Spis treści
- Niemieccy kierowcy oblężają Zgorzelec. Tankują do pełna i zyskują
- Ogromne korki w Zgorzelcu. Zatory paraliżują miasto
- Ceny benzyny w Zgorzelcu przyciągają Niemców jak magnes
- Wzmożone kontrole na granicy. Niemieccy celnicy sprawdzają kanistry
- Frustracja mieszkańców Zgorzelca i widmo braków paliwa
- Turystyka paliwowa potrwa dłużej? Prognozy ekspertów z branży
Niemieccy kierowcy oblężają Zgorzelec. Tankują do pełna i zyskują
Przygraniczne miasto przechodzi obecnie prawdziwe oblężenie obcokrajowców. Lokalne serwisy informacyjne alarmują, że sznury aut przed dystrybutorami to powszechny widok. Sąsiedzi z zachodu zjawiają się tłumnie, przywożąc w bagażnikach dodatkowe pojemniki na benzynę, co pozwala im zredukować koszty jednorazowego tankowania o kilkadziesiąt euro.
Jak ustalił serwis InfoZgorzelec, wzmożony ruch trwa w tym rejonie od wielu tygodni, lecz ostatnie niemieckie podwyżki drastycznie nasiliły ten trend. Zagraniczni kierowcy zachowują w portfelu około złotówki na każdym litrze, co przy napełnieniu pięćdziesięciolitrowego baku generuje 50 złotych czystej oszczędności.
– Przyjeżdżamy, bo u nas ceny zwariowały – mówią cytowani przez niemieckie media kierowcy z Görlitz.
Ogromne korki w Zgorzelcu. Zatory paraliżują miasto
Miejscowa społeczność oraz regionalne portale donoszą, że pojazdy na obcych rejestracjach wjeżdżają do nas nieustannie od świtu aż do późnej nocy. Kiedy natężenie ruchu osiąga punkt kulminacyjny, drogi dojazdowe do najpopularniejszych punktów tankowania w mieście blokują się na kilkaset metrów.
Zdecydowanie największe trudności komunikacyjne występują przy następujących arteriach:
- ulica Armii Krajowej,
- ulica Słowiańska,
- ulica Łużycka,
- ulica Daszyńskiego.
W okolicach tych właśnie ulic zmotoryzowani formują niekończące się zatory. Oczekiwanie na możliwość podjechania do wolnego stanowiska nierzadko przeciąga się do kilkunastu minut.
Ceny benzyny w Zgorzelcu przyciągają Niemców jak magnes
Pomimo zauważalnych podwyżek na polskim rynku, różnica w kosztach względem zachodniego sąsiada wciąż pozostaje gigantyczna. Za napełnienie baku w Zgorzelcu trzeba obecnie zapłacić około:
- 6,39 zł za litr benzyny Pb95,
- 7,19 zł za litr oleju napędowego.
Sytuacja tuż za granicą prezentuje się znacznie gorzej, gdyż litr bezołowiowej przebił barierę 2 euro, co w przeliczeniu daje przeszło 8,60 zł. Taka dysproporcja gwarantuje przyjezdnym zatrzymanie w portfelu kilkudziesięciu euro podczas jednej wizyty, a to wprost wyjaśnia gigantyczne kolejki pod polskimi dystrybutorami.
Wzmożone kontrole na granicy. Niemieccy celnicy sprawdzają kanistry
Zachodnie służby znacząco nasiliły działania wymierzone w osoby powracające z naszego terytorium. Funkcjonariusze bardzo skrupulatnie weryfikują samochody pod kątem przewożonych pojemników z paliwem. Obowiązujące tam prawo celne pozwala na bezpłatny transport zaledwie 20 litrów surowca, natomiast każda nadwyżka podlega ścisłemu opodatkowaniu.
Gigantyczna fala aut wcale nie demobilizuje przedstawicieli administracji skarbowej. Tamtejsza prasa wyraźnie sygnalizuje, że wyrywkowe sprawdzanie bagażników jest akcją o zasięgu państwowym i potrwa dokładnie tak długo, ile utrzyma się masowa turystyka paliwowa.
Frustracja mieszkańców Zgorzelca i widmo braków paliwa
Regionalne środki masowego przekazu alarmują, iż dalsze wzmaganie się tego trendu grozi wystąpieniem poważnych deficytów, identycznych z tymi obserwowanymi w Czechach. Obecnie kierownicy zgorzeleckich punktów sprzedaży oficjalnie gwarantują jednak stabilność realizowanych dostaw.
Optymistyczne komunikaty nie uspokajają okolicznych obywateli, którzy głośno skarżą się na uciążliwy hałas, wszechobecny paraliż komunikacyjny i gigantyczne problemy ze zwykłym napełnieniem baku.
– Chcę tylko zatankować do pracy, a stoję w kolejce jak na autostradzie w wakacje – mówi jeden z mieszkańców cytowany przez lokalne media.
Turystyka paliwowa potrwa dłużej? Prognozy ekspertów z branży
Analitycy rynkowi wprost zapowiadają, że przeciągający się konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadzi do dynamicznych podwyżek na pylonach po obu stronach rzeki, przy czym nasz kraj w dalszym ciągu zachowa przewagę cenową. Taki splot wydarzeń sprawi, że zagraniczne wyprawy po benzynę zyskają miano masowego zjawiska na wiele długich miesięcy.
W tej sytuacji przygraniczne miasto musi ostatecznie pogodzić się z gigantycznym obciążeniem infrastruktury. Wszystko wskazuje na to, że wzmożony ruch utrzyma się tam na bardzo wysokim poziomie również poza tradycyjnym okresem letnich urlopów.