Wrzesień 2024 roku na zawsze zapisał się czarnymi zgłoskami w historii Dolnego Śląska. Wszystko za sprawą głębokiego niżu genueńskiego o imieniu "Boris", który przyniósł ze sobą ekstremalnie intensywne opady deszczu. Rzeki w regionie gwałtownie wezbrały, a sytuacja z godziny na godzinę stawała się coraz bardziej dramatyczna.
Koszmar w Stroniu Śląskim. "Dzieci płaczą, boimy się wszyscy"
Punktem kulminacyjnym dramatu było przerwanie tamy na rzece Morawka w Stroniu Śląskim. Przed południem, 15 września 2024 roku, potężna fala powodziowa wdarła się do miasta, siejąc spustoszenie. Potem wielka woda dotarła do Lądka-Zdroju. Mieszkańcy w panice szukali schronienia na wyższych piętrach budynków. Tak o tamtych chwilach pisaliśmy na portalu wroclaw.eska.pl, cytując dramatyczne relacje świadków:
- Ratowałam rodzinę zwierzęta i wszystko zostawiliśmy resztę. Wszyscy uciekają do liceum i przedszkola ze zwierzętami. Wszystkich przenoszą na najwyższe piętra w liceum. Boimy się bardzo. Podobno całkiem tama się zerwała, dzieci płaczą. Koszmar
Fala uderzyła w Lądek -Zdrój i Kłodzko. "Potrzebujemy pomocy"
Woda nie oszczędziła również innych miast regionu. W Kłodzku i Lądku-Zdroju sytuacja była krytyczna. Zalane ulice, brak prądu i obawy o zdatność wody pitnej paraliżowały miasto. Mieszkańcy informowali nas o dramatycznej walce z żywiołem:
- Okropnie leje. Nie ma prądu praktycznie w całym mieście. Woda ponoć jest niezdatna do spożycia. Najgorsza sytuacja jest w dolna części Kłodzka, tj. Połabska, Słowackiego, Lutycka, Grottgera, okolice kościoła księży Franciszkanów
- przekazywał nam pan Piotr, mieszkaniec Kłodzka.
Pani Patrycja z Kłodzka mówiła wówczas o sytuacji w rejonie centrum miasta:
- Najgorsza sytuacja jest w okolicach stacji PKP i PKS, czyli centrum przez które przepływa Nysa Kłodzka oraz ul. Skośna i Forteczna. Nie mamy prądu od 4 nad ranem
Woda zajmowała kolejne ulice, a mieszkańcy obawiali się, że wkrótce utracą również możliwość kontaktu z bliskimi i służbami.
Równie fatalnie było w Bardzie, gdzie mieszkańcy zostali odcięci od świata z powodu braku prądu i zasięgu sieci komórkowych.
Dwa lata po tragedii. "Nie pozwoliliśmy, aby powódź zabrała nam nasze miasto"
Dziś, 15 września 2026 roku, mieszkańcy i władze wspominają tamte tragiczne chwile, ale jednocześnie patrzą w przyszłość. Burmistrz Stronia Śląskiego w poruszającym wpisie podsumował dwa lata od katastrofy, podkreślając siłę lokalnej społeczności.
- Dwa lata… Pamiętamy i każdego dnia idziemy do przodu. [...] Minęły dwa lata od dnia, który na zawsze zapisał się w historii naszego miasta. Dwa lata od chwili, kiedy woda zabrała nam poczucie bezpieczeństwa, domy, dobytek, miejsca pracy, drogi i mosty… a dla wielu z nas także spokój, który tak trudno było później odzyskać. Był strach. Były łzy. Było niedowierzanie i pytanie: „Co teraz z nami będzie?” Ale dziś, po dwóch latach, wiem jedno. Nie pozwoliliśmy, aby powódź zabrała nam nasze miasto. Nie pozwoliliśmy, aby zabrała nam nadzieję. [...] Dziękuję Wam, Drodzy Mieszkańcy, za każdy dzień przez te dwa lata. Za cierpliwość, za wytrwałość, za dobre słowo, ale również za krytykę, która mobilizuje do jeszcze cięższej pracy. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami wtedy i są z nami dzisiaj... Dwa lata temu woda próbowała odebrać nam wszystko. Nie odebrała nam najważniejszego - naszej wspólnoty, naszej siły i naszej nadziei. Stronie Śląskie się odbudowuje i będzie jeszcze piękniejsze...
- napisał w rocznicę powodzi burmistrz Stronia Śląskiego.
W podobnym tonie wypowiedział się burmistrz Kłodzka, Michał Piszko, który przypomniał o trwającej odbudowie i nadziei na przyszłe zabezpieczenia.
- Pamiętamy, bo czy da się zapomnieć to z czym przyszło nam się mierzyć 15 września 2024 r. Woda po raz kolejny w historii naszego miasta wystąpiła z koryta Nysy i niszczyła wszystko co napotkała na swej drodze – szybko, bez litości. Po raz kolejny przetrwaliśmy. Nie bez strat, nie bez tragedii… Jednak powoli wracaliśmy do codzienności. Remontowaliśmy, odbudowywaliśmy nasze miasto, zresztą nadal to robimy, bo wciąż jeszcze trwają prace niwelujące skutki powodzi. I mam nadzieję, że zbiorniki i odpowiednie zabezpieczenie w końcu powstanie i nie będziemy musieli ponownie walczyć z żywiołem…
- podkreślił burmistrz Kłodzka.
Bolesny bilans i długa droga odbudowy
Powódź z września 2024 roku pozostawiła po sobie nie tylko bolesne wspomnienia, ale i ogromne straty materialne. Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, w wyniku kataklizmu na Dolnym Śląsku zginęło 5 osób, a szkody oszacowano na ponad 3 miliardy złotych. Zniszczone zostały mosty, drogi, budynki i kluczowa infrastruktura przeciwpowodziowa. Mimo to, dzięki ogromnej determinacji mieszkańców i wsparciu z całej Polski, zniszczone tereny krok po kroku wracają do życia, stając się symbolem siły i nadziei.