Pożar w Wilkowie. Służby zaalarmowano wieczorem
Informacja o pojawieniu się ognia trafiła do dyżurnego Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi w poniedziałek, chwilę po godzinie 21:00. Na miejsce zdarzenia od razu skierowano pierwsze jednostki strażackie, by opanować żywioł.
- W dniu 07.09.2026 o godz. 21:17 do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Złotoryi wpłynęło zgłoszenie o pożarze materiałów gumowych na terenie byłego zakładu pirolizy w Wilkowie. Po dojeździe na miejsce pierwszych sił i środków stwierdzono rozwijający się pożar składowiska o powierzchni 50x20 m
- przekazał młodszy brygadier Marcin Grubczyński z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi.
Ratownicy walczyli z ogniem i bronili lasu przed płomieniami
Strażacy, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce, musieli podjąć działania na dwóch frontach. Z jednej strony przystąpili do gaszenia płonących hałd opon, a z drugiej musieli zabezpieczyć pobliski las przed przeniesieniem się ognia, co było ich priorytetem w tych warunkach.
- Działania przybyłych zastępów jednostek ochrony przeciwpożarowej polegały na podjęciu działań gaśniczych z jednoczesną obroną zagrożonego lasu
- relacjonuje strażak. Rozmiar pożaru był gigantyczny, przez co konieczne było użycie ogromnych sił i sprzętu. W najtrudniejszym momencie akcji z żywiołem walczyło około stu ratowników.
- W kulminacyjnym momencie pożaru w działaniach brało udział 30 zastępów i ok 100 strażaków
- dodaje.
Gaszenie potrwa kilka dni. Specjaliści badają powietrze w okolicy
Po wielu godzinach zaciętej walki z płomieniami strażakom udało się opanować sytuację i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia. Akcja jednak wciąż trwa, bo dogaszanie tak obszernego pożaru opon jest bardzo długotrwałe i trudne. Na miejscu pracuje ciężki sprzęt, który rozgarnia tlące się materiały w celu ich ugaszenia. W międzyczasie specjaliści z jednostki ratownictwa chemicznego monitorują stan powietrza w rejonie zdarzenia.
- Wraz z dojazdem kolejnych sił i środków sytuacja po kilku godzinach została opanowana. Na chwilę obecną działania polegają na sukcesywnym dogaszaniu pożaru, przy jednoczesnym użyciu ciężkiego sprzętu do rozgarniania. Akcja ma charakter długotrwały, działania mogą potrwać nawet kilka dni. Zastęp ratownictwa chemicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Wołowa prowadzi ciągłe badanie atmosfery pod kątem występowania substancji niebezpiecznych
- zaznacza młodszy brygadier Marcin Grubczyński.