Koszmar w pociągu Intercity do Wrocławia. Agresywny pasażer zakuty w kajdanki

2026-05-04 9:40

Podróż pociągiem PKP Intercity relacji Lublin - Wrocław zamieniła się w prawdziwy horror. Agresywny 43-latek z Dolnego Śląska zaczepiał współpasażerów i obsługę składu. Interwencja Straży Ochrony Kolei była nieunikniona.

Interwencja SOK w pociągu do Wrocławia. Mężczyzna zakuty w kajdanki

i

Autor: SOK/ Materiały prasowe

Dantejskie sceny w pociągu Intercity. Pasażer rzucał wulgaryzmami

Podróż pociągiem na trasie Lublin Główny - Wrocław Główny daleka była od relaksującej. Wszystko za sprawą 43-letniego wrocławianina, który niespodziewanie wpadł w furię i stworzył niebezpieczną sytuację na pokładzie. O przebiegu interwencji opowiedział st. insp. Piotr Żłobicki reprezentujący Straż Ochrony Kolei.

- Radomscy funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei interweniowali wobec agresywnego pasażera w jednym z pociągów pośpiesznych PKP Intercity. 43-letni mieszkaniec Wrocławia zakłócał porządek publiczny, stwarzając zagrożenie dla innych podróżnych oraz drużyny konduktorskiej

Z informacji przekazanych przez kierownika składu wynika, że mężczyzna zachowywał się niezwykle agresywnie, był głośny i wulgarny wobec pasażerów. Kiedy pociąg wjechał na peron stacji Radom Główny, na miejscu gotowi byli już funkcjonariusze SOK. Awanturujący się pasażer jednak ani myślał zastosować się do ich komend.

- Po przybyciu pociągu do stacji Radom Główny funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei ujęli awanturującego się podróżnego. Agresywny mężczyzna nie chciał podporządkować się ich poleceniom. Mundurowi zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek

- relacjonuje st. insp. Piotr Żłobicki.

Ubezwłasnowolniony 43-latek trafił ostatecznie pod opiekę policji z Komendy Miejskiej w Radomiu. Sprawna akcja strażników pozwoliła na przywrócenie spokoju w pociągu i dalszą, bezpieczną podróż.

SOK ma pełne ręce roboty

Takie zachowania to niestety nie rzadkość podczas podróży pociągami w Polsce. Tylko w ostatnich tygodniach Straż Ochrony Kolei notowała podobne wezwania. W kwietniu na rzeszowskim dworcu ujęto mężczyznę, który nie tylko siał zgorszenie, ale jak się okazało, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

- Awanturnikiem okazał się 36‑letni mieszkaniec Tarnowa. Po sprawdzeniu jego danych w policyjnych systemach ustalono, że jest poszukiwany do odbycia kary 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności

- przekazano w komunikacie SOK.

Z kolei niedługo wcześniej w Poznaniu grozę siał 23-latek, który próbował zastraszyć wszystkich, twierdząc, że jest uzbrojony w nóż i pistolet.

- Mężczyzna odmówił okazania dokumentu tożsamości, a w trakcie czynności oświadczył, że ma przy sobie nóż oraz pistolet. Jego zachowanie zostało odebrane jako próba zastraszenia funkcjonariuszy

- raportowała SOK.

Inny groźny incydent miał miejsce w składzie jadącym do Zakopanego, gdzie mundurowi musieli uspokajać pijaną dwójkę podróżnych. Para była agresywna i całkowicie ignorowała prośby o uspokojenie się.

- (18.04.2026 r.) (...) 51-letni mężczyzna pochodzący z województwa łódzkiego miał w organizmie blisko 2 promile alkoholu natomiast 49-letnia kobieta obywatelka Ukrainy 1 promil alkoholu. Oboje pomimo wezwań do zachowania zgodnego z prawem nadal się awanturowali i używali wulgarnych słów

- poinformowała Służba Ochrony Kolei.