Atak seryjnego gwałciciela we Wrocławiu. Dusił kobietę i ciągnął ją w zarośla

2026-11-07 10:47

Zwykły spacer we Wrocławiu zamienił się w walkę o przetrwanie. 25 października na ulicy przypadkowa przechodzień została zaatakowana przez obcego mężczyznę, który zaczął ją dusić. Wywiązała się zacięta szamotanina. Kiedy funkcjonariusze zatrzymali sprawcę, odkryli jego mroczną kartotekę kryminalną.

Ręce mężczyzny obezwładniające kobietę na ziemi. O ataku seryjnego gwałciciela we Wrocławiu przeczytasz na Eska Wrocław.
Autor: Tinnakorn Jorruang/ Shutterstock

Sceny grozy rozegrały się na wrocławskiej ulicy Powstańców Śląskich. Idąca chodnikiem kobieta nie miała pojęcia, że już od ulicy Gwiaździstej śledzi ją całkowicie obcy mężczyzna. Był to 37-letni Tomasz K., który wybrał przypadkową ofiarę, w pewnym momencie podszedł do niej i przypuścił gwałtowny atak.

Agresor złapał przechodzącą kobietę oburącz za szyję i zaczął mocno ściskać jej krtań. Dusił swoją ofiarę, próbując jednocześnie zaciągnąć ją siłą w pobliskie zarośla w celu dokonania gwałtu. Napadnięta znalazła się w skrajnie niebezpiecznym położeniu i musiała podjąć fizyczną walkę z napastnikiem spychającym ją w ustronne miejsce.

Obrona przed gwałcicielem we Wrocławiu. Kobiecie pomogły książka i gaz

Zaatakowana kobieta stawiła oprawcy zdecydowany opór i za wszelką cenę próbowała się wyswobodzić. W trakcie obrony uderzyła napastnika trzymaną w dłoni książką, a podczas gwałtownej szamotaniny przewróciła się na chodnik. Choć agresor wciąż stał bezpośrednio nad nią, niespodziewany obrót spraw dał jej szansę na ocalenie.

„Uwagę mężczyzny odwróciła leżąca na ziemi torebka pokrzywdzonej, którą podniósł i zaczął przeszukiwać” — czytamy w komunikacie prok. Jakuba Dłubacza, rzecznika Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Ta sekunda dekoncentracji prawdopodobnie uchroniła wrocławiankę przed dramatem. Kiedy 37-latek zajął się plądrowaniem torebki i przestał obserwować swoją ofiarę, kobieta błyskawicznie wykorzystała sytuację. Wyciągnęła gaz obronny i rozpyliła go w stronę napastnika, co zmusiło mężczyznę do przerwania napaści i ucieczki.

Dzięki własnej determinacji i roztargnieniu sprawcy pokrzywdzona zdołała się uratować, choć napaść przepłaciła siniakiem na twarzy w pobliżu lewego oka. Bez jej zdecydowanej reakcji oraz błędu napastnika całe zdarzenie mogło zakończyć się znacznie bardziej tragicznie.

Recydywista Tomasz K. zatrzymany. Wcześniej siedział za gwałty

Natychmiast po zgłoszeniu napaści ruszyła policyjna obława za agresorem. Funkcjonariusze błyskawicznie namierzyli 37-letniego Tomasza K., dokonali jego zatrzymania i przeszukali lokal, w którym mieszkał. Gdy śledczy sprawdzili przeszłość kryminalną podejrzanego, całe zdarzenie okazało się jeszcze bardziej wstrząsające.

„To przestępca seksualny” — powiedział nam prokurator, z którym rozmawialiśmy o tej sprawie.

Z ustaleń dziennika „Super Express” wynika, że zatrzymany Tomasz K. ma na koncie wieloletnie wyroki za gwałty oraz usiłowania gwałtów. Choć w przeszłości sądy skazywały go wielokrotnie i za kratami spędził kilkanaście lat, tak długa izolacja nie powstrzymała go przed kolejną agresją.

Mężczyzna opuścił zakład karny wiosną 2026 roku po wieloletniej odsiadce. Wystarczyło jednak zaledwie pół roku na wolności, aby 37-latek ponownie zaatakował przypadkową kobietę na ulicy. Tym razem jednak nie zrealizował swojego planu z powodu zaciętego oporu zaatakowanej wrocławianki.

Obecnie Tomasz K. znów przebywa w celi. Śledczy z Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Krzyki-Zachód postawili mu zarzuty usiłowania zgwałcenia, usiłowania rozboju, a także spowodowania obrażeń ciała. Kluczowy jest fakt, że podejrzany odpowie w warunkach multirecydywy, oznaczającej wielokrotny powrót na drogę przestępstwa, gdyż wcześniejsze wyroki nie przyniosły rezultatu.

Dnia 5 listopada zapadła decyzja sądu o zastosowaniu wobec 37-latka tymczasowego aresztu. Za popełnione czyny zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara do 22 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Wrocławska policja szuka ofiar Tomasza K. Śledczy publikują apel

Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa i ma charakter rozwojowy. Prowadzący postępowanie podejrzewają, że napadnięta 25 października wrocławianka nie była jedyną osobą zaatakowaną przez Tomasza K. Istnieje ryzyko, że po wyjściu na wolność 37-latek dopuścił się innych tego typu ataków.

Funkcjonariusze z Wrocławia opublikowali pilny komunikat skierowany do kobiet, które w 2026 roku mogły zostać zaatakowane przez tego sprawcę, ale nie powiadomiły organów ścigania. Policja dysponuje już ustaleniami, które wskazują na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego innych podobnych czynów.

Prowadzący sprawę chcą precyzyjnie zweryfikować, czy wydarzenia z ulicy Powstańców Śląskich były pojedynczym incydentem, czy też zatrzymany ma na koncie więcej podobnych napaści.

Wszystkie osoby, które mogły zostać skrzywdzone przez podejrzanego, powinny skontaktować się ze śledczymi pod numerami telefonów 601 701 488 oraz 537 867 306. Wszelkie informacje w tej sprawie można również wysyłać pocztą elektroniczną na adres [email protected].

Funkcjonariusze zapewniają, że dokładnie przeanalizują każdy sygnał. Nowe informacje mogą okazać się kluczowe dla ujawnienia kolejnych przestępstw popełnionych przez 37-letniego recydywistę.

Gwałciciel i morderca Wiktorii przed ponownie sądem. Walczy o niższy wyrok

ROLKI