Wyobraź sobie, że stoisz w miejscu, gdzie ponad 80 lat temu kończyło się jedno państwo, a zaczynało drugie. Właśnie takie doświadczenie czeka na odwiedzających Baranowice w powiecie milickim. W przepięknej, brukowanej alei lipowej stoi unikatowy zabytek – oryginalny szlaban graniczny z lat 1920-1939. To właśnie tutaj przebiegała dawna granica polsko-niemiecka.
- Jeszcze przed II wojną światową tędy przebiegała granica między Polską a Niemcami. W Baranowicach zachował się dawny szlaban graniczny, który przypomina o granicy wytyczonej po I wojnie światowej i traktacie wersalskim. W tym miejscu kończyło się państwo niemieckie, a zaczynała odrodzona Polska. Przy takich drogach działały posterunki graniczne, strażnicy sprawdzali dokumenty, kontrolowali ruch między krajami
- podkreśla autor portalu "Wyprawomaniak".
Granica, która wciąż istnieje
Co ciekawe, dawny podział nie zniknął całkowicie. Dziś to miejsce wyznacza granicę między województwami, która niemal idealnie pokrywa się z tą historyczną.
"Dzisiejsza granica między województwem dolnośląskim a wielkopolskim niemal pokrywa się z tą z 1939 roku między Polską i III Rzeszą"
- czytamy na portalu dolnoslaskakrainarowerowa.pl.
Niedaleko szlabanu znajduje się budynek dawnej świetlicy, w którym przed wojną mieściła się placówka polskiej Straży Granicznej.
Ostatnie godziny pokoju
Szlaban w Baranowicach jest niemym świadkiem dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku. Napięcie na terenach przygranicznych było wyczuwalne od dawna.
"Na terenach przygranicznych napięcie było wyczuwalne już od wiosny. Wprowadzono cichą mobilizację żołnierzy z Krotoszyna, a latem mobilizowano okolicznych mieszkańców do budowy rowu przeciwczołgowego czy okopów. Dochodziło też do wielu incydentów, np. na jednej z zabaw wiejskich w Koźmińcu organizowanej przez mniejszość niemiecką zawisły flagi ze swastyką"
– mówił w 2016 roku dla "Faktu" Daniel Szczepaniak z Muzeum Regionalnego w Krotoszynie.
Ostatni wieczór pokoju, 31 sierpnia, zapisał się w pamięci mieszkańców przerażającym omenem. Gdy w Krotoszynie wybiła godzina 21, wszystkie psy w miasteczku zaczęły przeraźliwie wyć, jakby przeczuwając nadchodzącą katastrofę.
Pierwsze strzały i zaskoczenie Niemców
Wojna dotarła tu błyskawicznie. Już o 2:00 w nocy 1 września doszło do pierwszych starć pod Chachalnią, a o 4:00 rozpoczęło się pełnoskalowe natarcie Wehrmachtu wspieranego przez artylerię.
"Niemcy nie spodziewali się obrony" - zaznaczał w rozmowie z "Faktem" historyk-pasjonat Antoni Artur Korsak. "Wielkopolska była otoczona z trzech stron przez terytorium III Rzeszy a w więc była trudna do obrony. Dlatego też hitlerowcy nie spodziewali się tutaj oporu. Skryty odwrót pod osłoną nocy spowodował, że Niemcy „nie zauważyli" 115 tysięcznej armii Poznań, która ujawniła się 9 września rozpoczynając bitwę nad Bzurą" - dodawał rozmówca "Faktu".
Mimo bohaterskiej postawy i lokalnego zwycięstwa, polscy żołnierze otrzymali rozkaz wycofania się.
Miejsce z duszą i atrakcja dla rowerzystów
Dziś odrestaurowany w 2015 roku szlaban to "miejsce z duszą i Historią", jak piszą turyści w opiniach Google. To popularny cel wycieczek, zwłaszcza rowerowych, położony w malowniczej Dolinie Baryczy.
"Bardzo ciekawe historycznie miejsce. Można odpocząć podczas wyprawy rowerowej. Ławki, wiata, tablice edukacyjne, stojaki na rowery i wielka tablica z mapą Doliny Baryczy"
- czytamy w jednym z komentarzy.
To idealne miejsce, by zatrzymać się na chwilę refleksji i zobaczyć na własne oczy, "jak daleko sięgała granica II Rzeczypospolitej i III Rzeszy".