Spór o centrum logistyczne w Malinie pod Wrocławiem. Jest śledztwo prokuratury. Co z inwestycją?

Sprawa budowy ogromnych hal w Malinie w gminie Wisznia Mała nabiera tempa. Po miesiącach protestów i batalii administracyjnej, do gry wkracza prokuratura. Śledczy zbadają, czy wójt gminy nie przekroczył uprawnień przy zmianie przeznaczenia terenów z mieszkaniowych na przemysłowe. Mieszkańcy nie kryją radości, ale wójt odpiera zarzuty i twierdzi, że cała sytuacja jest dla niego "niezrozumiała".

Zielone światło dla budowy ogromnych hal pod Wrocławiem. Mieszkańcy zapowiadają kolejne kroki

i

Autor: Pexels.com zdj. ilustracyjne

Gmina Wisznia Mała. Prokuratura wszczyna śledztwo. "Wielki sukces mieszkańców"

Spór o przyszłość ogromnych terenów po byłym poligonie w Malinie wkroczył na nowy etap. Jak poinformowała nas Aleksandra Marciniak z Fundacji Sieć Obywatelska "Razem dla mieszkańców", prokuratura zdecydowała się wszcząć śledztwo w sprawie, która od kilku lat budzi ogromne emocje. Postępowanie dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez wójta Gminy Wisznia Mała, Jakuba Bronowickiego.

- Jest to wielki sukces mieszkańców oraz organizacji społecznych od 3 lat walczących o to aby organy mające stać na straży przestrzegania prawa zechciały przyjrzeć się procesowi zmiany studium dla spornych terenów!

- komentuje Aleksandra Marciniak z Fundacji Sieć Obywatelska „Razem dla mieszkańców”. 

Śledztwo ma wyjaśnić, czy wójt sprawował odpowiedni nadzór nad inwestycjami w gminie, w tym nad planami budowy centrum logistycznego i wydawanymi decyzjami środowiskowymi. Droga do tego była długa, bo prokuratura początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa, jednak po zażaleniu fundacji zmieniła zdanie.

Mieszkańcy boją się hałasu i 7 tysięcy aut dziennie

Konflikt rozpoczął się w styczniu 2023 roku, gdy mieszkańcy dowiedzieli się, że na terenie przeznaczonym wcześniej pod luksusowe osiedle ma powstać gigantyczne centrum logistyczno-produkcyjne. Plany zakładają budowę trzech hal o łącznej powierzchni 400 tys. metrów kwadratowych. Główną obawą jest drastyczny wzrost natężenia ruchu.

- Mamy przede wszystkim obawy związane z nasilonym ruchem transportu, już i tak jesteśmy otoczeni drogami i ten hałas jest naprawdę uciążliwy, a jeżeli dojdzie do tego jeszcze 7 tysięcy przejazdów dziennie z centrum produkcyjno-inwestycyjnego - bo tak prognozują inwestorzy - to hałas stanie się nie do wytrzymania

- tłumaczy Radiu Eska Aleksandra Marciniak. 

Mieszkańcy od początku protestowali na każdym etapie, organizując pikiety i składając wiele uwag do planów. Mimo to, w listopadzie 2024 roku rada gminy przegłosowała kontrowersyjną zmianę studium.

Wójt odpowiada: "Dla mnie jest to niezrozumiałe"

Wójt Gminy Wisznia Mała, Jakub Bronowicki, w rozmowie z Radiem Eska odpiera zarzuty. Twierdzi, że gmina brała pod uwagę zastrzeżenia mieszkańców i zaplanowała rozwiązania, które mają zminimalizować uciążliwość inwestycji.

- Przygotowując studium braliśmy pod uwagę te wszystkie zastrzeżenia, które mieszkańcy do nas kierowali. Mam nadzieję, że udało nam się je wszystkie uwzględnić w naszych działaniach, przede wszystkim dojazd do tego terenu jest zaplanowany oddzielną drogą, która nie ingeruje w nasze miejscowości

- zapewnia wójt.

W planach jest także izolacja w postaci terenów leśnych i parkowych oraz ekrany akustyczne. Odnosząc się do śledztwa prokuratury, Jakub Bronowicki nie kryje zdziwienia.

- Dla mnie jest to w ogóle niezrozumiałe z racji tego, że jeśli chodzi o postępowanie środowiskowe. Od początku nasze decyzje są pod kontrolą prokuratury rejonowej w Trzebnicy, o co wnioskowaliśmy, żeby całe postępowanie było na bieżąco obserwowane. Wobec tego ktoś musiał wprowadzić kolejną prokuraturę w błąd

- komentuje.

Co dalej z inwestycją w Malinie? Bitwa przenosi się do sądu

Choć studium zostało zmienione, to walka o przyszłość Malina wciąż trwa. Fundacja Aleksandry Marciniak złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, domagając się unieważnienia zmiany. Głównym dowodem w sprawie ma być ekspertyza specjalisty ds. zagospodarowania przestrzennego.

- Ta ekspertyza jest takim głównym naszym dokumentem, który świadczy o, że nastąpiły w tej całej procedurze istotne naruszenia przepisów prawa. To świadczy o tym, że dokument ten powinien zostać wyeliminowany z obrotu prawnego

- wyjaśnia Marciniak.

Tymczasem inwestor stara się o uzyskanie decyzji środowiskowych. Sam wójt przyznaje, że przyszłość inwestycji nie jest pewna. Jak mówi, "w tej chwili widać na rynku jakiś zastój potrzeb w tym zakresie, wobec tego trudno jest mi powiedzieć, czy ta inwestycja dojdzie do skutku"