Szpitale na Dolnym Śląsku dołączyły do ogólnopolskiego protestu. "Wycena nie jest adekwatna".

Szpitale powiatowe w całym kraju rozpoczęły akcję protestacyjną pod nazwą "Czarny Tydzień". Personel zakłada czarne ubrania, a przed budynkami zawisły mroczne flagi. Wśród strajkujących znalazły się m.in. placówki medyczne z dolnośląskiej Oławy i Trzebnicy, które borykają się z brakiem środków na leczenie chorych.

Czarny Tydzień na Dolnym Śląsku. Te szpitale dołączają do protestu

i

Autor: Pexels.com

Dolnośląskie szpitale dołączyły do "Czarnego Tygodnia"

Akcja protestacyjna, znana jako "Czarny Tydzień", objęła swoim zasięgiem szpitale powiatowe w całej Polsce. Jest to forma symbolicznego buntu przeciwko dramatycznej kondycji finansowej wielu placówek medycznych. Zewnętrzne mury budynków ozdobiły czarne flagi, a kadra - w tym lekarze, ratownicy i pielęgniarki - stawia się na dyżurach w ciemnych barwach. Protest potrwa od 20 do 24 kwietnia i zaangażował również jednostki z Dolnego Śląska, m.in. z Oławy i Trzebnicy. Medycy walczą o uczciwe opłacanie tzw. nadwykonań oraz o wyższą wycenę realizowanych świadczeń zdrowotnych.

Miliardowe zadłużenie i walka o pieniądze od NFZ

Organizatorem strajku jest Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Przedstawiciele związku zwracają uwagę na katastrofalne skutki obniżonych wycen, braku zapłaty za nadwykonania oraz planów NFZ polegających na redukcji finansowania.

"Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności."

- informuje OZPSP.

Szpital w Trzebnicy walczy o 2 miliony złotych z NFZ

Kryzys finansowy świetnie ilustruje sytuacja placówki z Trzebnicy, która nadal nie otrzymała od Narodowego Funduszu Zdrowia niemal 2 milionów złotych za zrealizowane już leczenie. W rozmowie z Radiem Eska p.o. dyrektora placówki, Izabela Nasiukiewicz, wyjaśniła, że aktualne wyceny są absolutnie niedopasowane do gwałtownie rosnących wydatków operacyjnych szpitali.

- Wycena świadczeń nie jest adekwatna do cen światła, gazu, leków. Jeżeli chodzi o nadwykonania w tej chwili nie mamy płacone za poprzedni rok. Są lekkie nadwykonania ze świadczeń rehabilitacyjnych, około 500 tysięcy złotych. Za nadwykonania endoprotezy mamy około 1,5 mln złotych nie zapłacone przez NFZ

- tłumaczy dyrektor Nasiukiewicz dla Radia Eska.

Strajk personelu w imieniu pacjentów

Protestujące środowiska medyczne mocno zaznaczają, że ich działania w żadnym wypadku nie są wymierzone w chorych, lecz służą ich ochronie. Bez odpowiednich środków finansowych kolejki wydłużają się, a możliwość wykonania kluczowych badań drastycznie maleje.

"Dlatego protestujemy - nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu - domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu."

- czytamy w oficjalnym stanowisku Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oławie.

Według OZPSP kontynuacja obecnego systemu skazuje chorych na absurdalnie długie, wielomiesięczne terminy na wykonanie diagnostyki, która powinna być przeprowadzona bezzwłocznie.

"Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne „na już”."

Limity NFZ ważniejsze niż decyzje lekarzy?

Medycy zgodnie podkreślają, że głównym problemem obecnego systemu ochrony zdrowia są z góry narzucone limity, a nie autentyczne, medyczne wskazania do leczenia. Placówki szpitalne regularnie otrzymują dodatkowe zadania, za którymi nie idzie zagwarantowanie funduszy ani spójna koncepcja funkcjonowania.

"Nie możemy się zgodzić na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas decyduje nie wiedza lekarzy, lecz limit w kontraktach Narodowego Funduszu Zdrowia"

- zaznacza Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, krytykując doraźne łatanie dziur i całkowity brak perspektywicznego myślenia o służbie zdrowia.

"W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki."