Mundurowi z Bystrzycy Kłodzkiej zatrzymali czwórkę podejrzanych o udział w bulwersującym filmie, który pojawił się w sieci. Od kilku dni materiał przedstawiający przemoc wobec młodego człowieka jest masowo udostępniany przez internautów. W odpowiedzi na te wydarzenia kłodzka komenda powiatowa opublikowała specjalne oświadczenie informujące o postępach w sprawie.
- Policjanci z Bystrzycy Kłodzkiej zatrzymali dzisiaj cztery osoby mogące mieć związek z brutalnym zdarzeniem, w trakcie którego pokrzywdzonym został młody mężczyzna, a bulwersujące nagranie tej sytuacji od wczoraj krąży w przestrzeni internetowej. W związku z tym, że czynności z zatrzymanymi będą przeprowadzone jutro oraz tym, że postępowanie prawdopodobnie objęte zostanie śledztwem prokuratorskim, są to wszystkie możliwe do przekazania na tę chwilę informacje
- przekazała kłodzka policja.
Brutalne wideo z Bystrzycy Kłodzkiej. Znęcali się nad ofiarą
Skandaliczny film pojawił się w mediach społecznościowych początkowo za sprawą dziennikarza Marcina Torza w serwisie "X". Na nagraniu widać moment upokarzania młodego chłopaka, na którego jedna z obecnych tam osób oddaje mocz. W tle wyraźnie słychać rechot oraz wulgarne okrzyki pozostałych świadków, którzy jawnie czerpią satysfakcję z tego bestialskiego czynu.
"Łykaj ku..jeb..!Dawaj pysk! Pokaż, ku...tę mordę! Otwieraj pysk!"
Tego typu agresywne komendy wykrzykują sprawcy uwiecznieni na krążącym w sieci materiale.
Całe zajście podsumowuje donośny i szyderczy śmiech uczestników tego brutalnego incydentu.
Pojawiają się niepotwierdzone plotki, że jednym z oprawców widocznych na filmie był mężczyzna, który niedawno zginął w wyniku strzelaniny w tej samej miejscowości. Obecnie śledczy odmawiają komentowania tych doniesień i nie ujawniają, czy osoby z nagrania to faktycznie uczestnicy tragicznych zdarzeń z 10 kwietnia.
Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Nie żyje 26-latek
Warto przypomnieć, że do tragicznych wydarzeń doszło wieczorem 10 kwietnia. Świdnicka Prokuratura Okręgowa poinformowała, że wszystko zaczęło się od awantury między spacerującym z psem Borysem B. a trójką pijanych mężczyzn. Po słownej przepychance 27-latek poszedł prosto do swojego mieszkania.
- Mężczyzna z psem wrócił do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO - relacjonował prokurator Mariusz Pindera.
Mężczyzna wrócił na teren osiedla z bronią palną w ręku i ponownie natknął się na te same osoby. Wtedy wywiązała się kolejna kłótnia, która zakończyła się tragicznie. Śledczy przekazali, że Borys B. oddał strzał ostrzegawczy, po czym posłał serię pocisków z karabinka prosto w stronę całej trójki. Trafiony kilkoma kulami 26-latek poniósł śmierć na miejscu.
Zabójstwo w Bystrzycy Kłodzkiej. Sprawca twierdzi, że się bronił
Zaraz po użyciu broni Borys B. samodzielnie zadzwonił po służby i oddał się w ich ręce. Prokurator postawił mu zarzut zabójstwa, ale mężczyzna kategorycznie zaprzecza swojej winie, tłumacząc wszystko koniecznością obrony własnej.
- Podejrzany nie przyznał się do zarzutu wyjaśniając, iż działał w obronie koniecznej - czytamy w komunikacie prokuratury.
Kłodzki sąd rejonowy rozpatrzył wniosek śledczych i postanowił o wysłaniu oskarżonego do aresztu na najbliższe dwa miesiące.