Koszykówka

Śląsk przegrał we Wrocławiu dwa pierwsze finałowe mecze. Do Szczecina pojedzie walczyć o wszystko

2023-06-05 12:16

W niedzielę, 4 czerwca, Śląsk Wrocław przegrał swój drugi finałowy mecz z Kingiem Wilki Morskie Szczecin. WKS znacznie skomplikował sobie walkę o obronienie tytułu mistrza, a do Szczecina pojedzie walczyć o wszystko.

65:92 - takim wynikiem skończył się drugi mecz finałowej serii z Kingiem Szczecin. Wilki Morskie z Wrocławia wywożą dwa zwycięstwa, a Śląsk Wrocław czeka trudne zadania odwrócenia losów serii na obcym terenie. WKS w pierwszych starciach nie był sobą - nasi koszykarze mieli niską skuteczność rzutów i często nie trafiali nawet z otwartych pozycji. 

WKS Śląsk Wrocław - King Wilki Morskie Szczecin. Goście przyjechali jak po swoje

W pierwszym, otwierającym finałową serię starciu, King Szczecin zagrał bardzo pewnie, prezentując dobrą, zespołową koszykówkę. WKS nie był w tym starciu bez szans - po pierwszej kwarcie wrocławianie nawet prowadzili, a w dalszej części spotkania potrafili się zbliżyć do rywali na bliską odległość, jednak za każdym razem czegoś brakowało. Mimo starań, w kluczowych momentach albo szczęście, albo umiejętności sprzyjały Wilkom Morskim, które spokojnie zakończyły mecz z jedenastopunktową przewagą. 

WKS Śląsk Wrocław - King Wilki Morskie Szczecin. Fatalny drugi mecz 

Spotkanie numer dwa miało w finałowej serii miało być dla Śląska szansą na szybkie odegranie się na rywalach. W Hali Stulecia zgromadziło się całe mnóstwo kibiców, którzy jak zawsze gorąco dopingowali swój zespół. Pierwsza kwarta okazała się dla WKS-u jednak szybkim sprowadzeniem na ziemię. Wrocławianie przez długi czas nie byli w stanie zdobyć pierwszych punktów, które początkowo przychodziły tylko z rzutów osobistych. Na trafienie z gry trzeba było czekać prawie do końca pierwszej kwarty, a szczecinianie w tym czasie po prostu wykonywali swoją robotę. Po 10 minutach mieliśmy już 14:27 dla Kinga. 

Zupełnie inaczej wyglądała druga kwarta - na boisku zameldował się Arciom Parachouski, który zanotował fenomenalne minuty w defensywie. Świetnie bronił zresztą cały zespół, a w końcu udało się również znaleźć drogę do kosza rywali. Po pierwszej połowie Wilki Morskie prowadziły już tylko trzema punktami - wynik wynosił 36:39. Niestety, druga połowa stała już pod znakiem frustracji i niemocy. Nawet gdy wrocławianie dochodzili do otwartych pozycji rzutowych, to z wielkim trudem zdobywali punkty. Szczecinianie za to grali jak natchnieni. Szczególnie niesamowity był Zac Cuthbertson, któremu, w przeciwieństwie do zawodników Śląska, wychodziło dosłownie wszystko. Zawodnik gości trafiał z każdej pozycji, notując kilka niewiarygodnych "trójek". Niezależnie od tego, czy wrocławianie kontestowali jego rzuty, czy też nie, Cuthbertson był po prostu nie do zatrzymania. 

WKS Śląsk Wrocław - King Wilki Morskie Szczecin. Trener Erdogan bierze winę na siebie

Ostatecznie drugie starcie zakończyło się wynikiem 65:92. Przypominamy, że finał gra się do czterech zwycięstw, więc Wilki Morskie mają okazję rozstrzygnąć losy serii w nadchodzących dwóch meczach w Szczecinie. Po meczu niepocieszony był trener WKS-u, Ertugrul Erdogan, który postanowił wziąć na siebie winę za porażkę.

„Jako trener biorą odpowiedzialność za ten wynik na siebie. King był dzisiaj drużyną i dzięki temu wygrali. My wręcz przeciwnie. Jest 0-2, ale rywalizacja trwa dalej. Jeżeli jednak nie zmieni się postawa drużyny, nie tylko na treningach, ale przede wszystkim na boisku podczas meczu, to obawiam się, że ten finał zakończy się wynikiem 0-4. Musimy być drużyną, bo tylko jako zespół możemy przeciwstawić się Kingowi. Wiele osób, dziennikarzy mi mówiło, że jesteśmy faworytem tego finału. Ja odpowiadałem, że King to bardzo dobry zespół i dzisiaj się to potwierdziło. Nie przez przypadek awansowali do finału” - mówił szkoleniowiec Śląska.

Ze słów trenera można wyczytać, że jest niezadowolony nie tyle z samej porażki, co z ze sposobu, w jaki grała jego drużyna. Choć "musimy być drużyną" brzmi jak prosty frazes, to wydaje się źródłem problemu WKS-u w dwóch pierwszych meczach. Dopóki zawodnicy wspólnymi siłami kreowali kolejne pozycje rzutowe, to gra Śląska potrafiła zaskoczyć rywala. Problemy często pojawiały się wtedy, gdy wrocławianie próbowali indywidualnych akcji. Finałowa seria ma jednak to do siebie, że trzeba zwyciężyć w niej aż cztery spotkania. Pierwsze dwa dosyć gładko padły łupem Kinga, jednak jeszcze nic nie jest przesądzone. Najbliższy mecz wrocławianie w Szczecinie zagrają w środę, 7 czerwca, o godzinie 20:00. Śląsk to drużyna, która wielokrotnie w tym sezonie pokazywała niesamowity potencjał. Czy będzie w stanie odwrócić batalię o mistrzostwo?