Spis treści
Kulisy założenia placówki. Elżbieta Z. z Oleśnicy inspirowała się telewizją
Zanim wyszły na jaw szokujące fakty, Elżbieta Z. chętnie dzieliła się z mediami swoją historią, twierdząc, że do otwarcia placówki zmotywował ją jeden z programów telewizyjnych. Widok samotnych maluchów rozbudził w niej chęć niesienia pomocy, co skłoniło ją do przyjęcia pod swój dach również podopiecznych zmagających się z niepełnosprawnościami. Z biegiem czasu okazało się jednak, że zamiast gwarantować dzieciom bezpieczeństwo i czułość, zgotowała im prawdziwy terror, niezwykle umiejętnie maskując to pod wizerunkiem nieskazitelnej opiekunki.
Piekło za zamkniętymi drzwiami. Ucieczka zdrowej dziewczynki
Podczas wizyt lokalnych dziennikarzy kobieta prezentowała sielankowy obraz – wypiekała chleb, spędzała czas na zabawach i opowiadała o ogromnym uczuciu do najmłodszych. Żarliwie namawiała innych do zakładania podobnych domów i roztaczania opieki nad chorymi dziećmi. Niestety, po wyjściu gości rozpoczynał się koszmar, a zdani na jej łaskę podopieczni nie mieli do kogo zwrócić się o ratunek. Sytuacja uległa zmianie, gdy jedna ze zdrowych wychowanek nie wytrzymała presji i uciekła, by zawiadomić organy ścigania.
Zeznania byłych wychowanków. Elżbieta Z. przed sądem
Sprawą natychmiast zajęli się funkcjonariusze policji, a milczenie przerwali także dawni podopieczni placówki. Z ich wstrząsających relacji wynikało, że codziennością w domu były kary cielesne, dotkliwe poniżanie oraz przymusowe zamykanie w piwnicznych pomieszczeniach. Ostatecznie Elżbieta Z. stanęła przed wymiarem sprawiedliwości pod zarzutem stosowania przemocy psychicznej i fizycznej. Chociaż do końca procesu uparcie zaprzeczała zarzucanym jej czynom, sędziowie uznali zgromadzone dowody za w pełni jednoznaczne.
Rok i trzy miesiące więzienia. Wyrok dla opiekunki z Oleśnicy
Finał tej głośnej sprawy przyniósł karę pozbawienia wolności w wymiarze jednego roku i trzech miesięcy. Sąd orzekł wobec oskarżonej również dziesięcioletni zakaz pracy z małoletnimi oraz zakaz kontaktowania się ze swoimi dawnymi ofiarami. Dodatkowo zobowiązano ją do wypłacenia stosownej nawiązki na rzecz pokrzywdzonych dzieci. Wydane przez sąd orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne i przysługuje od niego odwołanie.