Szczęście pani Patrycji i pana Łukasza trwało zaledwie jedną dobę. Antoś przyszedł na świat 20 lutego 2025 roku w Jeleniej Górze. Choć chłopiec był zdrowy, maszyna urzędnicza ruszyła natychmiast. Szpital powiadomił opiekę społeczną, wytykając matce niepełnosprawność, a ojcu zmagania ze schizofrenią. Mimo że pan Łukasz regularnie przyjmuje leki i jest pod stałą opieką lekarza, uznano, że para nie podoła rodzicielstwu.
Antoś trafił do rodziny zastępczej na drugim końcu Polski - 500 kilometrów od domu. Co gorsza, rodzicom kazano płacić za pobyt syna w pieczy zastępczej (blisko 1800 zł miesięcznie), z czego wycofano się dopiero pod naciskiem opinii publicznej.
Wielki powrót i "najpiękniejszy dzień życia"
Rodzice nie zamierzali się poddać. Przełom nastąpił 19 września, kiedy sąd uchylił wcześniejszą decyzję i uznał, że Patrycja i Łukasz są w stanie zapewnić synowi właściwą opiekę.
- To po narodzinach dziecka był najpiękniejszy dzień mojego życia
- powiedziała „Faktowi”.
Jeszcze tego samego dnia rodzice pojechali po Antosia na drugi koniec Polski, a następnego dnia wrócili z nim do Lwówka Śląskiego.
Na początku rodzina zamieszkała u mamy pani Patrycji. Antoś szybko zaczął się adaptować, choć początki nie były łatwe. Patrycja przyznaje, że po powrocie syna budziła się w nocy i odruchowo sprawdzała, czy Antoś jest obok. Strach po miesiącach rozłąki długo nie pozwalał jej spać spokojnie.
Polecany artykuł:
Atak wandala i niespodziewany anioł stróż
Gdy wydawało się, że rodzina wyjdzie na prostą, spotkał ich kolejny cios. Ktoś zniszczył samochód babci, jedyny środek transportu, którym Antoś był dowożony do lekarzy. Wtedy do akcji wkroczył poseł Łukasz Litewka oraz pan Grzegorz Piekarski, właściciel autokomisu z Nowej Cerkwi.
Mężczyzna, zainspirowany przez żonę, podarował rodzinie Peugeota 3008 o wartości blisko 20 tysięcy złotych całkowicie za darmo. Sam zadbał o przegląd, filtry i nowe opony.
- To był odruch serca, nie mogliśmy postąpić inaczej
- mówił skromnie pan Grzegorz.
Jak opisywał poseł Litewka, darczyńca nie chciał słyszeć o zapłacie: "Zdzwoniliśmy się, mocno niezręcznie bo nie każdego dnia ktoś, komuś przekazuje samochód. Nalegałem, prosiłem, chciałem kupić, chociaż za część ceny? - nie ma opcji, przekażę pan pieniądze innym potrzebującym, przydadzą się komuś innemu bardziej. Czemu Pan to robi? - bo lubię pomagać”.
Nowy dom i spokojniejsza przyszłość
Jeszcze gdy Antoś przebywał w pieczy zastępczej, rozpoczął się remont mieszkania rodziców dzięki zbiórce zorganizowanej przez Łukasza Litewkę. Dziś cała trójka mieszka na parterze w dwupokojowym lokalu z ogrzewaniem podłogowym.
- Dopóki Antoś wymaga ciągłej opieki, przebywamy w jednym pomieszczeniu
- mówi w rozmowie z "Faktem" pan Łukasz.
- Jak urośnie, będzie miał swój pokój. Mamy teraz tu super warunki i spokojnie możemy zająć się wychowaniem syna
- zaznacza.
Mama dodaje: „Dbamy o synka. Chodzimy z nim do lekarza na wszystkie kontrole, szczepienia. Jest z nami szczęśliwy i to widać. Śpiewamy mu piosenki. Jest bardzo energiczny i wesoły. Rozwija się prawidłowo”.
„Antoś jest z nami w pełnej więzi”
Rodzice mówią dziś wprost, że Antoś stał się centrum ich świata.
- Antoś nawiązał z nami pełną więź. Na początku, kiedy przyjechał z nami do domu, bał się nas
- przyznaje w rozmowie z "Faktem" tata.
Rodzice podkreślają, że Antoś rozwija się wspaniale. - Teraz już, kiedy np. wychodzę z pokoju, potrafi przywoływać mnie okrzykiem "dada". Jednak pierwsze słowo, jakie wypowiedział to "mama". Zasypia mi na brzuchu, przytula się do Patrycji - dodaje pan Łukasz.
Choć rodzina jest szczęśliwa, wciąż czeka na ostateczną decyzję sądu i ma żal do systemu. - Chcielibyśmy, żeby ponieśli odpowiedzialność ci, którzy doprowadzili do odebrania nam dziecka - mówi "Faktowi" pani Patrycja.