Po ataku na parę z Ukrainy głos zabrał prezydent Wrocławia. "To alarm dla całego miasta"

2026-07-27 16:27

Brutalne pobicie Nasti i Maksyma poruszyło mieszkańców. Po publikacji nagrania z ataku oraz relacji rodziny głos zabrał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. W specjalnym oświadczeniu stanowczo potępił przemoc motywowaną nienawiścią i zaapelował do mieszkańców o reagowanie na podobne sytuacje.

  • Jacek Sutryk wydał oświadczenie po brutalnym pobiciu młodej pary we Wrocławiu.
  • Prezydent podkreślił, że w mieście nie będzie przyzwolenia na przemoc i ksenofobię.
  • Zaapelował również do polityków o odpowiedzialność za język debaty publicznej
UKRAIŃCY CZUJĄ SIĘ W POLSCE CORAZ MNIEJ BEZPIECZNIE? „BOJĘ SIĘ ODZYWAĆ NA ULICY” - KOMENTERY

„Nie ma miejsca na nienawiść”

Prezydent Wrocławia nie ukrywa, że informacje o ataku wywołały w nim ogromne emocje.

- Z ogromnym niepokojem i oburzeniem przyjąłem informacje o brutalnych napaściach we Wrocławiu, które - według dostępnych informacji - były motywowane uprzedzeniami wobec narodowości - napisał Jacek Sutryk. Podkreślił, że każdy, niezależnie od pochodzenia, języka czy wyznania, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie. - W naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi.

„To już nie pojedynczy incydent”

Zdaniem prezydenta atak nie może zostać potraktowany jako odosobnione zdarzenie.

- Atak na konkretną osobę ze względu na jej pochodzenie jest zawsze atakiem na całą wspólnotę. To już nie pojedynczy incydent, lecz niepokojący sygnał, na który wspólnota Wrocławia musi zareagować z pełną stanowczością - napisał.

Sutryk przekazał również wyrazy wsparcia poszkodowanym i ich rodzinom oraz wyraził nadzieję, że sprawcy szybko zostaną zatrzymani i odpowiedzą za swoje czyny.

Prezydent zwrócił się do mieszkańców, by nie pozostawali obojętni na akty przemocy i nienawiści. Zaapelował o zgłaszanie takich sytuacji odpowiednim służbom, a jeśli jest to bezpieczne - również o dokumentowanie zdarzeń i przekazywanie nagrań policji. W swoim oświadczeniu skierował także mocne słowa do osób życia publicznego.

- Publiczna narracja, która wskazuje ludzi jako „obcych” czy „gorszych”, może prowadzić do realnej przemocy. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo i spójność wspólnoty zaczyna się także od odpowiedzialności za język debaty publicznej - podkreślił.

Sprawa wciąż jest wyjaśniana

Przypomnijmy, że według relacji rodziny wszystko zaczęło się od zwrócenia uwagi grupie mężczyzn w sklepie. Gdy napastnicy usłyszeli ukraiński akcent młodej kobiety, mieli zacząć ją obrażać, a następnie zaatakować po wyjściu ze sklepu. W wyniku pobicia Nastia doznała poważnych obrażeń szyi i ucha, a zarówno ona, jak i jej chłopak Maksym trafili pod opiekę lekarzy z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.

Policja prowadzi postępowanie i poszukuje sprawców napaści. Rodzina liczy, że dzięki nagraniu z miejsca zdarzenia uda się szybko ustalić ich tożsamość.