Ojciec i syn zginęli na miejscu. Dramat rozegrał się w kilka sekund
Wtorkowe popołudnie zamieniło się w koszmar dla jednej z rodzin z powiatu nyskiego. 48-letni mężczyzna i jego 9-letni syn szli chodnikiem przy ul. Głównej w Bardzie, gdy nagle w ich kierunku wjechał samochód.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący Toyotą 52-letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego z nieustalonych jeszcze przyczyn zjechał z jezdni. Auto wjechało na chodnik, potrąciło pieszych, a następnie odbiło się od muru i zderzyło z innym samochodem.
Mimo natychmiastowej pomocy świadków i późniejszej akcji ratunkowej życia ojca i jego syna nie udało się uratować. Śledczy nadal wyjaśniają dokładny przebieg tragedii. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy, wynika, że jedną z rozważanych przyczyn wypadku jest nagłe pogorszenie stanu zdrowia kierowcy Toyoty.
Według nieoficjalnych ustaleń 52-latek mógł doznać ataku padaczki, w wyniku którego stracił kontrolę nad samochodem. Na obecnym etapie postępowania informacje te nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone.
– To na razie przypuszczenia. Kierowca Toyoty jeszcze nie został przesłuchany. Najprawdopodobniej nastąpi to dziś, 11 czerwca – przekazuje podkom. Katarzyna Mazurek, rzecznik prasowa KPP w Ząbkowicach Śląskich.
Mężczyzna po wypadku trafił do szpitala. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Zdjęcia z miejsca tragedii:
Burmistrz przerwała milczenie. "Ta tragedia wstrząsnęła nami wszystkimi"
Do tragedii odniosła się również burmistrz Barda Marta Ptasińska. Późnym wieczorem opublikowała poruszające oświadczenie skierowane do rodzin ofiar i mieszkańców miasta.
– Dzisiejsza tragedia, która wydarzyła się na ul. Głównej w Bardzie, wstrząsnęła nami wszystkimi. Z głębokim smutkiem przyjęłam informację o śmierci dwóch osób. W imieniu własnym oraz mieszkańców Miasta i Gminy Bardo składam najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i bliskim ofiar tej tragedii – napisała.
Burmistrz zwróciła uwagę, że dramat dotknął nie tylko rodzinę ofiar, ale również kierowcę oraz jego najbliższych.
– Myślami jesteśmy również z wszystkimi osobami dotkniętymi tym dramatem, w tym z kierowcą i jego rodziną. To ogromne ludzkie nieszczęście, które pozostawi ślad w życiu wielu osób – podkreśliła.
W swoim wpisie podziękowała także mieszkańcom, którzy jako pierwsi ruszyli na ratunek potrąconym.
Polecany artykuł:
Mieszkańcy walczyli o ich życie
Według relacji świadków już chwilę po wypadku rozpoczęła się dramatyczna walka o życie ojca i syna. Mieszkańcy, którzy znaleźli się na miejscu tragedii, podjęli resuscytację jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.
– Chcę również podziękować mieszkańcom, którzy jako pierwsi ruszyli z pomocą i podjęli resuscytację jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Ich natychmiastowa reakcja, odwaga i gotowość do niesienia pomocy zasługują na najwyższy szacunek – napisała Marta Ptasińska.
Przez wiele godzin miejsce tragedii było zabezpieczane przez policję, straż pożarną i prokuraturę. W czynnościach uczestniczył również biegły sądowy, który pomoże ustalić dokładny przebieg zdarzenia.
Śledczy apelują o powstrzymanie się od pochopnych ocen. Dopiero wyniki postępowania mają dać odpowiedź na pytanie, dlaczego samochód nagle zjechał z drogi i doprowadził do jednej z najbardziej wstrząsających tragedii drogowych ostatnich miesięcy w regionie.