Na wrocławskim Zalesiu, przy ulicy Karola Lipińskiego 1, kryje się prawdziwa architektoniczna perła. Willa Doktora Kriebla, znana też jako Kriebelhaus, to jeden z najcenniejszych przykładów modernizmu nie tylko w mieście, ale i w całej Polsce. Budynek został zaprojektowany przez wybitnego architekta Adolfa Radinga.
Wizjoner i odważny lekarz
Wszystko zaczęło się w 1927 roku. To właśnie wtedy znany wrocławski laryngolog, dr Arnold Kriebel, postanowił zbudować dom dla swojej rodziny. Zadanie powierzył Adolfowi Radingowi, którego znał już wcześniej - lekarz prowadził swój gabinet w zaprojektowanej przez niego, nowoczesnej kamienicy "Pod Murzynem" przy placu Solnym. Rading, zainspirowany nowymi prądami w architekturze, stworzył projekt, jakiego Wrocław do tej pory nie widział. Była to realizacja w duchu „Neues Bauen”, czyli nowego budownictwa, które zrywało z tradycją na rzecz funkcjonalności, prostoty i światła.
Kluczową ideą, która przyświecała Radingowi, było stworzenie budynku w pełni zintegrowanego z otoczeniem. Architekt był przekonany, że „dom, który nie otwiera się na ogród, powietrze i słońce jest absurdem”. Jak podaje portal Architektura-Murator, bryłę budynku można opisać jako "zestaw przenikających się kubicznych segmentów o płaskich dachach, z zaokrąglonymi fragmentami". Widoczne są tu także inspiracje architekturą okrętową, jak zaokrąglone narożniki i balustrady przypominające relingi.
Sam Rading w 1929 roku pisał, że "współczesny dom powinien otwierać się na naturę i stanowić część otoczenia złożonego z ziemi, roślin, drzew, wody, powietrza i światła". Elewację południową opisywał jako "ukształtowaną poprzez trzy stopniowane tarasy zwrócone ku ogrodowi".
Okna znikające w ścianie i salon jak taras
Jednym z najbardziej spektakularnych rozwiązań, które do dziś budzą podziw, są ogromne okna salonu, jadalni i sypialni. Nie otwierały się one w tradycyjny sposób. Jak czytamy w opracowaniu portalu Architektura-Murator: "Można je było opuścić w dół, chowając w parapecie/ściance podokiennej. W salonie parapet znajdował się zaledwie około 40 cm nad podłogą. Po opuszczeniu okien część mieszkalna zmieniała się w rodzaj dużej otwartej „Wohnveranda”, przez którą swobodnie przepływało powietrze".
To jednak nie wszystko. Przestrzeń parteru była niezwykle elastyczna. "Salon, jadalnię i pokój muzyczny można było łączyć dzięki składanym drzwiom, przez co pomieszczenia mogły funkcjonować albo samodzielnie, albo jako jedna większa przestrzeń". Z jadalni można było wyjść wprost na taras, a stamtąd do ogrodu.
Dom skrojony na miarę: Strefy dla dzieci i rodziców
Układ willi został w całości podporządkowany konkretnemu modelowi życia rodziny Krieblów, z wyraźnym podziałem na funkcje. Na piętrze zaprojektowano królestwo czworga dzieci. Znajdowały się tam ich pokoje z wbudowanymi meblami, osobna łazienka oraz wyjście na duży taras słoneczny, który był częściowo osłonięty szkłem. Rodzice mieli do dyspozycji przestronną sypialnię, własną łazienkę.
Tajemniczy pokój pani domu z widokiem na niebo
Prawdziwą perełką w projekcie Radinga był jednak prywatny pokój pani domu. Wejście do niego prowadziło przez niepozorne drzwi w salonie. Wnętrze było niezwykłe - niemal połowę jego powierzchni zajmowała ogromna, wbudowana kanapa. Jak opisuje to Architektura-Murator: "Okno było tu szerokie, półokrągłe i stosunkowo niskie, lecz umieszczone tak wysoko, że osoba leżąca na kanapie nie widziała ziemi, lecz tylko gałęzie drzew i niebo".
Pomieszczenie miało być azylem, miejscem absolutnego relaksu i odcięcia od świata.
Willa Kriebla dzisiaj. Jak przetrwała próbę czasu?
Rodzina Krieblów opuściła Wrocław tuż po II wojnie światowej. Szczęśliwie, dom przetrwał wojenną zawieruchę bez większych zniszczeń. Po wojnie zamieszkał w nim prof. Józef Zwierzycki, wybitny geolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Dziś willa wciąż znajduje się w bardzo dobrym stanie, a kolejne remonty przeprowadzano z dbałością o zachowanie jej oryginalnego charakteru.