Spis treści
Lokatorzy bloków na Popowicach we Wrocławiu mają ogromną nadzieję na zakończenie ich wielomiesięcznego dramatu. Podejrzany o regularne dewastacje, zastraszanie ludzi oraz szerzenie faszyzmu 45-latek znowu przebywa w swoim lokalu. To sprawiło, że na wrocławskim osiedlu ponownie zapanował ogromny niepokój wśród mieszkańców.
Policja z Wrocławia wnioskowała o areszt dla 45-latka
Funkcjonariusze reprezentujący wrocławską Komendę Miejską Policji otwarcie przyznają, że w ich ocenie podejrzany powinien trafić do zamkniętej celi. Mundurowi zgromadzili w tej sprawie bardzo bogaty materiał dowodowy, ale prokurator prowadzący postępowanie podjął zupełnie inną decyzję i uznał izolację za zbyteczną. Wobec sprawcy zastosowano wyłącznie środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym, co pozwoliło mu na szybki powrót do domu.
- Policjanci faktycznie zabiegali o to, aby w sprawie tej zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu. Warto zaznaczyć, że mimo naszych apeli otrzymaliśmy tylko dwa oficjalne zawiadomienia od osób pokrzywdzonych jego postępowaniem. W przyszłości mężczyzna ten otrzymywał kary za tego typu wykroczenia, czy też przestępstwa, których się dopuszczał
- przekazała w rozmowie z reporterem Radia Eska podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, podsumowując tym samym dotychczasowe starania mundurowych.
Stalking, fekalia pod drzwiami i swastyki. Koszmar na Popowicach
Zestawienie czynów zarzucanych 45-latkowi przypomina wyjątkowo mroczną historię. Mężczyzna miał nie poprzestawać na zwykłym obrażaniu sąsiadów. Jest podejrzewany o niszczenie przestrzeni wspólnych w budynku mieszkalnym oraz malowanie nazistowskich znaków na szybach. Ponadto dochodziło do skandalicznych sytuacji, w których podejrzany miał zostawiać ludzkie odchody tuż przed wejściami do lokali swoich sąsiadów. Jego agresja znalazła również ujście w sieci, gdzie uporczywie nękał i upokarzał wybrane ofiary.
- Zarzuty dotyczą między innymi propagowania faszyzmu, niszczenia mienia a także zarzuty gróźb karalnych wobec pokrzywdzonych. Ale także zarzuty polegające na poniżaniu i narażeniu na utratę zaufania społecznego potrzebnego dla wykonywania przez pokrzywdzonych zawodu
Takie informacje w udzielonym wcześniej wywiadzie dla Radia Eska przekazała przedstawicielka wrocławskiej policji, podkomisarz Aleksandra Freus z KMP.
Informacja o tym, że agresywny sąsiad znowu pojawił się na terenie osiedla, sprawiła, że lokatorzy nie mają złudzeń i wprost mówią, że na pewno nie zaprzestanie swoich działań.
Wobec sprawcy zastosowano zakaz zbliżania się do poszkodowanych na dystans poniżej stu metrów, a także kategoryczny zakaz jakiegokolwiek kontaktowania się z nimi, jednak te sankcje nie uspokajają mieszkańców.
- Szuka atencji. Trzeba po prostu nie wykazywać żadnej inicjatywy, robić swoje -
- powiedział jeden z mieszkańców reporterowi Radia Eska.
Pozostali lokatorzy również są głęboko przekonani, że fala internetowej nienawiści absolutnie nie dobiegła jeszcze końca, a mężczyzna uderzy ponownie.
- Publikuje kolejne posty, które są postami obrażającymi osoby już raz skrzywdzone. Tu się akurat w tej kwestii nie zatrzyma, bo to wiemy
- powiedziała kolejna osoba na co dzień mieszkająca na terenie wrocławskiego osiedla Popowice.
Jakie kary grożą 45-latkowi z Popowic?
Na podejrzanego nałożono zakaz umieszczania w sieci jakichkolwiek materiałów na temat sąsiadów. W przypadku naruszenia tych wytycznych śledczy prawdopodobnie złożą kolejny wniosek o izolację mężczyzny w areszcie. Za stalking, dewastowanie cudzej własności oraz propagowanie mowy nienawiści grozi mu kara nawet pięciu lat pozbawienia wolności. Funkcjonariusze proszą wszystkie nękane osoby o osobiste stawienie się w policyjnych jednostkach, ponieważ bez formalnych zawiadomień prawna batalia z dręczycielem staje się niezwykle skomplikowana.
Materiał we współpracy z Miłoszem Stępniem z Radia ESKA Wrocław
Polecany artykuł: