Spis treści
Puma i dziki pod Polanicą-Zdrojem. Służby ostrzegają spacerowiczów
Problemy z dziką zwierzyną w Kotlinie Kłodzkiej! Po niedawnych doniesieniach o pumie, która miała być widziana w pobliżu Polanicy-Zdroju i Szczytnej, nadciągają wieści o szczególnie rozochoconych dzikach. Co do pumy, zgłoszenie o egzotycznym kocie wpłynęło od jednej osoby, jednak Starostwo Powiatowe potraktowało sprawę poważnie, publikując w mediach społecznościowych apel o ostrożność w lasach. To jednak niejedyne zmartwienie lokalnych władz. Mateusz Jellin, włodarz uzdrowiska, powiedział w rozmowie z Radiem Wrocław, że prawdziwą zmorą stały się stada dzików, które buchtują, gdzie się tylko da.
Dziki w uzdrowisku traktują śmietniki jak darmową stołówkę
Burmistrz Polanicy-Zdroju na antenie lokalnej rozgłośni zarysował skalę problemu. Według jego relacji zwierzęta bez najmniejszych oporów podchodzą pod domy, ryją nawet klomby w popularnym Parku Szachowym. Mateusz Jellin podkreślił, że miasto zainwestowało już ogromne kwoty, przekraczające kilkadziesiąt tysięcy złotych w odławianie pokrytych szczeciną intruzów.
"Przychodzą pod dom, bardzo często. Mało tego, ryją bardzo często pobocza, potrafią zryć nawet przy Parku Szachowym te klomby i tak dalej. To jest taki problem ogólny tutaj w Polanicy" - powiedział w Radiu Wrocław burmistrz Mateusz Jellin. "Wydaliśmy grubo ponad kilkadziesiąt tysięcy złotych na kwestie odłowu. Kilkadziesiąt dzików zostało odstrzelonych na terenie miasta. Natomiast dziki w mieście czują się bezpiecznie, a do tego mają nieograniczony dostęp do pożywienia. Czują się jak w restauracji. Śmietniki, podrzucane, wystawiane jedzenie, kompostowniki" - dodaje.