Dożywocie za piekło w oborze. Mateusz skazany za torturowanie Małgorzaty. „Nawet zwierzę nie zasłużyłoby na takie warunki”

2026-02-03 15:00

Uwięził w oborze, gwałcił, bił i poniżał bezbronną kobietę - teraz do końca swoich dni będzie w więzieniu. Mateusz J. z Dolnego Śląska usłyszał wyrok dożywotniego więzienia za piekło, jakie zgotował Małgorzacie J. - Oskarżony prezentuje osobowość psychopatyczną - nie miał wątpliwości sędzia Michał Misiak z Sądu Okręgowego w Legnicy. Mateusz J. słuchając wyroku, zachowywał się jak żywcem wyjęty z… sądowego thrillera. Szczegóły w artykule.

Ta historia mogła być jak tysiące innych, ale była pasmem tortur, poniewierania i podporządkowania drugiego człowieka. 

Gdyby nie to, że opisane czyny i zachowanie znalazło pełne potwierdzenie w materiale dowodowym, to trudno by w to było uwierzyć - powiedział sędzia Michał Misiak. 

Zaczęło się od znajomości w internecie i pierwszej randki, potem było już tylko gorzej. Mateusz J. ze wsi Gaiki zwabił Małgorzatę do swojego domy i mamił kobietę obietnicami i planami normalnego życia, ale skończył na… uwięzieniu jej w pomieszczeniu gospodarczym. Choć wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, psychologia zna mechanizmy postępowania ofiar, które na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć. Sąd podkreślił, że Małgorzata J. - ze względu na stan zdrowia psychicznego - była nieporadna.

Koniec końców Małgorzata J. zamknięta w oborze była na łasce swojego oprawcy, a lista tortur, jakie zadał jej Mateusz J. jest przerażająco długa. Jak ustalili śledczy po tym, jak kobieta trafiła do szpitala i w końcu poprosiła o pomoc, mężczyzna od lipca 2020 do sierpnia 2024 roku więził ją, trzymał zamkniętą w oborze na kłódkę, bił pięściami i różnymi przedmiotami, gwałcił drewnianą pałką, wyprowadzał na powietrze w kominiarce, golił głowę na łysko, głodził, ograniczał dostęp do wody.

Kopał pokrzywdzoną ze szczególnym okrucieństwem, uderzał gumowym wężem ogrodowym, drewnianą lampką, deską, doprowadzając pokrzywdzoną do próby targnięcia się na własne życie przez podcięcie sobie żył - mówił na sali sądowej sędzia Michał Misiak, który podkreślał, że choć kobieta w miejscu swojego uwięzienia znalazła się dobrowolnie i nie podjęła żadnej próby wydostania się stamtąd, to winą Mateusza J. jest to, że doprowadził Małgorzatę do stanu uległości i całkowitego posłuszeństwa.

Ona nie była zdolna do sprzeciwu - podkreślał sędzia, opisując, że mężczyzna dawał swojej ofierze przysłowiowe „marchewki”: wyjście do biblioteki czy na spacer. - Policjanci pracujący przy sprawie mówili, że nawet zwierzę nie zasługiwałoby na takie warunki - grzmiał na sali sędzia Michał Misiak. 

Mateusz J. przysłuchiwał się wszystkiemu… bez żadnych emocji. Na jego twarzy nie pojawił się nawet najmniejszy grymas smutku, wstydu czy żalu. 

Zaburzenia psychotyczne oskarżonego są wyraźne - mówił wprost sędzia. - Sądowi nie daje to podstaw do zastosowania innej kary. Ta sprawa wymyka się wszystkim schematom - podkreślił na koniec sędzia Misiak.

Wyrok nie jest prawomocny.

Znęcał się nad swoją partnerką i zabił jej psa 
Źródło: Mateusz skazany za torturowanie Małgorzaty. „Nawet zwierzę nie zasłużyłoby na takie warunki”