Decyzją wrocławskiego sądu najbliższe trzy miesiące w areszcie spędzi 31-letni Bartłomiej Z. Ciążą na nim poważne zarzuty usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu partnerki, będącej w zaawansowanej ciąży. Ustalenia prokuratury dotyczące przebiegu zdarzenia ujawniają obraz wyjątkowego sadyzmu.
Bestialski atak na ciężarną
Koszmar rozegrał się 8 lutego 2026 roku. Według śledczych z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, agresor zgotował kobiecie prawdziwe piekło. Początkowo wielokrotnie uderzał ją pięściami po całym ciele, jednak z czasem eskalacja przemocy przybrała jeszcze drastyczniejszą formę, gdy napastnik sięgnął po narzędzia.
- Bił ją młotkiem w obie nogi oraz przypalał zapalniczką okolice jej brzucha, a nadto kilkakrotnie uciskał rękoma jej szyję, przy czym zamierzonego celu nie osiągnął, powodując u pokrzywdzonej obrażenia ciała w postaci stłuczenia, ran, krwiaków,(...)oraz złamania kości podudzia lewego
- poinformowała Karolina Stocka-Mycek, rzecznik prasowy wrocławskiej prokuratury.
Polecany artykuł:
Zastraszanie ofiary
Dzień po ataku, 9 lutego, Bartłomiej Z. podjął próbę uciszenia poszkodowanej. Zależało mu na tym, aby nikt nie dowiedział się o jego czynach. Mężczyzna uciekł się do gróźb bezprawnych, by wymusić na partnerce milczenie. Zabronił jej informowania o zajściu matki oraz siostry, a także próbował zablokować złożenie zawiadomienia na policję.
Powrót za kraty
Zatrzymany nie przyznaje się do winy, ale jego kartoteka karna znacząco pogarsza jego sytuację procesową. Bartłomiej Z. opuścił więzienie zaledwie w październiku 2025 roku, co oznacza, że obecnych czynów dopuścił się w warunkach recydywy. Sąd jest w takim przypadku zobligowany do zaostrzenia kary. Dolna granica wyroku wzrasta o połowę, co oznacza minimum 4 lata i 6 miesięcy więzienia. W najgorszym scenariuszu 31-latkowi grozi nawet 30 lat pozbawienia wolności.