10. rocznica śmierci Igora Stachowiaka. „Dzisiejszy poranek to ten sam ból”

2026-05-15 18:15

Minęło właśnie 10 lat od śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie policji. Ojciec 25-latka nie zamierza się poddawać i wierzy, że uda się wznowić śledztwo w tej sprawie. Maciej Stachowiak mówi dziś o bólu, rozczarowaniu i braku sprawiedliwości.

Dziesiąta rocznica śmierci Igora Stachowiaka

W piątek, 15 maja, mija dokładnie dekada od śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie policji przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu. Sprawa, która przez lata wywoływała ogromne emocje i ogólnopolską debatę o działaniach policji, wciąż pozostaje dla rodziny symbolem niewyjaśnionej tragedii. W rocznicę tych wydarzeń jego ojciec pojawił się na cmentarzu przy grobie syna. Z jego słów wynika, że upływający czas wcale nie przyniósł ulgi, a ból związany z poczuciem niesprawiedliwości jest obecnie równie wielki, co przed dekadą.

- Dla mnie to nie jest 10 lat, to jest tak jakby to było wczoraj. Dzisiejszy poranek to jest ten sam ból, co 10 lat temu 

- powiedział na łamach "Super Expressu" Maciej Stachowiak.

- Najbardziej boli brak sprawiedliwości 

- wyznaje ojciec 25-latka.

Maciej Stachowiak krytykuje polityków w związku z tragedią syna

Ojciec Igora z goryczą wypowiada się na temat polityków, zarzucając im chęć ugrania na tragedii własnych interesów. Wskazuje, że w okresie przedwyborczym wielu działaczy często wypowiadało się o "zamordowaniu człowieka na komisariacie", jednak z chwilą zmiany ekipy rządzącej sprawa odeszła w zapomnienie.

- Mam wrażenie, że sprawa była wygodna dla polityków, jak byli w opozycji, a teraz jest im niepotrzebna. Wygląda na to, że cała sprawa przestała interesować polityków. Przed zmianą władzy bardzo chętnie się angażowali. Wielokrotnie np. pan Kierwiński, czy Budka mówili, że zamordowano człowieka na komisariacie. Skończyły się wybory i paliwa politycznego nie potrzeba

- stwierdza Maciej Stachowiak w rozmowie.

Jak doszło do śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu?

Do tragicznego wydarzenia doszło w maju 2016 roku. Wtedy to Igor Stachowiak został w centrum Wrocławia zatrzymany przez policję, po czym przewieziono go do jednostki przy ul. Trzemeskiej. To właśnie tam, w małej łazience bez kamer, mężczyzna miał być torturowany. Funkcjonariusze porazili go paralizatorem, a kamera zamontowana w urządzeniu nagrała całą sytuację. Późniejsze udostępnienie filmu obnażyło brutalność mundurowych oraz uwieczniło ostatnie momenty życia zatrzymanego.

Czwórka policjantów biorących udział w zdarzeniu - Paweł G., Adam W., Łukasz R. oraz Paweł P. - została skazana za przekroczenie swoich uprawnień i znęcanie się. Usłyszeli oni prawomocne wyroki pozbawienia wolności w wymiarze od 2 do 2,5 roku, które już w całości odbyli. Istotnym faktem jest orzeczenie sądu okręgowego, według którego to nie użycie paralizatora przyczyniło się do śmierci Igora, ale stan tak zwanego excited delirium, spowodowany zażyciem narkotyków.

Ojciec Igora Stachowiaka chce wznowienia śledztwa

Choć sprawa doczekała się prawomocnego wyroku, a Sąd Najwyższy odrzucił kasację, to bliscy wciąż liczą na to, że proces zostanie powtórzony. Nadzieja pojawiła się ze względu na wydaną przez biegłą doktor Marię Rydzewską-Dudek opinię. Zgodnie z jej treścią to gwałtowne uduszenie mogło być przyczyną zgonu 25-latka. To właśnie to stanowisko legło u podstaw wniosku o ponowne otwarcie śledztwa.

Mimo to stanowisko Prokuratury Krajowej zakłada, że ponowne pociągnięcie byłych policjantów do odpowiedzialności nie wchodzi w grę ze względu na prawomocne skazanie, nawet jeśli dotyczyło ono innego paragrafu. To w rękach Prokuratora Generalnego leży ostateczne rozstrzygnięcie.

- Panuje spychologia. Czekamy oczywiście na rozstrzygnięcie, ale wygląda to tak jakby tej sprawy nikt nie chciał wyjaśnić. Chyba biorą nas na przeczekanie

- ocenia Maciej Stachowiak.

- Jako normalny człowiek, który widzi ten syf i zgniliznę, ja tego nie rozumiem. Nikt nie chce tego wyjaśnić. Mówimy o śmierci człowieka, a nie np. o defraudacji pieniędzy

- podsumowuje mężczyzna.

Bliscy zmarłego oczekują na to, jaka decyzja zapadnie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

- Nasze jedyne możliwości są takie, że czekamy na decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jeśli przyznają, że Igor był torturowany i proces był źle przeprowadzony, poprosimy o ponowne wznowienie procesu. Na tę decyzję czekamy już kilka lat

- mówi "Super Expressowie" Maciej Stachowiak.

Rodzina Igora Stachowiaka domaga się reakcji od Donalda Tuska

Brak oczekiwanych działań ze strony przedstawicieli polityki sprawia, że bliscy Stachowiaka zmagają się z poczuciem bezradności. Z tego powodu ojciec 25-latka, jako działacz Fundacji im. Igora Stachowiaka, planuje dalsze kroki. 

Apelacja w sprawie śmierci Igora Stachowiaka

- Chcemy napisać jako fundacja do premiera Donalda Tuska, bo czujemy się odpychani. Chciałbym tylko sprawiedliwości i tak naprawdę kogoś, kto będzie chciał, żeby prawda wyszła na światło dzienne. Po to, żeby obnażyć po prostu to, co się stało

- deklaruje.

Maciej Stachowiak ma jasne żądania i nie ukrywa, że w przypadku braku odzewu na swoje wystąpienia, rozpocznie pikiety. 

- Apeluję o to, żeby w sprawę zaangażował się premier Donald Tusk. Jeśli nie będzie reakcji, jako fundacja nie odpuścimy tego, zaczniemy robić pikiety przed samymi wyborami. Razem z mecenasem Kasprzykiem na pewno nie odpuścimy

- podsumowuje ojciec zmarłego.