Zostawił psa w nagrzanym samochodzie. Tragiczny finał

2026-06-26 18:56

Choć każdego lata aż roi się od apeli o to, by nigdy nie zostawiać psów w gorących samochodach, wciąż zdarzają się skrajnie nieodpowiedzialni właściciele. W powiecie polkowickim pewien mężczyzna zamknął psa w rozgrzanym aucie, a zwierzę nie przeżyło kilkudziesięciu minut w skwarze.

Czarny pies z wysuniętym językiem, siedzący w rozgrzanym samochodzie, z odbijającym się słońcem w tle, symbolizuje niebezpieczeństwo pozostawiania zwierząt w upale. Więcej o tragediach i poradach znajdziesz na naszym portalu.
Autor: Canva.com

Dramat w powiecie polkowickim. Pies zmarł w nagrzanym pojeździe

Właściciel zostawił psa rasy american bully w szczelnie zamkniętym samochodzie, podczas gdy na zewnątrz panował skwar. A skutki tego skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania okazały się tragiczne. Pies był w gorącym aucie nawet przez godzinę. Jak do tego doszło? Policjanci ustalili, że 27-latek z powiatu polkowickiego zajmował się wynoszeniem rzeczy z mieszkania partnerki. W tym czasie jego pies był zamknięty w aucie. Mężczyzna próbował się tłumaczyć, twierdząc, że po prostu stracił poczucie czasu, a gdy zorientował się w sytuacji, zwierzę już nie oddychało. Podjął próbę reanimacji i wezwał pomoc, ale na ratunek było już za późno.

Wezwany na miejsce weterynarz mógł jedynie potwierdzić zgon zwierzęcia. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pies udusił się w nagrzanym pojeździe. Trwa śledztwo w tej sprawie.

Rozgrzane auto to śmiertelna pułapka dla zwierząt. Policja przypomina

Wnętrze pojazdu w słoneczne dni zamienia się w piekarnik. Nawet przy umiarkowanych temperaturach zewnętrznych wnętrze auta staje się zabójczo gorące. Warto pamiętać, że uchylone okno w żaden sposób nie gwarantuje odpowiedniego chłodzenia.

Widząc zamknięte zwierzę w pojeździe w upalny lub choćby ciepły dzień, należy bezzwłocznie kontaktować się z numerem alarmowym 112.

Sonda
Czy Wam zdarzyło się kiedyś zostawić dziecko w samochodzie?
Pies zostawiony w rozgrzanym kamperze na pewną śmierć. Uratowali go bohaterscy strażnicy miejscy