W nietypowym miejscu, bo w hali magazynowej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu, od ponad trzech dekad rośnie prawdziwy zielony olbrzym. To fikus, który z małej roślinki doniczkowej przeistoczył się w drzewo o imponujących rozmiarach, stając się nieodłącznym elementem krajobrazu i cichym członkiem załogi.
Z domu do pracy, czyli niezwykły początek
Historia fikusa jest równie zaskakująca, co jego rozmiary. Wszystko zaczęło się ponad 30 lat temu od jednego z pracowników, pana Bogdana. Powód przeprowadzki rośliny był bardzo prozaiczny.
- Ponad 30 lat temu był pracownik naszej spółki tutaj MPK Wrocław, pan Bogdan. Miał taką roślinę małą w domu i stwierdził, że dzieci mu podgryzają te liście, a więc postanowił przynieść to do pracy
- wspomina w rozmowie z Radiem Eska Leszek Kowalczyk, brygadzista z MPK Wrocław.
Pan Bogdan od lat jest już na emeryturze, ale jego zielony podopieczny zadomowił się w magazynie na stałe.
Polecany artykuł:
Sztafeta pokoleń w opiece nad fikusem
Po odejściu pana Bogdana opieka nad rośliną naturalnie przeszła na pozostałych pracowników. Dziś o fikusa dba cała załoga, a jego dobrostan jest wspólną sprawą.
- Tak, tu są pracownice ode mnie z magazynu, które regularnie kontrolują, dają odżywki, podlewają, pilnują go
- podkreśla Leszek Kowalczyk.
Jak dodaje brygadzista, nie ma do tego wyznaczonych osób - to czysta inicjatywa i przyjemność. Praca w magazynie odbywa się na zmiany, przez całą dobę, więc pracownicy na bieżąco doglądają rośliny i wzajemnie się uzupełniają.
- Oni sami z siebie to robią, dla przyjemności
- mówi pan Leszek.
Zielony gigant, który przerósł oczekiwania
Fikus rośnie dziś w dwóch dużych donicach, a jego gałęzie oplatają znaczną część hali. Jednorazowe podlanie wymaga około 5 litrów wody. Jego rozmiary robią ogromne wrażenie i stanowią pewne wyzwanie logistyczne.
- Tak jak obliczaliśmy, to gałęzie mają ponad 20 metrów z jednej strony na drugą stronę i dwie duże donice to już jest mało
- opowiada brygadzista.
Roślina jest tak duża, że jej ewentualne przesadzenie lub przeniesienie na czas remontu wydaje się dziś niemożliwe.
- Nawet nie wiem, jak to ruszyć, żeby gdziekolwiek trzeba było przesadzić. Nie wiem, jak to zrobić
- przyznaje z uśmiechem Leszek Kowalczyk.
Cichy świadek 30 lat historii
Przez ponad trzy dekady fikus był świadkiem niezliczonych wydarzeń w firmie. Widział zmiany, modernizacje i pokolenia pracowników. Dla załogi jego obecność to coś więcej niż tylko dekoracja.
- Na pewno jest milej, jeżeli się przebywa w takim pomieszczeniu z zielonym towarzystwem
- mówi Leszek Kowalczyk.
Jak każda żywa istota, fikus miewał też gorsze chwile. Kiedyś chorował, co wymagało od pracowników specjalnej troski i koordynacji.
- Był czas, że roślina chorowała i wówczas podawana była odżywka i była informacja dla innych pracowników, aby w ten sposób kontrolować, i żeby nie zrywać szczepek i żeby kontrolować to wszystko
- wspomina brygadzista.
"Gdzie ja go postawię?"
Najlepszym podsumowaniem tego, jak bardzo fikus wrósł w magazynowe mury, jest anegdota z dnia, w którym jego pierwotny właściciel, pan Bogdan, odchodził na emeryturę.
- Raz tylko, jak pan Bogdan odchodził na emeryturę, to prosiłem go, żeby zabrał go z powrotem do siebie, do domu. Odpowiedź była, a gdzie ja go postawię?
- opowiada Leszek Kowalczyk.
Polecany artykuł: