To pomysł, który może całkowicie przerysować mapę administracyjną Dolnego Śląska. Grzegorz Prigan, prawnik i były kandydat na prezydenta Wrocławia, wnioskuje o powiększenie miasta Wrocław. W tym celu złożył oficjalną petycję do premiera Donalda Tuska.
- Złożyłem do Prezesa Rady Ministrów formalny wniosek o wszczęcie procedury zmiany granic administracyjnych Wrocławia
-informował w swoich mediach społecznościowych pod koniec ubiegłego roku Grzegorz Prigan.
Dlaczego Wrocław jest za mały?
Argumenty za powiększeniem miasta są mocne. Wrocław, choć oficjalnie liczy około 670 tysięcy mieszkańców, w rzeczywistości jest domem dla znacznie większej liczby osób. Jak tłumaczy Grzegorz Prigan, problem jest poważny i wpływa na codzienne życie wszystkich.
- Wrocław nie mieści się już w sobie. Oficjalnie żyje w nim 670 000 mieszkańców, ale w rzeczywistości - według badań miasta i uniwersytetu - blisko 900 000. To różnica, która decyduje o wszystkim: o liczbie szkół, o subwencjach, o liniach tramwajowych i o tym, ile karetek może ruszyć w drogę
- napisał Grzegorz Prigan w artykule na portalu samorzad.infor.pl.
Obecne granice miasta nie były zmieniane od 1973 roku. Wtedy do Wrocławia przyłączono m.in. Strachowice, Rędzin, Świniary, Widawę, Lipę Piotrowską czy Pawłowice. Od tamtego czasu miasto i jego otoczenie znacznie się rozrosły.
Które gminy mają stać się częścią Wrocławia?
Zgodnie z petycją, do Wrocławia miałyby zostać włączone tereny dziewięciu ościennych gmin. Plan zakłada, że zmiana miałaby wejść w życie 1 stycznia 2027 roku. Na liście znalazły się:
- gmina Miękinia
- gmina Oborniki Śląskie
- gmina Wisznia Mała
- gmina Długołęka
- gmina Czernica
- gmina Siechnice
- gmina Żórawina
- gmina Kobierzyce
- gmina Kąty Wrocławskie
Po takiej zmianie Wrocław stałby się gigantem. Jego powierzchnia wzrosłaby do ok. 1 570 km kwadratowych, a liczba mieszkańców sięgnęłaby 900 tysięcy. To uczyniłoby go największym terytorialnie miastem w Polsce.
Niesprawiedliwy podział i przestarzałe granice
Autor petycji podkreśla, że obecna sytuacja jest niesprawiedliwa i nieefektywna. Mieszkańcy podwrocławskich gmin codziennie korzystają z miejskiej infrastruktury - dróg, komunikacji, szpitali czy szkół, ale ich podatki zasilają budżety innych samorządów.
- Miasto utrzymuje infrastrukturę, z której codziennie korzystają mieszkańcy gmin ościennych - dojeżdżając do pracy, szkół, uczelni, szpitali i urzędów - jednak dochody z ich podatków trafiają do innych jednostek samorządowych
- czytamy we wniosku.
Radni popierają pomysł? "Naturalny efekt"
Okazuje się, że koncepcja powiększenia miasta ma zwolenników także wśród wrocławskich polityków. Głos w sprawie zabrał m.in. Robert Suligowski, radny miejski z Koalicji Obywatelskiej, który zgadza się z głównymi założeniami projektu.
- Zgadzam się z główną tezą, że "narośnięte" na granicach Miasta "wsiomiasta", które z dawnych wiosek przekształciły się w funkcjonalnie związane z Wrocławiem osiedla mieszkaniowe (jednak pozbawione miejskiej infrastruktury) powinny zostać w perspektywie czasu przyłączone do Wrocławia. Jest to naturalny efekt zachodzące suburbanizacji
- napisał na Facebooku Robert Suligowski.
Co dalej z petycją?
Droga do realizacji tego ambitnego planu nie będzie łatwa. Jak informuje portal tuwroclaw.com, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, do którego trafiła petycja, odpowiedziało, że nie ma takich planów. Grzegorz Prigan uważa jednak, że to nie koniec sprawy.
- Nie znają prawa i nie zrozumieli petycji. To nie ministerstwo podejmuje decyzje, a rada ministrów - powiedział portalowi TuWroclaw.com Grzegorz Prigan. Prawnik zapowiada, że wyśle dokumenty ponownie, tym razem w taki sposób, aby w razie odmowy móc odwołać się do sądu.
Polecany artykuł: