27-latek wyrzucony z pociągu wpadł w szał. Poważne straty przy stacji kolejowej na Dolnym Śląsku

2026-04-16 10:46

Najpierw podróżował na gapę, a po przymusowym opuszczeniu pociągu kompletnie stracił nad sobą kontrolę. Na parkingu przy dworcu w Miliczu rozegrały się sceny rodem z filmu akcji, a pijany mężczyzna wyładował złość na przypadkowych pojazdach.

Wyrzucony z pociągu 27-latek niszczy samochody w Miliczu

Sytuacja miała swój początek w miniony poniedziałek, tuż przed godziną siódmą rano. Konduktor sprawdzający bilety w pociągu jadącym z Krakowa natrafił na 27-latka, który próbował odbyć podróż na gapę. Brak ważnego biletu zakończył się dla niego natychmiastowym i przymusowym opuszczeniem wagonu na stacji kolejowej w Miliczu.

Sytuacja wyzwoliła w mężczyźnie niepohamowaną agresję. Wyrzucony pasażer zamiast spokojnie przemyśleć swoje zachowanie, postanowił wyładować narastającą frustrację w wyjątkowo brutalny i bezmyślny sposób.

Zaledwie chwilę po odjeździe składu, jeden z pracowników kolei dostrzegł bardzo niepokojące zdarzenie na przyległym parkingu. Kiedy mundurowi dotarli na miejsce incydentu, zastali mężczyznę w amoku dewastującego zaparkowane tam pojazdy.

- Miliccy policjanci zatrzymali wandala, który będąc pod wpływem alkoholu umyślnie uszkodził dwa samochody osobowe zaparkowane w pobliżu miejscowego dworca kolejowego. Sprawca wybił boczne szyby w pojazdach, zarysował powłoki lakiernicze i uszkodził ich karoserie powodując łączne straty bliskie czterech tysięcy złotych

O szczegółach tej policyjnej interwencji poinformował podinspektor Sławomir Waleński, pełniący funkcję oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Miliczu. Jak ustalono, krewki 27-latek dokonał zniszczeń mienia za pomocą wyrwanego fragmentu nawierzchni.

- Po opuszczeniu pociągu, wyraźnie niezadowolony z tego faktu mężczyzna wyżył swoją frustrację na zaparkowanych obok dworca dwóch samochodach, uszkadzając je umyślnie i bez jakiegokolwiek powodu przy użyciu kostki brukowej

- doprecyzowuje w swoim komunikacie podinsp. Sławomir Waleński.

Pijany recydywista z zarzutami za zniszczenie aut w Miliczu

Późniejsze ustalenia funkcjonariuszy dowiodły, że za skrajnie agresywnym zachowaniem stały procenty. Policyjny alkomat wykazał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie zatrzymanego 27-latka. Mężczyzna trafił prosto do policyjnej celi, by po wytrzeźwieniu zmierzyć się z konsekwencjami swojego wybryku.

Nie była to jego pierwsza styczność z wymiarem sprawiedliwości.

- Podejrzany działał w warunkach powrotu do przestępstwa, co oznacza, że jako recydywiście grozi mu wyższa kara

- zaznacza kategorycznie oficer prasowy. Poszkodowani właściciele uszkodzonych pojazdów wyliczyli wartość wyrządzonych szkód na prawie cztery tysiące złotych.

- Następnego dnia mężczyzna usłyszał zarzuty związane z popełnionymi przestępstwami i po przesłuchaniu został zwolniony. Postępowanie jest w toku - sprawa znajdzie swój finał w milickim sądzie

- podsumowuje podinspektor Sławomir Waleński.