Tragiczne wieści dotarły do nas ze Świdnicy. W środę, 26 czerwca, około godziny 13:22, służby zostały powiadomione o psie stojącym na parapecie okna na czwartym piętrze kamienicy przy ul. 1 Maja. Błyskawicznie zareagowali strażacy, którzy bezzwłocznie uruchomili niezbędne procedury. Niestety, zanim na miejsce dotarła straż pożarna z drabiną, doszło do tragedii.
Pies spadł z okna prosto na samochód
Zwierzę spadło wprost na zaparkowany przy ulicy samochód. Mimo upadku z dużej wysokości, pies jeszcze żył i o własnych siłach wolno przeszedł się na plac św. Małgorzaty. Na miejsce natychmiast wezwano pracowników schroniska oraz lekarzy weterynarii.
Właściciel psa w szoku: "Koszty nie mają znaczenia"
Jak informuje policja, właściciel psa w czasie wypadku był na spacerze z dziećmi. Przybyli na miejsce pracownicy schroniska dla zwierząt przewieźli rannego psa do przychodni weterynaryjnej Vetka.
– Prosił o to właściciel. Zapewniał, że koszty nie mają znaczenia - mówi asp. Magdalena Ząbek z KPP w Świdnicy,
Ulubieniec rodziny i sąsiadów
Pies miał pięć lat i był ulubieńcem nie tylko rodziny, ale także sąsiadów. Niestety, mimo operacji, obrażenia wewnętrzne były tak poważne, że nie udało się go uratować.
Co było przyczyną tragedii? Wstępne ustalenia policji
Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku – mówi asp. Magdalena Ząbek.
Policjanci ustalili, że silny wiatr mógł otworzyć niedomknięte, uchylone okno. Pies, zaciekawiony, wyjrzał na zewnątrz, a przeciąg w tym czasie musiał go uderzyć i wypchnąć na parapet.
Według innej hipotezy, pies zainteresował się ulicznym ruchem i coś go na tyle zaintrygowało, że postanowił wyjść na parapet. Pochyła powierzchnia nie pozwoliła mu się utrzymać. Spadł na maskę samochodu, która w części zamortyzowała upadek. Niestety doznał śmiertelnych obrażeń wewnętrznych.

Policja prowadzi dochodzenie
To na razie wstępne ustalenia. Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia.