Są nowe fakty w sprawie tragedii w Nowym Kościele. Rodzina zmarłego Łukasza zabrała głos

2026-03-19 12:49

Mieszkańcy Nowego Kościoła wciąż nie mogą otrząsnąć się po tragicznym w skutkach pożarze domu jednorodzinnego, w którym zginęło dwóch mężczyzn. Wśród ofiar znalazł się 42-letni Łukasz, spędzający od dwóch tygodni urlop w swoich rodzinnych stronach. Najbliżsi zmarłego przekazali nam nowe informacje o tej niewyobrażalnej tragedii.

Śmiertelny pożar w Nowym Kościele. 42-latek przyjechał na urlop

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 17 na 18 marca. Jak już wcześniej informowaliśmy, zgłoszenie o pojawieniu się ognia w jednym z domów w Nowym Kościele dotarło do służb ratunkowych we wtorek (17 marca) zaraz po godzinie 23:00. Kiedy osiem zastępów strażackich zjawiło się pod wskazanym adresem, płomienie trawiące jedno z pomieszczeń na parterze budynku były już w pełni rozwinięte. Chociaż ratownicy robili wszystko co mogli, skutki tego tragicznego zdarzenia okazały się najgorsze z możliwych. Ogień pochłonął życie dwóch mężczyzn, z których jednym był 42-letni Łukasz. Mężczyzna przyszedł w odwiedziny do swojego znajomego. 42-latek od urodzenia zamieszkiwał z bliskimi w sąsiedztwie posesji Bohdana.

Na co dzień pan Łukasz pracował poza granicami Polski. W rodzinnych stronach pojawił się zaledwie kilkanaście dni przed wybuchem niszczycielskiego pożaru, spędzał czas z bliskimi.

"Brat w styczniu tego roku ukończył 42 lata. Od roku pracował w Danii jako budowlaniec. Nie był żonaty. Wcześniej od urodzenia mieszkał w domu rodzinnym. W Nowym Kościele był już od około dwóch tygodni. Zamierzał wrócić do Danii po świętach"

- przekazała nam w trakcie rozmowy pani Agnieszka, siostra tragicznie zmarłego 42-latka.

Chociaż był z zawodu spawaczem, mężczyzna radził sobie pracując w branży budowlanej. Wszystkie osoby z jego otoczenia mocno akcentują, że wykonywał swoje obowiązki niezwykle rzetelnie i z pełnym profesjonalizmem.

"Pracował w Danii i wiem, że bardzo lubił swoją pracę. Z tego, co wiem robił to dobrze i dokładnie. Każdy z niego był zadowolony. Z zawodu był spawaczem, ale pracował w budowlance. Był taką "złotą rączką", wszyscy bardzo go cenili"

- relacjonuje nam siostra zmarłego.

Rodzina wspomina zmarłego Łukasza jako duszę towarzystwa

Rodzina i znajomi zapamiętają 42-latka nie tylko w roli znakomitego fachowca, ale w głównej mierze jako postać, która nigdy nie odmawiała pomocy. Jego nastawienie do codzienności powodowało, że bez najmniejszego problemu zjednywał sobie sympatię innych. 

"Łukasz był wesoły, uśmiechnięty i nigdy nie odmawiał pomocy. Choć był zmęczony, niewyspany, nigdy tej pomocy nie odmówił - mówi pani Agnieszka. - Zawsze był uśmiechnięty. Jak gdzieś staliśmy, to podchodził do nas z uśmiechem i pytał "co tu jest grane?". Był bardzo towarzyski"

- dowiadujemy się od pani Agnieszki.

Najbliżsi zmarłego mężczyzny byli powszechnie znani z tego, że stanowili zgraną grupę i zawsze wyciągali pomocną dłoń do osób w kryzysie. Siostra 42-latka zwraca uwagę, że wsparcie dla lokatora spalonego budynku pochodziło w głównej mierze z ich strony.

"Jedyne wsparcie Bohdan miał od nas. Cała nasza rodzina wspierała Bohdana. Kiedy złamał nogę tylko od nas miał tak naprawdę pomoc. Mój drugi brat wyremontował mu tam na dole pomieszczenie, bo dom się nie nadawał w ogóle do użytku. Zrobił mu to z własnych funduszy. Cały sprzęt, który tam miał, kuchenkę gazową, i całe wyposażenie dostał od mojego drugiego brata"

- uzupełnia pani Agnieszka.

Niebezpieczna akcja gaśnicza

Biorący udział w interwencji strażacy tłumaczą, że warunki panujące na terenie pożaru były ekstremalnie trudne, ponieważ ogień obejmujący parter zdążył się już rozprzestrzenić, a wewnątrz budynku zlokalizowano stwarzającą ogromne zagrożenie butlę z gazem.

"Strażacy skutecznie schłodzili butlę, a po jej wyniesieniu w bezpieczne miejsce nadzorowali jej temperaturę. Niestety w trakcie działań odnaleziono dwa ciała osób przebywających w obiekcie"

- opisywał przebieg akcji st. kpt. Marcin Grubczyński, reprezentujący straż pożarną ze Złotoryi.

Poza 42-letnim Łukaszem, ofiarą tego potwornego zdarzenia stał się również 52-letni Krystian. Z płonącej pułapki udało się natomiast bez szwanku uciec trzeciemu z mężczyzn, 40-letniemu Bohdanowi.

Bliscy Łukasza zostali poinformowani o tych wstrząsających wydarzeniach w środku nocy. Najgorszą informację dostali nad ranem. 

"Wszystko wydarzyło się po godz. 23:00. Było już bardzo późno. Sąsiad zadzwonił do taty i powiedział, że w domu Bohdana się pali i zapytał, czy Łukasz jest w domu. Wtedy tata zadzwonił do mamy, a mama wysłała tam siostrę. Siostra zadzwoniła do mnie i o 4 rano otrzymaliśmy informację"

- przekazuje nam wstrząśnięta siostra zmarłego mężczyzny. To właśnie w tamtej chwili do rodziny dotarła tragiczna wiadomość o zgonie 42-latka.

Śledztwo w sprawie pożaru w Nowym Kościele 

Dokładne przyczyny wybuch pożaru są nadal szczegółowo badane przez funkcjonariuszy policji oraz powołanych ekspertów. Rodzina, mimo że pogrążona w ogromnym bólu, koncentruje teraz swoje działania na tym, by zorganizować godne pożegnanie bliskiej osoby.

"Sprawa się toczy, byliśmy już przesłuchiwani. Nie wiemy, dlaczego doszło do tego pożaru. Cały czas trwa postępowanie. Nikt nam nic nie mówi od czego ten pożar się zaczął. Chcemy teraz należycie pochować Łukasza. Brat nie miał lekko, ale jesteśmy, każdy się wspierał i sobie pomagał. Łukasz zostanie pochowany na cmentarzu w Nowym Kościele"

- podsumowuje w rozmowie z nami pani Agnieszka.