Odkręcił gaz w bloku wielorodzinnym i uciekł. Policja znalazła 45-latka w hotelu

2026-04-01 9:15

Niewiele brakowało, aby w jednym z wielorodzinnych budynków w Lubinie doszło do niszczycielskiego wybuchu. 45-letni mężczyzna celowo rozszczelnił instalację gazową, a następnie uciekł do hotelu. Został już zatrzymany przez funkcjonariuszy i grozi mu długa odsiadka.

Sygnał z czujników i interwencja służb w Lubinie

W miniony piątek oficer dyżurny lubińskiej policji odebrał wyjątkowo niepokojący telefon o szalejących czujnikach gazu na klatce schodowej i nieobecności właściciela lokalu. Sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji, dlatego na miejsce błyskawicznie skierowano straż pożarną, pogotowie gazowe oraz policyjne patrole. W tym przypadku każda sekunda miała ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców całego budynku.

Mężczyzna uszczelnił mieszkanie. Ślusarz musiał otwierać drzwi

Po dotarciu pod wskazany adres okazało się, że drzwi do wydzielającego niebezpieczny zapach lokalu są zablokowane. Ze względu na ryzyko, konieczne było siłowe sforsowanie wejścia do mieszkania, co wymagało zaangażowania odpowiednich fachowców.

- Z uwagi na ogromne zagrożenie wybuchem, zamkiem zajął się wezwany ślusarz i strażacy, którzy uzbrojeni w maski weszli do środka. W kuchni mundurowi zauważyli, że wszystkie kurki w kuchence gazowej zostały okręcone. Dodatkowo okazało się, że sprawca uszczelnił otwory w mieszkaniu: pozamykał okna, okleił kratki wentylacyjne, a pod drzwi podłożył ręczniki, a następnie wyszedł

- relacjonuje podkomisarz Sylwia Serafin z lubińskiej komendy. Celowe działanie sprawcy sprawiło, że pomieszczenia stanowiły prawdziwą, tykającą bombę.

Poszukiwania 45-latka. Policja namierzyła go w hotelu

W czasie gdy strażacy i gazownicy neutralizowali zagrożenie w budynku, mundurowi rozpoczęli intensywne poszukiwania 45-letniego lokatora. Funkcjonariusze weryfikowali wszystkie potencjalne kryjówki uciekiniera. Mężczyzna został zatrzymany w jednym z lubińskich hoteli. 

Wystarczył dzwonek do drzwi

Na miejscu zdarzenia pracowali śledczy wspierani przez biegłego, którego opinia była w tej sprawie jednoznaczna: wystąpiło ogromne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia wielu ludzi. Gaz ulatniał się przez niemal dobę, a jego stężenie osiągnęło poziom, przy którym nawet naciśnięcie dzwonka do drzwi wywołałoby potężny wybuch. Sprawca przyznał się do zarzucanych mu czynów, jednak nie potrafił logicznie wytłumaczyć swojego zachowania.

Zatrzymany 45-latek będzie teraz odpowiadał za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach oraz życiu lub zdrowiu wielu osób. Zgodnie z decyzją sądu, po rozpatrzeniu wniosku prokuratury, mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w tymczasowym areszcie.