Spis treści
Druzgocąca diagnoza po narodzinach dziecka: 33-latek walczy z nowotworem
Kuba ma dopiero 33 lata i zmaga się z nowotworem. Jeszcze niedawno jego codzienność skupiała się wokół pracy, rodzinnego życia i zwykłych obowiązków. Teraz najważniejsza stała się walka z poważną chorobą. Mężczyzna robi wszystko, aby wrócić do zdrowia, choć droga do tego jest bardzo trudna. Problemy zaczęły się w 2024 roku, zaledwie trzy miesiące po jednym z najszczęśliwszych wydarzeń w jego życiu. W marcu Jakub po raz pierwszy został tatą.
- Zostałem tatą, a na świecie pojawił się nasz ukochany synek. Nie przypuszczałem, że zaledwie 3 miesiące później moje życie zmieni się nie do poznania, a zamiast spokojnie cieszyć się ojcostwem i planować przyszłość z rodziną, będę musiał stanąć do walki o własne życie – relacjonuje Kuba.
Pierwszym objawem był ból pleców. Kuba początkowo tłumaczył go ciężką pracą, którą wykonywał każdego dnia. Nie podejrzewał, że dolegliwości mogą świadczyć o tak groźnej chorobie. W czerwcu 2024 roku poznał diagnozę, która odmieniła jego życie – nowotwór złośliwy jelita grubego w IV stadium zaawansowania.
Od tego momentu codzienność mężczyzny wygląda zupełnie inaczej. Kuba ma za sobą radioterapię, dwie skomplikowane operacje i kolejne serie chemioterapii. W trakcie leczenia pojawiały się poważne komplikacje, konieczne były dodatkowe zabiegi, liczne badania oraz hospitalizacje. Każdy etap terapii stanowi ogromne wyzwanie dla niego i jego rodziny, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Niestety, pomimo podjętego leczenia choroba wciąż postępuje.
Brak refundacji: nowa terapia nadzieją dla ojca z rakiem
Kuba ma już za sobą pięć różnych linii leczenia, ale żadna z nich nie dała spodziewanych rezultatów. Stan zdrowia mężczyzny się pogarszał, a nowotwór powodował kolejne przerzuty. 33-latek nie chciał jednak rezygnować z dalszej walki i poddał się badaniu molekularnemu Exacta, które pozwoliło wskazać inną możliwość leczenia. Wyniki wykazały, że chemioterapia wykorzystywana przede wszystkim u pacjentek z rakiem piersi może okazać się pomocna także w jego przypadku. Przeszkodą pozostają jednak pieniądze. NFZ nie refunduje tej terapii przy rozpoznanym u Kuby nowotworze, dlatego mężczyzna sam musi pokrywać koszty leczenia.
Koszt pojedynczego wlewu wynosi 18 tys. zł, a kolejne dawki podawane są co trzy tygodnie. Początkowo Kuba opłacał terapię z własnych środków. Badanie kontrolne tomografem wykazało jednak poprawę, co skłoniło lekarza do kontynuowania leczenia. Po ponad dwóch latach zmagań z chorobą i wielu nieskutecznych próbach pojawiła się realna nadzieja na poprawę stanu zdrowia. Największą przeszkodą nadal są wysokie koszty następnych wlewów.
- Niestety sam nie jestem już w stanie udźwignąć tak ogromnych kosztów. Choroba odebrała mi możliwość wykonywania pracy, a niedawno skończył mi się zasiłek rehabilitacyjny. Do kosztów leczenia dochodzą również dojazdy do specjalistów, konsultacje i badania. Każdy kolejny wlew to następne 18 000 zł, a leczenie musi być kontynuowane regularnie – relacjonuje 33-latek.
Zbiórka na ratowanie życia: ojciec pragnie patrzeć jak rośnie syn
W związku z bardzo wysokimi kosztami terapii zorganizowano zbiórkę pieniędzy dla Kuby. Nawet niewielka darowizna pomaga zebrać środki na następny wlew chemioterapii i umożliwia mężczyźnie dalszą walkę o zdrowie oraz życie. Osoby, które chcą pomóc 33-latkowi, mogą przekazać dowolną sumę za pośrednictwem zbiórki dostępnej pod tym linkiem.
- Nie wiem, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące, ale chcę walczyć dalej i żyć. Chcę patrzeć jak mój syn dorasta, wspierać go, uczyć go i pokazywać mu świat – dodaje mężczyzna.