Dachowanie w Lubinie. Błyskawiczna reakcja policjanta poza służbą
Do groźnie wyglądającego wypadku doszło w Lubinie w piątek, 2 stycznia, około godziny 5:30 rano. Kierowca mercedesa, jadąc ze znaczną prędkością, stracił panowanie nad pojazdem na rondzie, co skończyło się dachowaniem w przydrożnym rowie. Całe zdarzenie zauważył technik kryminalistyki z lokalnej komendy, który był w drodze na poranną służbę. Funkcjonariusz natychmiast zatrzymał swój samochód i podjął próbę udzielenia pomocy zakleszczonemu w aucie 40-latkowi.
Pijany kierowca nie chciał pomocy. Miał 2,4 promila alkoholu
Chociaż 40-letni kierowca był przytomny i twierdził, że nic mu się nie stało, jego wydostanie z wraku było niemożliwe bez specjalistycznego sprzętu. Policjant wezwał na miejsce straż pożarną i ratowników medycznych, cały czas utrzymując kontakt z mężczyzną. Uwagę zwracało jednak dziwne zachowanie kierującego, który był wyraźnie niezadowolony z faktu, że ktoś próbuje mu pomóc. Prawdziwa przyczyna tej niechęci wyszła na jaw, gdy przybyły na miejsce patrol drogówki zbadał go alkomatem, który wskazał aż 2,4 promila alkoholu w organizmie.
Zakończenie akcji i surowe konsekwencje dla 40-latka
Po sprawnym działaniu służb ratunkowych, 40-latek został bezpiecznie uwolniony z uszkodzonego mercedesa i przekazany pod opiekę medyków. Jego podróż zakończyła się jednak w policyjnej celi, gdzie musiał wytrzeźwieć przed usłyszeniem zarzutów. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości i spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym grozi mu teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna. To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, że alkohol za kierownicą to prosta droga do tragedii i poważnych problemów z prawem.
Źródło: Policja.pl