Ponad 33 tysiące kibiców we Wrocławiu. Lider bez litości, Śląsk na łopatkach. Mamy dużo zdjęć z trybun

2026-10-10 19:34

PKO BP Ekstraklasa wróciła do gry po przerwie na kadrę. W 10. kolejce na Tarczyński Arenie we Wrocławiu beniaminek zmierzył się z mistrzem Polski. Gospodarze musieli uznać wyższość rywala. Mimo jednostronnego widowiska, frekwencja dopisała! Zobaczcie relację z meczu Śląsk - Lech i zdjęcia kibiców ze stolicy Dolnego Śląska.

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4 (0:1)

Bramki w tym spotkaniu zdobyli: Grzegorz Tomasiewicz (90+3') - Filip Jagiełło (31'), Pablo Rodriguez (50'), Patrik Walemark (70', 73').

Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki - T. Andersson, Matsenko, Ba, Malec, Llinares - Tomasiewicz, Linetty (61' Ciućka), Samiec-Talar (75' Shabani) - Banaszak (76' Camoes), Marjanac (61' Dembele).

Lech Poznań: Lis - Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul - Murawski (76' Berggren), Bengtsson (72' Hakans), Gumny (60' Walemark), Rodriguez - Jagiełło (60' Kozubal), Ishak (72' Agnero).

Sędzią tego pojedynku był Patryk Gryckiewicz (Toruń). Na trybunach zgromadziło się 33863 widzów.

Powrót na boiska po reprezentacyjnej pauzie

Z jednej strony broniący się przed spadkiem wrocławianie, z drugiej - głodni powrotu na szczyt poznaniacy. Spotkanie we Wrocławiu było pierwszym występem obu ekip po przerwie. Przewaga leżała po stronie gości, którzy wcześniej rozgromili Radomiaka aż 5:1, choć i oni mieli swoje problemy. Niels Frederiksen nie może korzystać z dwóch zawodników z Iranu - kontuzjowani są Ali Gholizadeh (od dłuższego czasu) i Allahyar Sayyadmanesh, który może opuścić nawet 9 meczów.

We Wrocławiu mocno liczono na wsparcie trybun. Jak informował klub już 9 października, sprzedano ponad 30 tysięcy wejściówek. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów, pierwsza odsłona należała do zespołu przyjezdnych. W 31. minucie Pablo Rodriguez ograł Samca-Talara, wrzucił w pole karne, tam akcję przedłużył Skrzypczak, a do siatki trafił niepilnowany Filip Jagiełło. Wynik 0:1 utrzymał się do przerwy i sprawiedliwie oddawał przebieg gry.

Od 50. minuty gospodarze mieli jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. Pablo Rodriguez huknął zza szesnastki, piłka odbiła się od Mariusza Malca, myląc Niemczyckiego - zrobiło się 0:2.

W 60. minucie trener Lecha wprowadził na murawę Patrika Walemarka. Szwed potrzebował zaledwie kilkunastu minut, by zdobyć dwie bramki - trafił w 70. i 73. minucie. Dopiero w doliczonym czasie gry, po stałym fragmencie, Grzegorz Tomasiewicz strzelił honorowego gola dla Śląska.

Wrocławianie nie potrafili przeciwstawić się dobrze dysponowanemu mistrzowi Polski. Patrik Walemark udowodnił wysoką formę, a Lech, przynajmniej na chwilę, wrócił na pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy.

Już 18 października "Kolejorz" podejmie Koronę Kielce. Śląsk o punkty powalczy dzień wcześniej w Lublinie.

Zapraszamy do oglądania zdjęć z trybun Tarczyński Areny. Poszukajcie się w galerii z meczu Śląsk - Lech, którą zamieszczamy w tym materiale!

ROLKI