obarczał winą motocyklistę i sprawiał wrażenie osoby znajdującej się pod wpływem środków psychoaktywnych lub będącej pod wpływem szoku 

- relacjonowali precyzyjnie śledczy z prokuratury.

Zakaz prowadzenia pojazdów i fałszywe tablice. Szokująca przeszłość oskarżonego

Szybko wyszło na jaw, że ucieczka po potrąceniu stanowiła zaledwie ułamek przewinień kierowcy. Rejestr naruszeń prawa 38-latka poraża swoją objętością. Śledczy ustalili, że mężczyzna nigdy w życiu nie zdobył uprawnień do kierowania, a siadając za kółko, brutalnie łamał aktywny zakaz sądowy. Oskarżony poruszał się na dodatek samochodem pozbawionym obowiązkowego ubezpieczenia OC oraz wyposażonym w podrobione tablice rejestracyjne.

Funkcjonariusze policji namierzyli go ostatecznie w pierwszych dniach października 2025 roku na terenie powiatu lubińskiego. Sławomir B. nie krył zdziwienia z powodu zatrzymania, wierząc, że uda mu się bezkarnie uniknąć odpowiedzialności. Z ustaleń prokuratury wynika, że sprawca zapadł się pod ziemię nie tylko z powodu wypadku w Golance Dolnej. Służby poszukiwały go już wcześniej za sprawą podejrzeń o dwukrotne kierowanie pojazdem po zażyciu metamfetaminy.