Spis treści
Piotr Piela urodził się 12 grudnia 1980 roku w dolnośląskim Zgorzelcu. W oczach rodziców, Joanny i Leszka, był dzieckiem idealnym. Rok po jego narodzinach rodzina powiększyła się o drugiego syna, Pawła. To jednak historia Piotra wciąż pozostaje nierozwiązaną tajemnicą, zatrzymaną w czasie. Zaledwie jako czterolatek chłopiec zaczął przejawiać niezwykłą fascynację wodą i statkami. Naśladował marynarski chód, by wyćwiczyć równowagę potrzebną na pokładzie. Początkowo jego matka martwiła się, podejrzewając problemy z motoryką, ale Piotr wyjaśnił, że przygotowuje się do przyszłego zawodu marynarza. Choć rodzice brali to za przelotną dziecięcą fantazję, lata mijały, a cel chłopca pozostawał niezmienny i zdeterminowany.
Spełnił marzenie i doczekał się pierwszego, długiego rejsu. Piotr Piela wrócił z niego całkowicie odmieniony
Kierowany marzeniami, po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął studia na szczecińskiej Akademii Morskiej, wybierając nawigację jako swoją specjalność. Rodzina i znajomi wspominają go jako oczytanego, bystrego miłośnika sportu, potrafiącego celnie puentować każdą rozmowę. Potrafił bez końca opowiadać o swoich pasjach morskich, wkładając w to tyle zaangażowania, że słuchało się go z przyjemnością. Przełomem był 12 października 2002 roku, kiedy to wypłynął w swój debiutancki, długotrwały rejs w okolice Singapuru. Z dala od domu spędził pół roku, a po powrocie bliscy zauważyli znaczną zmianę w jego zachowaniu. Według informacji udostępnionych przez grupę „Zaginieni przed laty”, Piotr stał się milczący, zamyślony i często sięgał po papierosy. Choć z czasem wrócił do normy, nigdy nie zdradził powodów swojego dziwnego stanu. Nie zniechęciło go to jednak do kolejnych podróży, których w sumie odbył aż siedem, poświęcając morzu dwa lata życia. Z tych późniejszych wypraw wracał już odmieniony w inny sposób – zdawał się być promiennym, zadowolonym i, jak się wydawało, całkowicie spełnionym człowiekiem.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Wielkie nadzieje wiązał z ósmą wyprawą, zaplanowaną na 30 lipca 2008 roku. Trasa norweskiego statku handlowego BBC Ecuador wiodła z Brazylii do Stanów Zjednoczonych. Na czele załogi stał polski kapitan, z którym Piotr dzielił już wcześniej trudy podróży po Singapurze. Przygotowania przebiegały bez zarzutu, a jednostka wyruszyła zgodnie z harmonogramem. W dotarciu na statek wsparł go ojciec, który dwa dni wcześniej podwiózł syna do Węglińca. Następnie młody mężczyzna udał się pociągiem do Szczecina, skąd wyleciał do Amsterdamu, a finalnie do Brazylii. Choć nie przekazał rodzicom precyzyjnych informacji o swoim miejscu pobytu, pewne było, że wszedł na pokład i rozpoczął rejs.
Początkowo życie w domu państwa Pielów toczyło się ustalonym rytmem. Starszy syn był na statku, a młodszy, Paweł, mieszkał w Irlandii. Niespodziewanie panią Joannę ogarnął trudny do wytłumaczenia niepokój. Gosia Szwarc, prowadząca bloga „Sprawy Kryminalne”, opisała moment, w którym kobieta dostrzegła kubek Piotra w szafce. Tradycją było, że matka jedynie przepłukiwała naczynie, zostawiając dokładne mycie synowi, niezależnie od tego, ile czasu upłynęło od ostatniego użycia. Ku jej zaskoczeniu, kubek lśnił czystością. Wywołało to w niej dziwne, kłujące uczucie niepokoju, które odebrała jako niewyjaśniony znak. Chociaż zapragnęła natychmiast połączyć się z synem, zrezygnowała z tego, by nie niepokoić go banalną kwestią umytego kubka. Pielęgnowali oni bowiem regularny kontakt w trakcie rejsów. Przeczucie to znalazło swoje ponure uzasadnienie 15 sierpnia 2008 roku, kiedy to do ich domu zadzwonił telefon.
Telefon wykonała pracownica agencji morskiej, pytając o termin ostatniej rozmowy pani Joanny z synem. Matka zgodnie z prawdą odparła, że kontaktowali się zaledwie kilka dni wcześniej. Ta nietypowa sytuacja wzbudziła w niej strach, gdyż wcześniej nie otrzymywała takich połączeń. Szybko okazało się, że 28-letni Piotr zaginął bez śladu. Jeszcze dzień przed tajemniczym zniknięciem przebywał z załogą i nic w jego zachowaniu nie wzbudziło ich podejrzeń. Feralnego 14 sierpnia statek znajdował się na kotwicowisku u wschodnich brzegów Teksasu, niedaleko Houston. O 6:00 rano Piotr miał przejąć wartę, ale się nie pojawił. Znany z punktualności marynarz zaniepokoił kolegów, którzy sprawdzili jego kabinę, jednak była pusta. O zdarzeniu natychmiast zawiadomiono straż przybrzeżną, która bezskutecznie przeszukała tereny przybrzeżne.
Czytaj także: Zabójca o twarzy dziecka. 19-letni Kacper zaszlachtował Magdę przed domem. Zamiast kwiatów, przyniósł nóż
Według informacji przekazanych rodzicom przez przedstawicielkę agencji morskiej, wiele wskazywało na to, że Piotr pod osłoną nocy dobrowolnie zeszedł ze statku, zostawiając w kabinie swoje mienie, włącznie z telefonem. Dystans między kontenerowcem a brzegiem wynosił zaledwie 70 metrów, co uwiarygodniało tę wersję. Kapitan z kolei zapewniał, że rejs przebiegał spokojnie i nie odnotowano żadnych niepokojących zdarzeń. Rozpoczęto oficjalne dochodzenie, a bliskich na bieżąco informowano o postępach. Niestety, mimo upływu ponad osiemnastu lat od zaginięcia, los Piotra Pieli pozostaje nieznany.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
28-latek postanowił uciec? Piotr Piela mówił o zostaniu misjonarzem. Jego załoga mijała miejsca, w którym mógł się zatrzymać
Matka nie ustawała w próbach dodzwonienia się do syna, lecz jego telefon, porzucony w kabinie, nie odpowiadał. Wraz z upływem czasu mnożyły się hipotezy dotyczące losu 28-latka. Rozważano ucieczkę i próbę rozpoczęcia życia incognito w obcym kraju, a także nieszczęśliwy wypadek lub ukryty przez załogę incydent. Niewykluczone również, że udało mu się dotrzeć do lądu, gdzie spotkało go coś tragicznego. Niestety, żadna z tych teorii nie doczekała się weryfikacji. Rodzinie pozostała jedynie nikła nadzieja, że Piotr kiedyś jeszcze da o sobie znać, potwierdzając, że wciąż żyje.
Zobacz również: Lekarka zabierała płody za zgodą szpitala?! Magdalena H. broni się przed zarzutami. "Nie miała pieniędzy"
Dzięki determinacji pani Joanny, o sprawie zaczęto pisać w zagranicznych mediach i instytucjach w Houston. Fotografie zaginionego obiegły między innymi Forum Polonia Houston oraz lokalne zrzeszenia. Piotr został opisany jako 180-centymetrowy brunet o niebieskich oczach, szczupłej budowie ciała, ze zlokalizowanym na prawym ramieniu tatuażem i widoczną blizną po cięciu na klatce piersiowej. Pomimo nieustannych telefonów, maili i kontaktów z agencją, matce nie udało się odnaleźć syna. Niespełna dwa tygodnie po zdarzeniu, 26 sierpnia 2008 roku, do rodzinnego domu powróciły jego rzeczy osobiste. Brakowało jednak dokumentu tożsamości, karty płatniczej oraz portfela. Śledczy ustalili, że nikt nie używał tych przedmiotów, a na koncie bankowym nie zarejestrowano żadnych ruchów.
Czas dla rodziców Piotra zatrzymał się w miejscu. Pani Joanna dba o to, by w jego sypialni nic nie uległo zmianie – pamiątki, przedmioty, a nawet rośliny trwają w oczekiwaniu na powrót 28-latka. Kobieta snuje domysły na temat jego losu, wspominając rozmowę, w której syn zasugerował chęć dołączenia do misjonarzy. Choć wówczas doradziła mu działanie zgodnie z własnym sumieniem, wątek ten nigdy więcej nie został poruszony. Co ciekawe, na trasie ich rejsu funkcjonuje wiele tego typu grup. Zastanawiający jest też fakt, że dzień przed zaginięciem przełożony odmówił Piotrowi zejścia na ląd, a on sam zniknął przy najbliższej okazji. Te pytania bez odpowiedzi wciąż gnębią rodzinę.
Dopiero dwa lata po tragicznych wydarzeniach matce udało się zebrać fundusze na podróż do Houston. Przebywając w miejscach, w których bywał Piotr, nie zdołała jednak uzyskać żadnych przełomowych informacji, a śledztwo tkwiło w martwym punkcie. Z perspektywy czasu wyjazd ten pomógł jej powoli odzyskać równowagę i zacząć uczyć się życia z tą niewyjaśnioną stratą. W 2024 roku, po 16 latach od zniknięcia syna, portal „Sprawy Kryminalne” donosił, że pani Joanna odnalazła względny spokój, lecz wciąż nie traci nadziei. Chciałaby opowiedzieć mu o bratanicy, pożegnać babcie i psa Ogryzka, wspomnieć o problemach zdrowotnych męża i swoich operacjach, w tym kręgosłupa, zapewniając, że czuje się znośnie.
– Piotruś, twój pokój jest zupełnie nieruszony, czeka na ciebie. Przyjedź i pościeraj sobie kurze, bo tak ciężko jest go sprzątać –
wyznała pani Joanna w rozmowie z Gosią Szwarc. Za dwa lata Piotr obchodziłby 46. urodziny.
Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat ewentualnego miejsca pobytu Piotra albo wiesz, co mogło mu się przytrafić, niezwłocznie skontaktuj się z najbliższą jednostką policji.