Afera wokół ZOO Łączna. Policjantka miała ostrzec podejrzanego przed akcją służb

2026-10-24 20:50

Funkcjonariuszka Katarzyna S. będzie odpowiadać za poplecznictwo w głośnej sprawie ZOO Łączna w województwie dolnośląskim. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta poinformowała podejrzanego o szykowanej na terenie obiektu akcji służb. Podejrzana przyznała się do winy, jednak nie złożyła żadnych wyjaśnień. Decyzją przełożonych mundurowa została już zawieszona.

W sobotę, 24 października Mariusz Pindera reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Świdnicy przekazał informacje o zarzutach dla funkcjonariuszki. Kobieta odpowie za przestępstwo poplecznictwa opisane w artykule 239 paragraf 1 Kodeksu karnego, co ma bezpośredni związek z przekazaniem tajemnicy służbowej.

Katarzyna S. po zakończeniu przesłuchania została objęta policyjnym dozorem. Oprócz tego zawieszono ją w pełnieniu dotychczasowych obowiązków. O całej sytuacji zostaną niebawem poinformowani przełożeni mundurowej.

Nagranie pogrążyło Katarzynę S. Policjantka dzwoniła do podejrzanego o znęcanie w ZOO Łączna

Przedstawiciel prokuratury wskazał, że powodem sformułowania zarzutów stał się zarejestrowany telefon, podczas którego mundurowa przekazała Marcinowi N., zamieszanemu w aferę wokół ZOO Łączna, szczegóły nadchodzącej operacji służb w prywatnym zwierzyńcu. Zapis tej rozmowy trafił później do sieci.

Śledczy ujawnili wycinek zarejestrowanego dialogu, w którym Katarzyna S. mówiła: „Ja mam nadzieję, że mnie pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię”.

Prokuratura podkreśliła jednocześnie, iż sam ten cytat nie stanowi podstaw do karania rozmówcy policjantki. Kluczowy dla śledczych pozostaje fakt, że niejawne dane o akcji trafiły bezpośrednio do osoby objętej postępowaniem, co ewidentnie zahamowało pracę organów ścigania.

Funkcjonariuszka przyznała się do winy. Zdecydowała się jednak na odmowę składania wyjaśnień.

Nowy prokurator wznawia działania w ZOO Łączna

W piątek, 23 października śledztwo wokół ogrodu w Łącznej nieopodal Mieroszowa zostało przekazane z rąk prokuratury w Wałbrzychu do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Nowo przydzielony prokurator zarządził błyskawiczne oględziny, mające na celu weryfikację kondycji zwierząt pozostających na terenie obiektu.

Podczas minionego tygodnia w ogrodzie pojawiła się prokuratura wspierana przez policyjne patrole. Wykonano niezbędne oględziny i dokonano zatrzymania pięciorga ludzi. Ze względu na prowadzone dochodzenie pod kątem znęcania się, z posesji ewakuowano łącznie 33 zwierzęta. Część wyjechała poza granice kraju.

Marcin N. w towarzystwie czterech innych osób usłyszał zarzut dotyczący znęcania się nad zwierzętami. Wałbrzyski sąd odrzucił jednak wniosek o umieszczenie mężczyzny w areszcie. Jak ustaliła prokuratura na podstawie bazy CEiDG, N. oficjalnie nie prowadzi ogrodu, figurując w dokumentach jedynie jako pełnomocnik właściciela.

Mieszkańcy Łącznej bronili zwierząt przed wywózką

Krok polegający na konfiskacie zwierząt z ZOO Łączna wywołał oburzenie w lokalnej społeczności. W zeszłym tygodniu grupa osób starała się zatrzymać pojazdy transportowe, co wymusiło reakcję policji. Jeden z protestujących otrzymał mandat, a czworo trafiło do aresztu za naruszenie nietykalności mundurowych.

ZOO Łączna funkcjonuje jako prywatny zwierzyniec, a oficjalny status ogrodu zoologicznego zyskało w 2012 roku. Z danych dostępnych na witrynie internetowej tego miejsca wynika, że przebywa tam blisko 100 różnych gatunków, w tym również okazy egzotyczne.

Organy ścigania wciąż analizują wszystkie wątki związane z działalnością ogrodu. Obecnie jednym z kluczowych elementów dochodzenia stanie się kwestia odpowiedzialności karnej policjantki, która zdaniem śledczych przekazała podejrzanemu tajne informacje o ruchach służb.

Wkrętarką i nożem zaatakował ukochaną. Na koniec podpalił mieszkanie

ROLKI