Spis treści
Moment nieuwagi zmienił wszystko
Do zdarzenia doszło 31 stycznia ubiegłego roku przy placówce edukacyjnej w Bielawie. Tego ranka matka przywiozła 8-letnią Laurę pod budynek szkoły. Po opuszczeniu pojazdu dziewczynka skierowała się w stronę wejścia. W pewnym momencie, znajdując się na drodze dojazdowej do parkingu dla kadry nauczycielskiej, dziecko niefortunnie potknęło się i przewróciło na jezdnię. Ten upadek okazał się kluczowy dla dalszego przebiegu wydarzeń.
Właśnie wtedy na teren szkoły wjeżdżał samochód marki Ford, kierowany przez 37-letnią nauczycielkę. Według ustaleń śledczych kobieta nie zauważyła leżącej na drodze uczennicy. Pojazd uderzył w 8-latkę, a następnie przez kilkanaście metrów ciągnął ją pod podwoziem.
Auto zatrzymało się dopiero po interwencji świadków, którzy krzykiem zaalarmowali kierującą. Na miejscu niezwłocznie podjęto walkę o życie poszkodowanej. Sprawczyni nie oddaliła się z miejsca zdarzenia i starała się udzielić pomocy. Badania potwierdziły jej trzeźwość oraz sprawność techniczną pojazdu. Mimo to prokuratura postawiła jej zarzut niezachowania szczególnej ostrożności i nienależytej obserwacji drogi.
Stan zdrowia dziecka jest krytyczny
Konsekwencje tego poranka są nieodwracalne i dramatyczne. Obecnie 10-letnia Laura znajduje się w ciężkim stanie i jest całkowicie uzależniona od opieki osób trzecich. Dziewczynka utraciła naturalne odruchy bezwarunkowe, nie potrafi samodzielnie przełykać ani odkasływać, a jej oddychanie wymaga wsparcia. Rodzice musieli zrezygnować z pracy zawodowej, aby zająć się córką. Miesięczne koszty rehabilitacji sięgają kilkunastu tysięcy złotych, a życie rodziny skupia się wyłącznie na walce o zdrowie dziewczynki.
Postępowanie karne w tej sprawie rozpoczęło się 17 lutego przed wymiarem sprawiedliwości w Dzierżoniowie. Jak informuje Gazeta Wyborcza, oskarżona ostatecznie przyznała się do winy, chociaż wcześniej odmawiała składania wyjaśnień. Za spowodowanie wypadku o tak ciężkich skutkach nauczycielce grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Wątpliwości co do organizacji ruchu
Bliscy poszkodowanej zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy, jakim jest organizacja ruchu wokół szkoły. Ich zdaniem brak wyraźnego oddzielenia strefy pieszej od samochodowej oraz poranny chaos na parkingu przyczyniły się do tragedii. Choć ten wątek został początkowo umorzony przez śledczych, pełnomocnik rodziców złożył zażalenie. Sąd ma ponownie przeanalizować kwestię ewentualnej odpowiedzialności dyrekcji placówki.
