Cała Polska mówiła o pumie pod Świdnicą. Teraz Nadleśnictwo prostuje swój komunikat. "Fake news"

Miała być puma grasująca w lasach w okolicach Zagórza Śląskiego, był nawet „konkretny dowód” w postaci zdjęcia z fotopułapki. Informację podały dalej lokalne i ogólnopolskie media, a sprawa szybko obiegła internet. 20 sierpnia Nadleśnictwo Świdnica opublikowało jednak sprostowanie. Okazało się, że zdjęcie, które miało potwierdzać obecność drapieżnika, nie jest autentyczne.

Puma idzie przez las w świetle dnia. O sprawie rzekomej pumy pod Świdnicą przeczytasz na Eska Wrocław.
Autor: Nadleśnictwo Świdnica, Lasy Państwowe/ Facebook

„Puma w lesie!” – alarm poszedł w Polskę

We wtorek, 18 sierpnia nadleśnictwo Świdnica opublikowało w mediach społecznościowych alarmujący komunikat dotyczący rzekomego pojawienia się pumy w okolicach Zagórza Śląskiego.

Leśnicy apelowali do mieszkańców i turystów o zachowanie szczególnej ostrożności podczas spacerów po lesie. Początkowo informacja mogła wydawać się nieprawdopodobna, ponieważ brakowało dowodu potwierdzającego obecność dużego drapieżnika.

Sytuacja zmieniła się, gdy Nadleśnictwo opublikowało fotografię, która miała pochodzić z fotopułapki. Zgodnie z datą widoczną na zdjęciu miała ona zostać wykonana 9 sierpnia 2026 roku.

Teraz mamy jednak konkretny dowód – informowało Nadleśnictwo.

Według pierwotnego komunikatu fotografia została udostępniona Nadleśnictwu przez Powiatowy Oddział Straży Ochrony Przyrody w Świdnicy. Leśnicy przekazywali jednocześnie, że nie mogą wskazać dokładnego miejsca wykonania zdjęcia.

W komunikacie pojawiły się także informacje o kolejnych rzekomych obserwacjach zwierzęcia. Miały one pochodzić z okolic Michałkowej i Zagórza Śląskiego. Nadleśnictwo apelowało, by w przypadku spotkania pumy zachować bezpieczną odległość, nie próbować się do niej zbliżać ani jej fotografować, a obserwację zgłosić pod numerem 112.

Informacja błyskawicznie zaczęła żyć własnym życiem.

Puma w lasach Dolnego Śląska?:

Informację podawały media

Sprawa wzbudziła ogromne zainteresowanie. O rzekomej pumie informowały lokalne media, ogólnopolskie portale oraz media społecznościowe. Informacja była szeroko powielana, a temat trafił do kolejnych odbiorców w całej Polsce.

W efekcie ostrzeżenie Nadleśnictwa Świdnica przestało być jedynie lokalnym komunikatem. Informacja o rzekomym drapieżniku w lasach w rejonie Zagórza Śląskiego zaczęła funkcjonować jako fakt.

Tym bardziej że komunikat pochodził od instytucji odpowiedzialnej za gospodarkę leśną, a opublikowane zdjęcie przedstawiano jako dowód obecności pumy.

20 sierpnia nastąpił zwrot

Po kilku dniach - w czwartek, 20 sierpnia Nadleśnictwo Świdnica opublikowało sprostowanie. Z informacji przekazanej 20 sierpnia po godz. 15 wynika, że zdjęcie, które miało przedstawiać pumę, nie jest autentyczne.

Nadleśnictwo poinformowało, że materiał został dokładnie zweryfikowany przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy.

Po dokładnej weryfikacji materiału zdjęciowego i dostępnych informacji (...) nie potwierdziła się autentyczność opublikowanego przez Nadleśnictwo Świdnica zdjęcia pumy w okolicach Zagórza Śląskiego – przekazano w oświadczeniu.

Nadleśnictwo zaznaczyło, że wcześniejsza publikacja miała charakter prewencyjny i została zamieszczona w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców oraz turystów korzystających z lasów.

Problem w tym, że informacja nie ograniczała się do samego apelu o ostrożność. W pierwotnym komunikacie zdjęcie zostało przedstawione jako „konkretny dowód” potwierdzający wcześniejsze doniesienia o obecności pumy.

Dziś wiadomo, że ten kluczowy element komunikatu nie był prawdziwy.

Puma nadal pozostaje zagadką

Nadleśnictwo nie potwierdziło tym samym, że w rejonie Zagórza Śląskiego rzeczywiście pojawiła się puma. Nie oznacza to jednak, że każde zgłoszenie dotyczące dużego dzikiego zwierzęcia było fałszywe – jedynie przedstawione zdjęcie nie może być traktowane jako wiarygodny dowód.

Cała sprawa pokazuje natomiast, jak szybko niesprawdzona informacja może zostać uznana za fakt, szczególnie gdy pochodzi od instytucji publicznej i jest opatrzona zdjęciem przedstawianym jako dowód.

Wystarczyło kilka dni, aby wiadomość o „pumie pod Świdnicą” trafiła do dziesiątek tysięcy odbiorców i została powielona przez kolejne redakcje.