Zastrzelony w Bystrzycy Kłodzkiej był na brutalnym nagraniu
Mężczyzna, który niedawno zginął od postrzału z broni palnej, brał czynny udział w szokujących scenach uwiecznionych na wideo krążącym w sieci. Jak donosi Radio Eska, 26-latek znajdował się w grupie osób dręczących młodego chłopaka na filmie z września 2025 roku. Te sensacyjne doniesienia oficjalnie potwierdziła już Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Prokurator Mariusz Pindera, przekazał w wywiadzie dla Radia Eska, że w brutalnym incydencie uczestniczyło łącznie pięciu oprawców.
- Cztery osoby zostały zatrzymane przez policję. Dotyczyło to zdarzenia, które było zarejestrowane na filmie krążącym w internecie. Ustalono, że miało ono miejsce we wrześniu zeszłego roku. Oprócz pokrzywdzonego ustalono 5 osób, które w tym uczestniczyły jako tak zwani sprawcy, wśród nich był m.in. mężczyzna który zginął w ostatni piątek w trakcie zdarzenia w Bystrzycy Kłodzkiej
- w rozmowie z rozgłośnią doprecyzował śledczy.
Koledzy ofiary z Bystrzycy Kłodzkiej usłyszeli zarzuty
Mundurowi doprowadzili pozostałych uczestników drastycznego zajścia do prokuratora, gdzie usłyszeli oni oficjalne oskarżenia. Według informacji przekazanych przez śledczych, trzy osoby z tej grupy zdecydowały się przyznać do winy i złożyły obszerne zeznania w tej sprawie.
- Trzem osobom przedstawiono zarzuty dotyczące pozbawienia wolności i naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonego, jednej osobie postawiono zarzut pozbawienia wolności, pobicia i spowodowania obrażeń ciała powyżej 7 dni oraz posiadania środków odurzających. Osoby te zostały przesłuchane w dniu wczorajszym i dzisiejszym. Trójka z nich przyznała się do zarzutów i złożyła wyjaśnienia
Jak zaznaczył na antenie radia Mariusz Pindera, zastrzelony 26-latek nie uniknąłby odpowiedzialności karnej, gdyby wciąż żył.
- Ten mężczyzna, który zginął w ostatni piątek, też otrzymałby zarzuty pobicia i spowodowania obrażeń ciała, gdyż on, ustalono, że działał też w porozumieniu z tą drugą osobą
Podkreśla stanowczo prokurator. Wobec wszystkich podejrzanych służby zdecydowały się wdrożyć odpowiednie środki zapobiegawcze.
- Wobec osoby, która ma najpoważniejsze zarzuty zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 20 tys. złotych, dozór policji i zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym. Pozostali mają zakazy kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz dozór policji
- powiedział dla Radia Eska prokurator Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Drastyczne wideo w sieci. Oprawcy poniżali ofiarę
Wstrząsający materiał wideo wypłynął do sieci dopiero pół roku po samym incydencie, a światło dzienne ujrzał za sprawą dziennikarza Marcina Torza. Kamera zarejestrowała moment, w którym jeden z agresorów oddaje mocz na bezradną ofiarę, podczas gdy reszta towarzystwa reaguje głośnym śmiechem i rzuca wulgaryzmami.
- Łykaj ku..jeb..!Dawaj pysk! Pokaż, ku...tę mordę! Otwieraj pysk!
Takie obelgi wykrzykują na opublikowanym wideo agresorzy. Po tym, jak bulwersujące materiały obiegły media, policja wkroczyła do akcji. Aspirant sztabowy Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej komendy wojewódzkiej poinformował, że w ciągu kilkunastu godzin w rękach policji znalazły się trzy osoby oraz kobieta, która odpowie dodatkowo za posiadanie nielegalnych substancji.
- Policjanci z Bystrzycy Kłodzkiej podjęli działania natychmiast po tym, jak w sieci pojawił się materiał firmowy obrazujący skrajnie negatywne, brutalne i nieakceptowalne społecznie zachowania kilku osób wobec młodego mężczyzny. (...) Zebrany przez policjantów materiał dowodowy dał podstawę do przedstawienia im zarzutów między innymi za czyny z art. 189 par. 1, art. 217, art. 158 par.1 Kodeksu karnego, a zatrzymana w sprawie kobieta także z art. 62 ust. 3 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w związku z posiadaniem narkotyków. (...) Sprawcom może grozić teraz kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Zabójstwo w Bystrzycy Kłodzkiej. Podejrzany w areszcie
Do krwawych wydarzeń doszło wieczorową porą 10 kwietnia. Z policyjnych ustaleń wynika, że Borys B. był na spacerze z psem, gdy doszło do sprzeczki z trójką pijanych mężczyzn. Prokuratura poinformowała, że po gwałtownej wymianie zdań mężczyzna poszedł do mieszkania, a po krótkim czasie wrócił na osiedle z bronią palną w ręku.
- Mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO
- przekazał dziennikarzom prokurator Mariusz Pindera. Kiedy Borys B. ponownie spotkał na swojej drodze agresywną grupę, oddał najpierw strzał w powietrze, a następnie wypuścił serię z karabinu w stronę mężczyzn. Kule śmiertelnie raziły 26-latka, który zginął na miejscu. Strzelec sam powiadomił służby i oddał się w ręce policji. Został oskarżony o morderstwo, jednak nie przyznaje się do winy, twierdząc, że użył broni w obronie koniecznej. Na mocy postanowienia sądu najbliższe dwa miesiące spędzi za kratami.