Strzały w Bystrzycy Kłodzkiej. Karolina Pajączkowska ujawnia kulisy w reportażu "Super Expressu"

2026-04-15 14:09

Zwykła samoobrona czy zabójstwo? Społeczeństwo w całej Polsce próbuje zrozumieć dramatyczne wydarzenia, do których doszło niedawno w Bystrzycy Kłodzkiej. Borys B. użył broni palnej wobec 26-letniego Krzysztofa L., twierdząc, że odpierał atak. Śledczy oskarżają go jednak o zbrodnię, za którą grozi najwyższy wymiar kary. Nowy reportaż Karoliny Pajączkowskiej z "Super Expressu" ujawnia nieznane dotąd fakty i rzuca zupełnie nowe światło na całe zdarzenie.

Tragedia na osiedlu Szkolnym. Chaos informacyjny

Mieszkańcy Bystrzycy Kłodzkiej wciąż próbują złożyć w całość strzępki informacji po krwawym incydencie z 10 kwietnia. W materiale przygotowanym przez Karolinę Pajączkowską z redakcji "Super Expressu" jeden ze świadków rzuca zwięzłe hasło o tym, że „Ktoś strzelił, ktoś zginął” na osiedlu Szkolnym. Od tamtego piątkowego popołudnia opinia publiczna gubi się w domysłach, opierając się głównie na internetowych przeciekach. Do sieci trafiło bowiem amatorskie nagranie, na którym widać marsz trzech napastników w kierunku Borysa B., po czym słychać huk wystrzałów, a 26-letni Krzysztof L. osuwa się martwy na ziemię.

Internauci bronią Borysa B. Pieniądze na pomoc prawną

Internet natychmiast zareagował na opublikowane materiały wideo. W sekcjach komentarzy zapanowało wręcz masowe poparcie dla zachowania strzelca. Internauci masowo argumentowali swoje racje wpisami: „Miał prawo- obrona konieczna, brawo Borys!”, „usunął chwasta” oraz „zrobił błąd, że tylko jednego trafił”. W sieci ruszyła zbiórka pod hasłem „Pomóżmy Borysowi- wesprzyj jego walkę”. W oficjalnym opisie akcji podkreślano, że „tej nocy wszystko miało być zwyczajne”. Zaledwie kilkanaście godzin wystarczyło, aby na koncie inicjatywy pojawiło się zawrotne 300 tysięcy złotych na prawników dla oskarżonego, którego wiele osób postrzega po prostu jako osaczoną ofiarę.

Zarzuty dla zatrzymanego. Komunikat śledczych z Bystrzycy Kłodzkiej

Narracja wokół dramatu uległa radykalnej zmianie 12 kwietnia, kiedy to prokurator z Bystrzycy Kłodzkiej oficjalnie sformułował zarzuty wobec zatrzymanego. Zamiast spodziewanego przez internautów działania w ramach obrony koniecznej, organy ścigania zakwalifikowały ten czyn jako zbrodnię, za co kodeks karny przewiduje nawet dożywotni pobyt w więzieniu. W wydanym oświadczeniu prokuratura zaprezentowała zupełnie odmienny przebieg tragicznego wieczoru.

- Po kłótni osoby te rozdzieliły się, mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO, z którym poszedł ponownie na miasto, gdzie po raz drugi napotkał tych samych trzech mężczyzn. Doszło do ponownej scysji, w trakcie której mężczyzna posiadający broń oddał strzał ostrzegawczy i następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie

Takie szczegóły ze śledztwa przekazał opinii publicznej prokurator Mariusz Pindera. Na wniosek organów ścigania sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Borysa B. na okres dwóch miesięcy. Młody mężczyzna konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom o morderstwo, co potwierdza oświadczenie prokuratora o treści: „Podejrzany nie przyznał się do zarzutu wyjaśniając, iż działał w obronie koniecznej”.

Dziennikarskie śledztwo w sprawie. Znajomy z wojska przerywa milczenie

Wątpliwości budzi motywacja sprawcy - czy postanowił z premedytacją wymierzyć sprawiedliwość, czy też w panice użył skrajnego rozwiązania? Dziennikarka "Super Expressu" Karolina Pajączkowska przygotowała reportaż zatytułowany „Obrona konieczna czy zabójstwo? Bystrzyca Kłodzka”, w którym skupia się na relacjach bezpośrednich świadków zdarzenia. Z wypowiedzi anonimowych mieszkańców miasteczka wyłania się obraz rosnącego przerażenia i bezsilności wobec chuligańskich wybryków grupy zmarłego Krzysztofa L., która rzekomo prowokowała awantury i dopuszczała się licznych pobić.

Sceptycznie do oficjalnej wersji śledczych podchodzi dawny znajomy oskarżonego z czasów służby wojskowej. W rozmowie przed kamerą wprost zarzuca śledczym braki w dochodzeniu, mówiąc: „Moim zdaniem ta sprawa w ogóle nie została przeanalizowana”. Swoje fachowe spojrzenie na tragiczny incydent przedstawił również Marcin "Leśny Dziadek" Przydacz. Jako prezes stowarzyszenia zrzeszającego strzelców, ocenił zachowanie Borysa B. 

Granice samoobrony. Trudne pytania bez jednoznacznej odpowiedzi

Dramat z dolnośląskiego miasteczka prowokuje do ważnych dyskusji, które wyraźnie akcentuje reportaż opublikowany przez "Super Express". Dziennikarze pytają wprost: „Gdzie przebiega granica obrony koniecznej? Czy Borys B. miał prawo czuć się zagrożony? Czy jego reakcja była adekwatna?”. To właśnie Karolina Pajączkowska podjęła próbę rozwikłania tej skomplikowanej zagadki, docierając do niejawnych wcześniej informacji