Pożar całodobowej Biedronki. „Materiał dowodowy uzasadnia wszczęcie śledztwa”

2026-02-13 12:03

Całodobowy market Biedronka spłonął doszczętnie w dramatycznym pożarze w Polkowicach. Do zdarzenia doszło 1 lutego. Śledczy prowadzą postępowanie i nie wykluczają żadnej wersji - od przypadkowego zaprószenia ognia po działanie osób trzecich. Straty szacowane są na miliony złotych.

W niewielkim odstępie czasu płomienie pojawiły się w dwóch popularnych marketach w Polkowicach: najpierw w placówce Dino, a później w Biedronce. Choć w pierwszym przypadku służby szybko ustaliły przyczynę jako usterkę techniczną, to drugie zdarzenie budzi znacznie więcej wątpliwości. Okoliczności zniszczenia drugiego sklepu są obecnie wnikliwie badane.

Nocna akcja gaśnicza przy ulicy Kolejowej

Do pierwszego pożaru doszło nad ranem 15 stycznia. Służby odebrały zgłoszenie o zagrożeniu w markecie przy ulicy Kolejowej krótko po godzinie 4. Strażacy po dotarciu na miejsce zastali rozwinięty pożar elewacji oraz części dachu.

"Zgłaszający nie był w stanie dokładnie określić miejsca zdarzenia. Po przybyciu pierwszych zastępów strażacy zastali pożar elewacji, który objął również część magazynową obiektu oraz fragment dachu. Działania polegały na podaniu prądów gaśniczych w natarciu, zabezpieczeniu obiektu przed rozprzestrzenianiem się ognia, a także przewietrzeniu pomieszczeń i sprawdzeniu obiektu pod kątem występowania substancji niebezpiecznych"

Tak relacjonował działania oficer prasowy polkowickiej straży pożarnej. Na szczęście sytuację szybko opanowano, a policja ustaliła, że powodem zaprószenia ognia było zwarcie instalacji elektrycznej. Sklep ma wkrótce wznowić działalność.

Dramatyczna walka z żywiołem w Biedronce

Zaledwie 1 lutego doszło do kolejnego incydentu. Tym razem ogień wybuchł w supermarkecie Biedronka zlokalizowanym przy ulicy Ogrodowej. Gdy ratownicy dotarli na miejsce zdarzenia, płomienie obejmowały już znaczną część budynku. Akcja gaśnicza należała do wyjątkowo skomplikowanych i ryzykownych.

"W krótkim czasie cały obiekt stanął w płomieniach (...). Niestety, podczas akcji poszkodowanych zostało trzech strażaków. Odnieśli oni urazy barku i kości piszczelowej w wyniku poślizgnięć na marznącej wodzie używanej do gaszenia pożaru oraz uraz dłoni. Podczas działań strażacy ponieśli również znaczne straty w sprzęcie ratowniczym. Część wyposażenia uległa spaleniu (...). Budynek supermarketu został doszczętnie spalony, a straty materialne są ogromne"

Szczegóły te przekazał mł. kpt. Adrian Ziemiański, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Polkowicach.

Ważny punkt dla lokalnej społeczności

Zniszczony obiekt pełnił istotną funkcję w życiu mieszkańców Polkowic. Był to jedyny w okolicy sklep otwarty całą dobę, co czyniło go kluczowym miejscem zakupów dla górników wracających z nocnych zmian.

"To był jedyny market całodobowy w Polkowicach. Jak górnicy zjeżdżali do kopalni około 1-2 w nocy, to zajeżdżali po piwo lub jakieś drobne zakupy do domu" - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pracownik ochrony.

Milionowe straty i śledztwo prokuratury

Skala zniszczeń oraz niejednoznaczne okoliczności wybuchu pożaru skłoniły prokuraturę do objęcia sprawy nadzorem. Policja zaznacza, że decydująca dla toku śledztwa będzie opinia biegłego z zakresu pożarnictwa.

"W przypadku pożaru Biedronki nie ma jeszcze opinii biegłego. Jeżeli tylko taka opinia się pojawi to na pewno informację na ten temat będziemy przekazywać środkom masowego przekazu"

- zapowiadał podkom. Przemysław Rybikowski z Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach. Postępowanie toczy się w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, a wstępne straty oszacowano na 7 milionów złotych. Choć śledczy badają różne scenariusze, dowody mogą też wskazywać na możliwość celowego działania.

"Zgromadzony dotychczas materiał dowodowy uzasadnia podejrzenie popełnienia przestępstwa, co implikowało konieczność wszczęcia śledztwa"

- poinformowała "Wyborczą" prok. Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.