Do tragicznych wydarzeń doszło w październiku 2021 roku pod klubem „Paradise” w Lubaniu. Tomasz, 32-letni dyspozytor kolejowy i ojciec dwójki dzieci, spędzał tam wieczór w towarzystwie znajomych. Około godziny 3:00 nad ranem, gdy impreza dobiegała końca, mężczyzna pomagał koledze wsiąść do taksówki przed lokalem. Wówczas wywiązała się awantura, w trakcie której interwencję podjął ochroniarz lokalu, Przemysław J.
Wymiana zdań zakończyła się dramatycznie. Pracownik ochrony zadał cios, po którym 32-latek upadł na chodnik. Mimo natychmiastowego wezwania pomocy i transportu do szpitala, życia mężczyzny nie udało się uratować. Lekarze stwierdzili zgon, a obrażenia okazały się śmiertelne.
Śledczy oskarżyli 45-letniego ochroniarza o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Przemysław J. początkowo trafił do aresztu, jednak później sąd uchylił ten środek zapobiegawczy. Obecnie oskarżony odpowiada przed wymiarem sprawiedliwości z wolnej stopy.
„Żądam dożywocia. Ten mężczyzna zabił mi dziecko i zniszczył życie całej mojej rodziny” – powiedziała wstrząśnięta Beata Mockało, matka zmarłego.
Rodzina ofiary domaga się dla sprawcy najsurowszego wymiaru kary, traktując zdarzenie jako morderstwo. Proces toczący się przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze zbliża się do finału. Co istotne, sędzia zapowiedział możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu. Mowy końcowe w tej sprawie zaplanowano na 9 marca.