Spis treści
O poranku kierowcy jadący trasą obok Kryniczna na Dolnym Śląsku natknęli się na niepokojący widok. W podmokłym rowie spoczywał doszczętnie rozbity pojazd osobowy. Wstępne zgłoszenie brzmiało dramatycznie, ponieważ informowano o aucie, które mogło wpaść do zbiornika wodnego, a w środku mogą znajdować się poszkodowani. Komunikat w tej sprawie opublikowała Wodna Służba Ratownicza, relacjonując przebieg interwencji.
- Dzisiaj o godzinie 8:30 ratownicy dyżurni Wodnej Służby Ratowniczej otrzymali zgłoszenie o pojeździe, który miał wpaść do zbiornika wodnego w pobliżu miejscowości Kryniczno pod Wrocławiem. Według zgłoszenia w pojeździe mogły znajdować się osoby poszkodowane
- poinformowali oficjalnie przedstawiciele WSR.
Akcja służb w Krynicznie. Przeczesywanie terenu
Wskazany rejon błyskawicznie zaroił się od wezwanych na ratunek jednostek.
Polecany artykuł:
- Po dojeździe na miejsce zdarzenia zastano pojazd leżący na dachu w podmokłym terenie przy drodze. Ratownicy WSR wraz z obecnymi na miejscu strażakami natychmiast rozpoczęli przeszukiwanie wraku oraz przyległego terenu
- relacjonuje działania Wodna Służba Ratownicza. Szybko wyszło na jaw, że we wraku nikogo nie ma. Z ustaleń ratowników wynika, że w aucie znajdował się tylko kierowca, jednak z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zdecydował się on opuścić miejsce kolizji przed przyjazdem pomocy.
Poszukiwania z udziałem drona pod Wrocławiem
Służby od razu zainicjowały rozległą operację poszukiwawczą. Obszar dookoła miejsca wypadku jest bardzo trudny do pokonania, ponieważ charakteryzuje się gęstymi zaroślami i bagnami. Do działań dołączyły kolejne zastępy, w tym wyspecjalizowane oddziały Wodnej Służby Ratowniczej dysponujące nowoczesnym dronem. Teren wnikliwie sprawdzano z ziemi i z powietrza, aby wykluczyć scenariusz, w którym ranny kierowca ukrywa się i potrzebuje pilnego wsparcia medycznego. Mimo intensywnych starań ratowników nikogo nie odnaleziono.
Policja wkracza do akcji. Wrak usunięto z bagna
Po trwającej kilka godzin weryfikacji terenu, służby podjęły decyzję o zakończeniu poszukiwań. Kierowcy wciąż nie udało się namierzyć. Na miejsce ściągnięto pomoc drogową, która wykorzystała ciężki dźwig do wyciągnięcia roztrzaskanego pojazdu z grzęzawiska. Tajemniczym zniknięciem kierowcy zajmują się teraz funkcjonariusze policji, którzy muszą ustalić personalia osoby siedzącej za kółkiem oraz okoliczności zdarzenia.
- Na miejscu wykonano czynności procesowe pod kątem wypadku. Obdzwoniono także szpitale pobliskie i sprawdzono, czy żadne osoby się nie zgłosiły. W pojeździe nie było osób - potwierdza asp. Lidia Łynko z trzebnickiej policji i zaznacza, że działania policji dalej trwają.