Hejter z Wrocławia na wolności. Policja chciała aresztu, prokuratura powiedziała „nie”

2026-03-27 19:17

Mieszkańcy wrocławskich Popowic żyją w strachu. 45-latek podejrzany o wielomiesięczne zastraszanie sąsiadów, dewastowanie ich własności oraz kierowanie gróźb, został wypuszczony na wolność. Śledczy z prokuratury odrzucili wniosek policji o zastosowanie wobec podejrzanego izolacji w postaci tymczasowego aresztu.

Hejter znów na wolności

i

Autor: Google Street View/screen Popowce Online Facebook

Lokatorzy bloków na Popowicach we Wrocławiu mają ogromną nadzieję na zakończenie ich wielomiesięcznego dramatu. Podejrzany o regularne dewastacje, zastraszanie ludzi oraz szerzenie faszyzmu 45-latek znowu przebywa w swoim lokalu. To sprawiło, że na wrocławskim osiedlu ponownie zapanował ogromny niepokój wśród mieszkańców.

Policja z Wrocławia wnioskowała o areszt dla 45-latka

Funkcjonariusze reprezentujący wrocławską Komendę Miejską Policji otwarcie przyznają, że w ich ocenie podejrzany powinien trafić do zamkniętej celi. Mundurowi zgromadzili w tej sprawie bardzo bogaty materiał dowodowy, ale prokurator prowadzący postępowanie podjął zupełnie inną decyzję i uznał izolację za zbyteczną. Wobec sprawcy zastosowano wyłącznie środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym, co pozwoliło mu na szybki powrót do domu.

- Policjanci faktycznie zabiegali o to, aby w sprawie tej zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu. Warto zaznaczyć, że mimo naszych apeli otrzymaliśmy tylko dwa oficjalne zawiadomienia od osób pokrzywdzonych jego postępowaniem. W przyszłości mężczyzna ten otrzymywał kary za tego typu wykroczenia, czy też przestępstwa, których się dopuszczał

- przekazała w rozmowie z reporterem Radia Eska podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, podsumowując tym samym dotychczasowe starania mundurowych.

Stalking, fekalia pod drzwiami i swastyki. Koszmar na Popowicach

Zestawienie czynów zarzucanych 45-latkowi przypomina wyjątkowo mroczną historię. Mężczyzna miał nie poprzestawać na zwykłym obrażaniu sąsiadów. Jest podejrzewany o niszczenie przestrzeni wspólnych w budynku mieszkalnym oraz malowanie nazistowskich znaków na szybach. Ponadto dochodziło do skandalicznych sytuacji, w których podejrzany miał zostawiać ludzkie odchody tuż przed wejściami do lokali swoich sąsiadów. Jego agresja znalazła również ujście w sieci, gdzie uporczywie nękał i upokarzał wybrane ofiary.

- Zarzuty dotyczą między innymi propagowania faszyzmu, niszczenia mienia a także zarzuty gróźb karalnych wobec pokrzywdzonych. Ale także zarzuty polegające na poniżaniu i narażeniu na utratę zaufania społecznego potrzebnego dla wykonywania przez pokrzywdzonych zawodu

Takie informacje w udzielonym wcześniej wywiadzie dla Radia Eska przekazała przedstawicielka wrocławskiej policji, podkomisarz Aleksandra Freus z KMP. 

Informacja o tym, że agresywny sąsiad znowu pojawił się na terenie osiedla, sprawiła, że lokatorzy nie mają złudzeń i wprost mówią, że na pewno nie zaprzestanie swoich działań.

Wobec sprawcy zastosowano zakaz zbliżania się do poszkodowanych na dystans poniżej stu metrów, a także kategoryczny zakaz jakiegokolwiek kontaktowania się z nimi, jednak te sankcje nie uspokajają mieszkańców. 

- Szuka atencji. Trzeba po prostu nie wykazywać żadnej inicjatywy, robić swoje -

- powiedział jeden z mieszkańców reporterowi Radia Eska. 

Pozostali lokatorzy również są głęboko przekonani, że fala internetowej nienawiści absolutnie nie dobiegła jeszcze końca, a mężczyzna uderzy ponownie.

- Publikuje kolejne posty, które są postami obrażającymi osoby już raz skrzywdzone. Tu się akurat w tej kwestii nie zatrzyma, bo to wiemy

- powiedziała kolejna osoba na co dzień mieszkająca na terenie wrocławskiego osiedla Popowice. 

Jakie kary grożą 45-latkowi z Popowic?

Na podejrzanego nałożono zakaz umieszczania w sieci jakichkolwiek materiałów na temat sąsiadów. W przypadku naruszenia tych wytycznych śledczy prawdopodobnie złożą kolejny wniosek o izolację mężczyzny w areszcie. Za stalking, dewastowanie cudzej własności oraz propagowanie mowy nienawiści grozi mu kara nawet pięciu lat pozbawienia wolności. Funkcjonariusze proszą wszystkie nękane osoby o osobiste stawienie się w policyjnych jednostkach, ponieważ bez formalnych zawiadomień prawna batalia z dręczycielem staje się niezwykle skomplikowana.

Materiał we współpracy z Miłoszem Stępniem z Radia ESKA Wrocław