- Kobieta oskarża duchownego o przekraczanie granic i intymne pytania podczas internetowych rozmów, które miały miejsce w trudnym okresie jej życia.
- Zarzuty obejmują namawianie do niestosownych działań podczas modlitwy, mimo wyraźnego sprzeciwu.
- Kuria uznała część zarzutów za zasadne, nakładając na duchownego upomnienie i zakaz prowadzenia kierownictwa duchowego online.
Skarga kobiety i zarzuty o przekraczanie granic
Z relacji opisywanej przez „Wyborczą” wynika, że kobieta utrzymywała z duchownym głównie internetowy kontakt przez około dwa lata, gdy przechodziła trudny okres w życiu. Anna (imię zmienione przez "GW") twierdzi, że rozmowy z czasem miały stać się bardzo intymne: kapłan miał zadawać szczegółowe pytania dotyczące seksualności i „grzechów” przeciwko VI przykazaniu. Według jej relacji podczas jednej z modlitw, mimo sprzeciwu, miał ją namawiać do przyłożenia krzyża do intymnych części ciała, a później dopytywać o reakcje.
Kobieta miała przekazać kurii m.in. zrzuty ekranu korespondencji z komunikatora. Jak podaje „GW”, dziś korzysta z terapii i leczenia psychiatrycznego, a całą sytuację ocenia jako krzywdzącą.
Decyzja kurii i brak komentarza
Sprawa była przedmiotem postępowania wewnątrzkościelnego. Z cytowanego pisma archidiecezji ma wynikać, że część zarzutów uznano za zasadne. Nałożono na ks. Sawielewicza pisemne upomnienie, zakaz kontaktu z Anną oraz zakaz prowadzenia kierownictwa duchowego na platformach internetowych „do odwołania”. Duchowny ma też wpłacić 10 tys. zł na cele charytatywne jako zadośćuczynienie.
„Wyborcza” podkreśla, że próbowała uzyskać komentarz od archidiecezji i fundacji Teobańkologia, związanej z działalnością kapłana (popularnej m.in. w serwisie YouTube), jednak do czasu publikacji nie otrzymała odpowiedzi. Pokrzywdzona ocenia, że reakcja Kościoła była niewystarczająca i nie oddawała skali zgłaszanej krzywdy.